BrewiarzKatalog Kościołów Katolickich

Święty Kościoła Katolickiego

Devotion to the Blessed Virgin Mary

Portret świętego

**Katolicka Encyklopedia (1913)/Nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny** **Do Soboru Nicejskiego** Nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny w ostatecznej analizie należy uznać za praktyczne zastosowanie doktryny o Obcowaniu Świętych. Ponieważ doktryna ta nie jest zawarta, przynajmniej wyraźnie, we wcześniejszych formach Credo Apostolskiego, nie ma być może podstaw do zdziwienia, jeśli nie spotykamy wyraźnych śladów kultu Najświętszej Maryi Panny w pierwszych wiekach chrześcijaństwa.

Biogram

**Katolicka Encyklopedia (1913)/Nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny** **Do Soboru Nicejskiego** Nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny w ostatecznej analizie należy uznać za praktyczne zastosowanie doktryny o Obcowaniu Świętych. Ponieważ doktryna ta nie jest zawarta, przynajmniej wyraźnie, we wcześniejszych formach Credo Apostolskiego, nie ma być może podstaw do zdziwienia, jeśli nie spotykamy wyraźnych śladów kultu Najświętszej Maryi Panny w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Najwcześniejsze niepodważalne przykłady „czci” – używamy tego słowa oczywiście w znaczeniu względnym – świętych wiążą się z szacunkiem okazywanym męczennikom, którzy oddali życie za wiarę. Od I wieku męczeństwo było uważane za najpewniejszy znak wybrania. Uważano, że męczennicy przechodzą natychmiast do obecności Boga. Nad ich grobami składano Ofiarę Świętą (praktyka, na którą być może wskazuje Apokalipsa 6,9), podczas gdy we współczesnej relacji z męczeństwa św. Polikarpa (ok. 151 r.) mamy już wzmiankę o „dniu narodzin”, tj. dorocznej pamiątce, którą chrześcijanie mieli obchodzić na jego cześć. Ten sposób myślenia staje się jeszcze wyraźniejszy u Tertuliana i św. Cypriana, a nacisk położony na „zadośćuczyniający” charakter cierpień męczenników, podkreślający pogląd, że przez swoją śmierć mogli oni uzyskiwać łaski i błogosławieństwa dla innych, w naturalny i natychmiastowy sposób doprowadził do bezpośredniego ich wzywania. Dalsze wzmocnienie tej samej idei pochodziło z kultu aniołów, który, choć przedchrześcijański w swym pochodzeniu, został serdecznie przyjęty przez wiernych epoki poapostolskiej. Wydaje się, że dopiero jako następstwo takiego rozwoju ludzie zwrócili się ku błaganiu o wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny. Jest to przynajmniej powszechna opinia wśród uczonych, choć mówienie zbyt stanowczo byłoby może niebezpieczne. Dowody dotyczące powszechnej praktyki pierwszych wieków są prawie całkowicie nieobecne, a z jednej strony wiara chrześcijan niewątpliwie kształtowała się od góry do dołu (tj. Apostołowie i nauczyciele Kościoła przekazywali orędzie, które wierni przyjmowali od nich z całą uległością), jednak nie brakuje wskazówek, że w kwestiach uczuć i nabożeństwa czasami zachodził proces odwrotny. Stąd nie jest niemożliwe, że praktyka wzywania pomocy Matki Chrystusa stała się bardziej znana prostszym wiernym na jakiś czas, zanim odkryjemy jej wyraźny wyraz w pismach Ojców. Pewna taka hipoteza pomogłaby wyjaśnić fakt, że dowody dostarczone przez katakumby i apokryficzną literaturę wczesnych wieków wydają się chronologicznie wyprzedzać te, które zachowały się we współczesnych pismach tych, którzy byli autorytatywnymi rzecznikami tradycji chrześcijańskiej. Jakkolwiek jednak by było, solidna podstawa teologiczna, na której później wzniesiono gmach maryjnego nabożeństwa, zaczęła być kładziona w I wieku naszej ery. Nie jest pozbawione znaczenia, że powiedziano nam o Apostołach po Wniebowstąpieniu Chrystusa, iż „trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, matką Jezusa, i z braćmi Jego” (Dz 1,14). Również słusznie zwrócono uwagę na fakt, że św. Marek, choć nie mówi nam nic o dzieciństwie Chrystusa, opisuje Go jednak jako „syna Maryi” (Mk 6,3), co, w świetle pewnych znanych osobliwości drugiego Ewangelisty, bardzo podkreśla jego wiarę w Dziewicze Narodzenie. Na tę samą tajemnicę kładzie nacisk św. Ignacy Antiocheński, który po opisaniu Jezusa jako „Syna Maryi i Syna Bożego” mówi dalej Efezjanom (7, 18 i 19), że „nasz Bóg, Jezus Chrystus, został poczęty w łonie Maryi według zarządzenia z nasienia Dawida, ale także z Ducha Świętego” i dodaje: „Ukryte przed księciem tego świata były dziewictwo Maryi i jej poród, a także śmierć Pana – trzy tajemnice, które należy głośno wyznawać”. Arystydes i św. Justyn również używają wyraźnego języka dotyczącego Dziewiczego Narodzenia, ale to szczególnie św. Ireneusz zasłużył na miano pierwszego teologa Matki Dziewicy. I tak przedstawił on paralelę między Ewą a Maryją, argumentując, że „jak pierwsza została zwiedziona przez mowę anioła, by uciec od Boga po przekroczeniu Jego słowa, tak drugiej przez mowę anioła głoszono Ewangelię, aby mogła zrodzić Boga, będąc posłuszną Jego słowu. A jeśli pierwsza była nieposłuszna Bogu, to jednak druga dała się przekonać do posłuszeństwa Bogu: aby Dziewica Maryja stała się orędowniczką za dziewicą Ewą. I jak rodzaj ludzki został związany ze śmiercią przez dziewicę, tak przez dziewicę jest zbawiony; przez posłuszeństwo dziewicy wynagrodzone jest nieposłuszeństwo dziewicy” (Ireneusz, V, 19). Nikt też nie kwestionuje, że zdanie „narodzony z Maryi Dziewicy” stanowiło część pierwotnej redakcji Credo, a język Tertuliana, Hipolita, Orygenesa itd. jest w pełni zgodny z językiem Ireneusza; co więcej, choć pisarze tacy jak Tertulian, Helwidiusz i być może Hegezyp kwestionowali wieczne dziewictwo Maryi, ich bardziej ortodoksyjni współcześni potwierdzali je. Naturalne było zatem, że w tej atmosferze powinniśmy znaleźć stale rozwijającą się cześć dla świętości i wywyższonych przywilejów Maryi. Szczególnie w malowidłach katakumb doceniamy wyjątkową pozycję, jaką zaczęła ona zajmować w myślach wiernych od wczesnego okresu. Uważa się, że niektóre z tych fresków, przedstawiających proroctwo Izajasza, pochodzą z pierwszej połowy II wieku. Trzy inne, przedstawiające adorację Mędrców, są o wiek późniejsze. Istnieje również niezwykła, ale bardzo zniszczona płaskorzeźba, znaleziona w Kartaginie, którą prawdopodobnie można przypisać czasom Konstantyna. Bardziej zaskakujące są dowody z niektórych pism apokryficznych, zwłaszcza z tak zwanej Ewangelii św. Jakuba, czyli „Protoewangelii”. Wcześniejsza jej część, która przejawia głęboką cześć dla czystości i świętości Najświętszej Maryi Panny i która potwierdza Jej dziewictwo *in partu et post partum*, jest powszechnie uważana za dzieło II wieku. Podobnie pewne interpolowane fragmenty znalezione w Wyroczniach Sybillińskich, fragmenty prawdopodobnie pochodzące z III wieku, wykazują równie duże zainteresowanie dominującą rolą odegraną przez Najświętszą Maryję Pannę w dziele odkupienia (zob. zwłaszcza II, 311-12 i VIII, 357-479). Pierwszy z tych fragmentów najwyraźniej przypisuje wstawiennictwu „Świętej Dziewicy” uzyskanie daru siedmiu dni wieczności, aby ludzie mogli znaleźć czas na pokutę (por. Czwarta Księga Ezdrasza, vii, 28-33). Co więcej, jest całkiem prawdopodobne, że wzmianka o Najświętszej Maryi Pannie w modlitwach wstawienniczych dyptychów liturgicznych sięga czasów przed Soborem Nicejskim, ale nie mamy co do tego konkretnych dowodów, to samo należy powiedzieć o jakiejkolwiek formie bezpośredniego wzywania, nawet w celach prywatnego nabożeństwa. **Wiek Ojców** Istnienie niejasnej sekty Kollyridian, których św. Epifaniusz (zm. 403) potępia za składanie Maryi ofiarnych placków, można słusznie uznać za dowód, że jeszcze przed Soborem Efeskim istniała powszechna cześć dla Matki Dziewicy, która groziła popadnięciem w przesadę. Stąd Epifaniusz ustanowił zasadę: „Niech Maryja będzie czczona. Niech Ojciec, Syn i Duch Święty będą adorowani, ale niech nikt nie adoruje Maryi” (ten Marian medeis prosknueito). Niemniej jednak ten sam Epifaniusz obfituje w pochwały Matki Dziewicy i wierzył, że istnieje jakieś tajemnicze zarządzenie dotyczące Jej śmierci, sugerowane przez słowa Apokalipsy 12,14: „I dano niewieście dwa skrzydła orła wielkiego, aby leciała na pustynię na miejsce swoje”. Pewne jest w każdym razie, że tacy Ojcowie jak św. Ambroży i św. Hieronim, częściowo