Święty Kościoła Katolickiego
Martyr
Portret świętego
**Katolicka Encyklopedia (1913)/Męczennik** Greckie słowo *martus* oznacza świadka, który poświadcza fakt, o którym ma wiedzę z osobistej obserwacji. W tym znaczeniu termin ten pojawia się po raz pierwszy w literaturze chrześcijańskiej; Apostołowie byli „świadkami” wszystkiego, co zaobserwowali w życiu publicznym Chrystusa, jak również wszystkiego, czego nauczyli się z Jego nauczania, „w Jerozolimie, w całej Judei, w Samarii, aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8).
Biogram
**Katolicka Encyklopedia (1913)/Męczennik**
Greckie słowo *martus* oznacza świadka, który poświadcza fakt, o którym ma wiedzę z osobistej obserwacji. W tym znaczeniu termin ten pojawia się po raz pierwszy w literaturze chrześcijańskiej; Apostołowie byli „świadkami” wszystkiego, co zaobserwowali w życiu publicznym Chrystusa, jak również wszystkiego, czego nauczyli się z Jego nauczania, „w Jerozolimie, w całej Judei, w Samarii, aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8). Święty Piotr w swoim przemówieniu do Apostołów i uczniów dotyczącym wyboru następcy Judasza używa tego terminu w tym znaczeniu: „Trzeba więc, aby jeden z tych, którzy towarzyszyli nam przez cały czas, gdy Pan Jezus przebywał z nami, począwszy od chrztu Jana aż do dnia, w którym został wzięty od nas, stał się wraz z nami świadkiem Jego zmartwychwstania” (Dz 1, 22). W swoim pierwszym publicznym przemówieniu książę Apostołów mówi o sobie i swoich towarzyszach jako o „świadkach”, którzy widzieli zmartwychwstałego Chrystusa, a następnie, po cudownym uwolnieniu Apostołów z więzienia, gdy ponownie stanęli przed trybunałem, Piotr ponownie przywołuje Dwunastu jako świadków Chrystusa, jako Księcia i Zbawiciela Izraela, który powstał z martwych; i dodał, że składając publiczne świadectwo faktom, których byli pewni, muszą być posłuszni raczej Bogu niż ludziom (Dz 5, 29 n.). W swoim Pierwszym Liście święty Piotr również określa siebie jako „świadka cierpień Chrystusa” (1 P 5, 1).
Jednak już w tych pierwszych przykładach użycia słowa *martus* w terminologii chrześcijańskiej, oprócz przyjętego znaczenia tego terminu, zauważalny jest nowy odcień znaczeniowy. Uczniowie Chrystusa nie byli zwykłymi świadkami, takimi jak ci, którzy składali zeznania w sądzie. Ci ostatni nie ryzykowali niczego, składając zeznania o faktach, które zaobserwowali, podczas gdy świadkowie Chrystusa od początku swojego apostolatu byli codziennie konfrontowani z możliwością poniesienia surowej kary, a nawet śmierci. Tak więc święty Szczepan był świadkiem, który na początku historii chrześcijaństwa przypieczętował swoje świadectwo krwią. Losy Apostołów były nieustannie narażone na najpoważniejsze niebezpieczeństwa, aż w końcu wszyscy ponieśli najwyższą karę za swoje przekonania. Tak więc za życia Apostołów termin *martus* zaczęto używać w znaczeniu świadka, który w każdej chwili może zostać wezwany do zaprzeczenia temu, czemu świadczył, pod groźbą śmierci. Z tego etapu łatwe było przejście do zwykłego znaczenia tego terminu, używanego odtąd w literaturze chrześcijańskiej: męczennik, czyli świadek Chrystusa, to osoba, która choć nigdy nie widziała ani nie słyszała Boskiego Założyciela Kościoła, jest jednak tak mocno przekonana o prawdach religii chrześcijańskiej, że raczej chętnie ponosi śmierć, niż im zaprzecza. Święty Jan pod koniec pierwszego wieku używa tego słowa w tym znaczeniu; Antypas, nawrócony z pogaństwa, jest nazywany „wiernym świadkiem (*martus*), który został zabity wśród was, gdzie mieszka szatan” (Ap 2, 13). Dalej ten sam Apostoł mówi o „duszach zabitych dla Słowa Bożego i dla świadectwa (*martyrian*), które mieli” (Ap 6, 9).
Jednakże dopiero stopniowo, w ciągu pierwszego wieku Kościoła, termin męczennik zaczął być stosowany wyłącznie do tych, którzy zginęli za wiarę. Na przykład wnukowie świętego Judy, po tym jak uniknęli niebezpieczeństwa, na które byli narażeni, gdy zostali wezwani przed Domicjana, byli później uważani za męczenników (Euzebiusz, „Hist. eccl.”, III, xx, xxxii). Słynni wyznawcy z Lyonu, którzy tak dzielnie znosili straszliwe tortury za swoją wiarę, byli uważani przez współchrześcijan za męczenników, ale oni sami odrzucali ten tytuł jako należny z prawa tylko tym, którzy faktycznie zginęli: „Oni są już męczennikami, których Chrystus uznał za godnych, aby zostali wzięci w swoim wyznaniu, przypieczętowawszy swoje świadectwo odejściem; my zaś jesteśmy wyznawcami nędznymi i pokornymi” (Euzebiusz, op. cit., V, ii). To rozróżnienie między męczennikami a wyznawcami jest zatem widoczne od końca drugiego wieku: męczennikami byli tylko ci, którzy ponieśli najwyższą karę, podczas gdy tytuł wyznawców nadawano chrześcijanom, którzy okazali gotowość śmierci za swoją wiarę, dzielnie znosząc więzienie lub tortury, ale nie zostali straceni. Jednak termin męczennik był nadal czasami używany w trzecim wieku w odniesieniu do osób jeszcze żyjących, na przykład przez świętego Cypriana, który nadał tytuł męczenników wielu biskupom, prezbiterom i świeckim skazanym na karne roboty w kopalniach (List 76). Tertulian mówi o aresztowanych jako chrześcijanie, ale jeszcze nie skazanych, jako o *martyres designati*. W czwartym wieku święty Grzegorz z Nazjanzu nazywa świętego Bazylego „męczennikiem”, ale najwyraźniej używa tego terminu w szerokim znaczeniu, w jakim słowo to jest nadal czasami stosowane do osoby, która zniosła wiele i ciężkich trudności w sprawie chrześcijaństwa. Opis męczennika podany przez pogańskiego historyka Ammiana Marcellina (XXII, xvii) pokazuje, że w połowie czwartego wieku tytuł ten był wszędzie zarezerwowany dla tych, którzy faktycznie ponieśli śmierć za swoją wiarę. Heretykom i schizmatykom straconym jako chrześcijanie odmawiano tytułu męczenników (św. Cyprian, „De Unit.”, xiv; św. Augustyn, List 173; Euzebiusz, „Hist. Eccl.”, V, xvi, xxi). Święty Cyprian jasno formułuje ogólną zasadę, że „nie może być męczennikiem ten, kto nie jest w Kościele; nie może osiągnąć królestwa ten, kto opuszcza to, co będzie tam królować”. Święty Klemens Aleksandryjski stanowczo nie pochwala (Strom., IV, iv) niektórych heretyków, którzy sami oddawali się w ręce prawa; „sami się wykluczają, nie będąc męczennikami”.
Prawowiernym nie wolno było szukać męczeństwa. Tertulian aprobuje jednak postępowanie chrześcijan z jednej prowincji Azji, którzy sami oddali się w ręce namiestnika Ariusza Antoninusa (Ad. Scap., v). Euzebiusz również z aprobatą opisuje incydent z trzema chrześcijanami z Cezarei w Palestynie, którzy podczas prześladowań za Waleriana sami stawili się przed sędzią i zostali skazani na śmierć (Hist. Eccl., VII, xii). Ale chociaż okoliczności mogły czasami usprawiedliwiać takie postępowanie, powszechnie uważano je za nieroztropne. Święty Grzegorz z Nazjanzu podsumowuje w jednym zdaniu zasadę, którą należy kierować się w takich przypadkach: szukanie śmierci jest czystą lekkomyślnością, ale tchórzostwem jest jej odmawianie (Orat. xlii, 5, 6). Przykład chrześcijanina ze Smyrny imieniem Kwintus, który za czasów świętego Polikarpa namówił kilku swoich współwyznawców, aby przyznali się do bycia chrześcijanami, był ostrzeżeniem przed tym, co może spotkać zbyt gorliwych: Kwintus w ostatniej chwili odstąpił od wiary, podczas gdy jego towarzysze wytrwali. Niszczenie bożków zostało potępione przez synod w Elwirze (306), który w swoim sześćdziesiątym kanonie orzekł, że chrześcijanin stracony za taki wandalizm nie będzie wpisany na listę męczenników. Laktancjusz z drugiej strony ma tylko łagodną naganę dla chrześcijanina z Nikomedii, który poniósł męczeństwo za zerwanie edyktu prześladowczego (De mort. pers., xiii). W jednym przypadku święty Cyprian zezwala na szukanie męczeństwa. Pisząc do swoich prezbiterów i diakonów o pokutujących *lapsi*, którzy domagali się ponownego przyjęcia do wspólnoty, biskup po udzieleniu ogólnych wskazówek na ten temat kończy stwierdzeniem, że jeśli te niecierpliwe osobistości tak bardzo pragną wrócić do Kościoła, jest dla nich otwarta droga. „Walka wciąż trwa”, mówi, „a zmagania toczą się codziennie. Jeśli oni (*lapsi*) prawdziwie i z wytrwałością żałują tego, co uczynili, a żar ich wiary zwycięży, ten, kto nie może być opóźniony, może być ukoronowany” (List xiii).
PODSTAWA PRAWNA PRZEŚLADOWAŃ
Akceptacja religii narodowej w starożytności była obowiązkiem ciążącym na wszystkich obywatelach; zaniechanie oddawania czci bogom państwa było równoznaczne ze zdradą stanu. Ta powszechnie przyjęta zasada jest odpowiedzialna za