BrewiarzKatalog Kościołów Katolickich

Święty Kościoła Katolickiego

Japanese Martyrs

Portret świętego

**Katolicka Encyklopedia (1913)/Męczennicy Japońscy** W całej historii Kościoła nie ma narodu, który mógłby ofiarować podziwowi świata chrześcijańskiego roczniki tak chwalebne i martyrologium tak obszerne, jak naród japoński. W styczniu 1552 roku święty Franciszek Ksawery zauważył ducha prozelityzmu wśród pierwszych neofitów.

Biogram

**Katolicka Encyklopedia (1913)/Męczennicy Japońscy** W całej historii Kościoła nie ma narodu, który mógłby ofiarować podziwowi świata chrześcijańskiego roczniki tak chwalebne i martyrologium tak obszerne, jak naród japoński. W styczniu 1552 roku święty Franciszek Ksawery zauważył ducha prozelityzmu wśród pierwszych neofitów. "Widziałem ich", pisał, "radujących się z naszych sukcesów, okazujących żarliwą gorliwość w szerzeniu wiary i pozyskiwaniu dla chrztu pogan, których nawracali". Przewidział przeszkody, które staną na drodze postępu wiary w niektórych prowincjach, absolutyzm tego czy innego daimyo, klasy w owym czasie bardzo niezależnej od Mikada i zbuntowanej przeciwko jego najwyższej władzy. Istotnie, w prowincji Hirado, gdzie pozyskał stu nawróconych i gdzie sześć lat po nim ochrzczono 600 pogan w ciągu trzech dni, chrześcijanka (proto-męczennica) została ścięta za modlitwę przed krzyżem. W 1561 roku daimyo zmusił chrześcijan do wyrzeczenia się wiary, "ale woleli porzucić cały swój dobytek i żyć w Bungo, ubodzy z Chrystusem, niż bogaci bez Niego", pisał misjonarz 11 października 1562 roku. Kiedy za szogunatu Yoshiakiego Ota Nobunaga, wspierany przez chrześcijanina Wadę Koresamę, ujarzmił większą część prowincji i przywrócił jedność monarchiczną, spełniło się to, czego pragnął święty Franciszek Ksawery. W Miyako (dzisiejsze Kioto) wiara została uznana i 15 sierpnia 1576 roku zbudowano kościół. Potem wiara szerzyła się bez znaczącego sprzeciwu, ponieważ daimyo podążali za przykładem Mikada (Ogimachi, 1558-1586) i Oty Nobunagi. Tolerancja lub przychylność władzy centralnej doprowadziła wszędzie do rozszerzenia religii chrześcijańskiej i znane są tylko nieliczne, odosobnione przypadki męczeństwa (Le Catholicisme au Japon, I, 173). Dopiero w 1587 roku, gdy w Japonii było 200 000 chrześcijan, ku zaskoczeniu wszystkich, wydano edykt prześladowań, a raczej represji, za namową fanatycznego bonzy Nichijoshonina, gorliwego o religię swojego narodu. Zniszczono 26 rezydencji i 140 kościołów; misjonarze zostali skazani na wygnanie, ale byli na tyle sprytni, by się ukryć lub rozproszyć. Nigdy nie wątpili w stałość swoich neofitów; wspomagali ich potajemnie i w ciągu dziesięciu lat w Japonii przybyło kolejnych 100 000 nawróconych. Czytamy o dwóch męczeństwach, jednym w Takata, drugim w Notsuhara; ale bardzo wielu chrześcijan pozbawiono majątku i zredukowano do ubóstwa. Pierwsze krwawe prześladowania datują się na rok 1597. Przypisuje się je dwóm przyczynom: (1) Cztery lata wcześniej niektórzy zakonnicy kastylijscy przybyli z Filipin i, pomimo decyzji Stolicy Apostolskiej, przyłączyli się do 130 jezuitów, którzy, ze względu na delikatną sytuację stworzoną przez edykt, działali z wielką ostrożnością. Mimo wszelkich braterskich rad, jakich im udzielono, ludzie ci zaczęli działać w bardzo niedyskretny sposób i naruszyli postanowienia edyktu nawet w samej stolicy; (2) kastylijski statek, wyrzucony przez burzę na wybrzeże Japonii, został skonfiskowany na mocy obowiązującego wówczas prawa. Na pokładzie znaleziono działa, a japońską wrażliwość dodatkowo podsyciły kłamliwe opowieści pilota, tak że rozeszła się pogłoska, iż Kastylijczycy myślą o aneksji kraju. Sporządzono listę wszystkich chrześcijan w Miyako i Osace, a 5 lutego 1597 roku 26 chrześcijan, wśród których było 6 misjonarzy franciszkańskich, zostało ukrzyżowanych w Nagasaki. Wśród 20 rodzimych chrześcijan było jedno trzynastoletnie i jedno dwunastoletnie dziecko. "Zdumiewającym owocem ofiarnego daru naszych 26 męczenników" (pisał misjonarz jezuita) "jest to, że chrześcijanie, zarówno niedawno nawróceni, jak i ci o dojrzalszej wierze, zostali utwierdzeni w wierze i nadziei zbawienia wiecznego; mocno postanowili oddać życie za imię Chrystusa. Nawet poganie, którzy byli świadkami męczeństwa, byli uderzeni widokiem radości błogosławionych cierpiących na krzyżach i odwagi, z jaką spotkali śmierć". Dziesięć lat wcześniej inny misjonarz przewidział i przepowiedział, że "po odwadze Japończyków, wspomaganej łaską Bożą, należy się spodziewać, że prześladowania zapoczątkują wyścig do męczeństwa". Prawdą jest, że narodowe i religijne zwyczaje tego ludu predysponowały go do oddawania życia z osobliwym fatalizmem; niektóre z ich utrwalonych obyczajów, religijne samobójstwo, hara-kiri, wykształciły pogardę dla śmierci; ale jeśli łaska nie niszczy natury, to ją uszlachetnia, a żarliwa miłość i umiłowanie Chrystusa prowadziły japońskich neofitów do biczowań, które misjonarze musieli powstrzymywać. Gdy ta miłość do Chrystusa umocniła się wśród dobrowolnie wybranego cierpienia, łatwiej było wiernym dać Zbawicielowi ten największy dowód miłości, oddając życie w okrutnej śmierci za Jego imię. "Pięćdziesiąt krzyży, zamówionych na świętą górę Nagasaki, pomnożone dziesięcio- lub stokrotnie, nie wystarczyłoby" (pisał jeden misjonarz) "dla wszystkich wiernych pragnących męczeństwa". Tworzono stowarzyszenia (Kumi) pod patronatem Najświętszej Maryi Panny, których celem było przygotowanie członków przez modlitwę i biczowania aż do krwi, by byli gotowi oddać życie za wiarę. Po prześladowaniach w 1597 roku, aż do 1614 roku miały miejsce odosobnione przypadki męczeństwa, w sumie około 70. Panowanie Ieyasu, lepiej znanego w rocznikach chrześcijańskich pod imieniem Daifu Sama, oraz jego następców Hidetady i Iemitziu, było bardziej katastrofalne. Nie zajmujemy się teraz przyczynami tych prześladowań, które trwały pół wieku z kilkoma krótkimi okresami pokoju. Według pana Ernesta Satowa (cytowanego przez Thurstona w "The Month", marzec 1905, "Japan and Christianity"): "Ponieważ misjonarze jezuiccy zachowywali się z wielkim taktem, jest wysoce prawdopodobne, że mogliby kontynuować pozyskiwanie nawróconych rok po roku, aż większa część narodu zostałaby pozyskana dla religii katolickiej, gdyby nie rywalizacja misjonarzy innych zakonów". Byli to zakonnicy kastylijscy; stąd obawa, by Hiszpania nie rozszerzyła swych podbojów z Filipin na Japonię. Ponadto gorliwości niektórych zakonników franciszkańskich i dominikańskich brakowało roztropności i doprowadziła do prześladowań. Rok po roku po 1614 roku liczba męczeństw wynosiła 55, 15, 25, 62, 88, 15, 20. Rok 1622 był szczególnie obfity w chrześcijańskich bohaterów. Japońskie martyrologium wymienia 128 z imieniem, nazwiskiem chrzestnym i miejscem egzekucji. Przedtem cztery zakony: dominikanie, franciszkanie, augustianie i jezuici, miały swoich męczenników, ale 10 września 1622 roku 9 jezuitów, 6 dominikanów, 4 franciszkanów i 6 świeckich chrześcijan zostało spalonych na stosie po tym, jak byli świadkami ścięcia około 30 wiernych. Od grudnia do końca września 1624 roku było 285 męczenników. Angielski kapitan Richard Cocks (Calendar of State Papers: Colonial East Indies, 1617-1621, s. 357) "widział 55 męczenników naraz w Miako... a wśród nich małe dzieci w wieku 5 lub 6 lat spalane w ramionach matek, wołające: 'Jezu, przyjmij dusze nasze'. Wielu więcej jest w więzieniu, którzy z godziny na godzinę oczekują śmierci, gdyż bardzo niewielu wraca do pogaństwa". Nie możemy wchodzić w szczegóły tych okropnych rzezi, wyrafinowanych tortur na górze Unaen, wyrafinowanego okrucieństwa dołu. Po 1627 roku śmierć stawała się dla chrześcijan coraz straszniejsza; w 1627 roku zmarło 123, w latach następnych 65, 79 i 198. Prześladowania trwały nieustannie, dopóki byli misjonarze, a ostatnimi, o których się dowiadujemy, było 5 jezuitów i 3 księży diecezjalnych, którzy cierpieli męki dołu od 25 do 31 marca 1643 roku. Lista znanych nam męczenników (imię, nazwisko chrzestne i miejsce egzekucji) liczy 1648 nazwisk. Jeśli dodamy do tej grupy grupy, o których dowiadujemy się od misjonarzy, lub później od holenderskich podróżników między 1649 a 1660 rokiem, łączna liczba wzrasta do 31.