**Życie świętego Augustyna z Hippony**
(Zobacz także DZIEŁA ŚWIĘTEGO AUGUSTYNA i NAUKA ŚWIĘTEGO AUGUSTYNA.)
Życie wielkiego świętego Augustyna ukazuje się nam w dokumentach o niezrównanym bogactwie, a o żadnej wielkiej postaci starożytności nie mamy informacji porównywalnych z tymi zawartymi w "Wyznaniach", które opowiadają wzruszającą historię jego duszy, "Retraktacjach", które przedstawiają dzieje jego umysłu, oraz "Żywocie Augustyna", napisanym przez jego przyjaciela Possydiusza, opowiadającym o apostolacie świętego. Ograniczymy się do naszkicowania trzech okresów tego wielkiego życia: (1) stopniowy powrót młodego błądzącego do wiary; (2) rozwój doktrynalny chrześcijańskiego filozofa do czasu jego biskupstwa; oraz (3) pełny rozwój jego działalności na stolicy biskupiej w Hipponie.
Biogram
**Życie świętego Augustyna z Hippony**
(Zobacz także DZIEŁA ŚWIĘTEGO AUGUSTYNA i NAUKA ŚWIĘTEGO AUGUSTYNA.)
Życie wielkiego świętego Augustyna ukazuje się nam w dokumentach o niezrównanym bogactwie, a o żadnej wielkiej postaci starożytności nie mamy informacji porównywalnych z tymi zawartymi w "Wyznaniach", które opowiadają wzruszającą historię jego duszy, "Retraktacjach", które przedstawiają dzieje jego umysłu, oraz "Żywocie Augustyna", napisanym przez jego przyjaciela Possydiusza, opowiadającym o apostolacie świętego.
Ograniczymy się do naszkicowania trzech okresów tego wielkiego życia: (1) stopniowy powrót młodego błądzącego do wiary; (2) rozwój doktrynalny chrześcijańskiego filozofa do czasu jego biskupstwa; oraz (3) pełny rozwój jego działalności na stolicy biskupiej w Hipponie.
**I. OD JEGO NARODZIN DO NAWRÓCENIA (354-386)**
Augustyn urodził się w Tagaście 13 listopada 354 roku. Tagasta, obecnie Suk-Ahras, około 60 mil od Bony (starożytne Hippo-Regius), była wówczas małym wolnym miastem prokonsularnej Numidii, które niedawno nawróciło się z donatyzmu. Choć jego rodzina była wysoce szanowana, nie była bogata, a jego ojciec, Patrycjusz, jeden z kuriałów miasta, był wciąż poganinem. Jednakże podziwu godne cnoty, które uczyniły Monikę ideałem chrześcijańskich matek, w końcu przyniosły jej mężowi łaskę chrztu i świętej śmierci około roku 371.
Augustyn otrzymał chrześcijańskie wychowanie. Matka kazała naznaczyć go znakiem krzyża i wpisać w poczet katechumenów. Pewnego razu, gdy był bardzo chory, poprosił o chrzest, ale gdy niebezpieczeństwo szybko minęło, odłożył przyjęcie sakramentu, ulegając w ten sposób godnemu pożałowania zwyczajowi tamtych czasów. Jego obcowanie z "ludźmi modlitwy" pozostawiło w jego duszy głęboko wyryte trzy wielkie idee: Opatrzność Bożą, przyszłe życie ze straszliwymi sankcjami, a przede wszystkim Chrystusa Zbawiciela. "Od najwcześniejszego dzieciństwa w pewien sposób wyssałem z mlekiem matki to imię Zbawiciela mego, Syna Twego; zachowałem je w głębi serca; a wszystko, co się przede mną pojawiało bez tego Boskiego Imienia, choćby było wytworne, dobrze napisane, a nawet pełne prawdy, nie porywało mnie całkowicie" (Wyznania, I, iv).
Jednak wielki kryzys intelektualny i moralny stłumił na pewien czas wszystkie te chrześcijańskie uczucia. Serce było pierwszym punktem ataku. Patrycjusz, dumny z sukcesów syna w szkołach w Tagaście i Madaurze, postanowił wysłać go do Kartaginy, aby przygotował się do kariery sądowej. Niestety, zebranie niezbędnych środków wymagało kilku miesięcy i Augustyn musiał spędzić szesnasty rok życia w Tagaście w bezczynności, która okazała się zgubna dla jego cnoty; oddał się przyjemnościom z całą gwałtownością gorącej natury. Początkowo się modlił, ale bez szczerego pragnienia bycia wysłuchanym, a gdy pod koniec roku 370 dotarł do Kartaginy, każda okoliczność sprzyjała sprowadzeniu go z właściwej drogi: liczne pokusy wielkiego, wciąż na wpół pogańskiego miasta, rozwiązłość innych studentów, teatry, upojenie literackim sukcesem i dumne pragnienie bycia zawsze pierwszym, nawet w złu. Wkrótce musiał wyznać Monice, że nawiązał grzeszny związek z osobą, która urodziła mu syna (372), "syna jego grzechu" – uwikłanie, z którego uwolnił się dopiero w Mediolanie po piętnastu latach niewoli. Należy unikać dwóch skrajności w ocenie tego kryzysu. Niektórzy, jak Mommsen, wprowadzeni w błąd być może tonem żalu w "Wyznaniach", wyolbrzymili go: w "Realencyklopädie" (3. wyd., II, 268) Loofs gani za to Mommsena, a jednak sam jest zbyt pobłażliwy wobec Augustyna, twierdząc, że w tamtych czasach Kościół zezwalał na konkubinat. Same "Wyznania" dowodzą, że Loofs nie zrozumiał 17. kanonu z Toledo. Można jednak powiedzieć, że nawet w swoim upadku Augustyn zachował pewną godność i odczuwał skruchę, która przynosi mu zaszczyt, oraz że od dziewiętnastego roku życia miał szczere pragnienie zerwania kajdan. W rzeczywistości w roku 373 w jego życiu ujawniła się zupełnie nowa skłonność, wywołana lekturą "Hortensjusza" Cycerona, z której zaczerpnął miłość do mądrości, którą Cyceron tak wymownie wychwala. Odtąd Augustyn traktował retorykę jedynie jako zawód; jego serce należało do filozofii.
Niestety, jego wiara, podobnie jak obyczaje, miała przejść straszliwy kryzys. W tym samym roku 373 Augustyn i jego przyjaciel Honoratus wpadli w sidła manichejczyków. Wydaje się dziwne, aby tak wielki umysł padł ofiarą orientalnych mrzonek, zsyntetyzowanych przez Persa Maniego (215-276) w surowy, materialistyczny dualizm i wprowadzonych do Afryki zaledwie pięćdziesiąt lat wcześniej. Sam Augustyn mówi nam, że został zwabiony obietnicami wolnej filozofii nieskrępowanej wiarą; przechwałkami manichejczyków, którzy twierdzili, że odkryli sprzeczności w Piśmie Świętym; a przede wszystkim nadzieją znalezienia w ich doktrynie naukowego wyjaśnienia natury i jej najbardziej tajemniczych zjawisk. Dociekliwy umysł Augustyna był entuzjastą nauk przyrodniczych, a manichejczycy oświadczali, że natura nie ma tajemnic przed Faustusem, ich doktorem. Co więcej, dręczony problemem pochodzenia zła, Augustyn, nie mogąc go rozwiązać, uznawał konflikt dwóch zasad. I wreszcie, bardzo potężny urok miała moralna nieodpowiedzialność wynikająca z doktryny, która zaprzeczała wolności i przypisywała popełnienie zbrodni obcej zasadzie.
Gdy już pozyskał tę sektę, Augustyn oddał się jej z całą żarliwością swego charakteru; przeczytał wszystkie jej księgi, przyjął i bronił wszystkich jej poglądów. Jego gorliwe prozelityzm wciągnął w błąd jego przyjaciela Alipiusza i Romania, jego mecenasa z Tagasty, przyjaciela jego ojca, który pokrywał koszty studiów Augustyna. To właśnie w tym manichejskim okresie zdolności literackie Augustyna osiągnęły pełny rozwój, a on wciąż był studentem w Kartaginie, gdy przyjął błąd. Po ukończeniu studiów powinien był we właściwym czasie wejść do *forum litigiosum*, ale wolał karierę literacką, a Possydiusz mówi nam, że wrócił do Tagasty, aby "uczyć gramatyki". Młody profesor urzekał swoich uczniów, z których jeden, Alipiusz, niewiele młodszy od swego mistrza, nie chcąc go opuścić, poszedł za nim w błąd, a później przyjął chrzest wraz z nim w Mediolanie, zostając ostatecznie biskupem Tagasty, swego rodzinnego miasta. Ale Monika głęboko opłakiwała herezję Augustyna i nie przyjęłaby go do swego domu ani do stołu, gdyby nie rada świętego biskupa, który oświadczył, że "syn tylu łez nie może zginąć". Wkrótce potem Augustyn udał się do Kartaginy, gdzie kontynuował nauczanie retoryki. Jego talenty zabłysły jeszcze lepiej na tej szerszej scenie, a dzięki niestrudzonemu dążeniu do sztuk wyzwolonych jego intelekt osiągnął pełną dojrzałość. Biorąc udział w turnieju poetyckim, zdobył nagrodę, a prokonsul Windycjan publicznie przyznał mu *corona agonistica*. To właśnie w tym momencie literackiego upojenia, gdy właśnie ukończył swoje pierwsze dzieło o estetyce, obecnie zaginione, zaczął odrzucać manicheizm. Nawet gdy Augustyn był w swoim pierwszym zapale, nauki Maniego dalekie były od uciszenia jego niepokoju, i chociaż oskarżano go o zostanie kapłanem sekty, nigdy nie został wtajemniczony ani zaliczony do "wybranych", lecz pozostał "słuchaczem" – najniższym stopniem w hierarchii. Sam podaje powód swojego rozczarowania. Przede wszystkim była to straszliwa deprawacja filozofii manichejskiej – "Wszystko niszczą, a niczego nie budują"; następnie, straszliwa niemoralność w przeciwieństwie do ich afektacji cnoty; słabość ich argumentów w polemice z katolikami, na których argumenty biblijne odpowiadali jedynie: "Pisma zostały sfałszowane". Ale, co gorsza, nie znalazł wśród nich nauki.