**Katolicka Encyklopedia (1913)/Bł. Tomasz More**
Tomasz More, rycerz, Lord Kanclerz Anglii, pisarz i męczennik, urodzony w Londynie 7 lutego 1477-78; stracony na Tower Hill 6 lipca 1535.
Biogram
**Katolicka Encyklopedia (1913)/Bł. Tomasz More**
Tomasz More, rycerz, Lord Kanclerz Anglii, pisarz i męczennik, urodzony w Londynie 7 lutego 1477-78; stracony na Tower Hill 6 lipca 1535.
Był jedynym żyjącym synem Sir Johna More'a, adwokata, a później sędziego, z jego pierwszej żony Agnes, córki Thomasa Graungera. Będąc jeszcze dzieckiem, Tomasz został wysłany do Szkoły św. Antoniego przy Threadneedle Street, prowadzonej przez Nicholasa Holta, a gdy miał trzynaście lat, umieszczono go w domu kardynała Mortona, arcybiskupa Canterbury i Lorda Kanclerza. Tutaj jego wesoły charakter i błyskotliwy intelekt zwróciły uwagę arcybiskupa, który wysłał go do Oksfordu, gdzie około 1492 roku wstąpił do Canterbury Hall (później wchłoniętego przez Christ Church). Ojciec zapewnił mu zasiłek ledwie wystarczający na zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych, w związku z czym nie miał on okazji oddawać się "próżnym lub szkodliwym rozrywkom" ze szkodą dla nauki. W Oksfordzie zaprzyjaźnił się z Williamem Grocynem i Thomasem Linacre, z których ten ostatni został jego pierwszym nauczycielem greki. Nie stając się nigdy ścisłym uczonym, opanował grekę "instynktem geniuszu", jak zaświadcza Pace (De fructu qui ex doctrina percipitur, 1517), dodając: "jego wymowa jest niezrównana i dwojaka, albowiem mówi z tą samą swobodą po łacinie, co w swoim własnym języku". Oprócz klasyków studiował francuski, historię i matematykę, a także nauczył się grać na flecie i violi. Po dwóch latach pobytu w Oksfordzie More został wezwany z powrotem do Londynu i około 1494 roku wstąpił jako student prawa do New Inn. W lutym 1496 roku został przyjęty do Lincoln's Inn jako student, a w odpowiednim czasie został powołany do palestry zewnętrznej, a następnie mianowany bencherem. Jego wielkie zdolności zaczęły teraz przyciągać uwagę i zarządcy Lincoln's Inn mianowali go "lektorem" lub wykładowcą prawa w Furnival's Inn, a jego wykłady były tak wysoko cenione, że nominację tę odnawiano przez trzy kolejne lata.
Jest jednak jasne, że prawo nie pochłaniało całej energii More'a, ponieważ wiele czasu poświęcał literaturze. Pisał poezję, zarówno po łacinie, jak i po angielsku, z której znaczna część zachowała się i jest dobrej jakości, choć niezbyt wybitna, a szczególnie poświęcił się dziełom Pico della Mirandoli, którego życiorys opublikował w angielskim tłumaczeniu kilka lat później. Kultywował znajomości z uczonymi i ludźmi wykształconymi, a za pośrednictwem swoich byłych nauczycieli, Grocyna i Linacre'a, którzy mieszkali już wówczas w Londynie, zaprzyjaźnił się z Coletem, dziekanem katedry św. Pawła, i Williamem Lillym, obydwoma znanymi uczonymi. Colet został spowiednikiem More'a, a Lilly współzawodniczył z nim w tłumaczeniu epigramatów z Antologii Greckiej na łacinę, a ich wspólne utwory zostały opublikowane w 1518 roku (Progymnasnata T. More et Gul. Liliisodalium). W 1497 roku More został przedstawiony Erazmowi, prawdopodobnie w domu Lorda Mountjoya, ucznia i patrona wielkiego uczonego. Przyjaźń natychmiast stała się zażyła, a później Erazm odbył kilka długich wizyt w domu More'a w Chelsea, a dwaj przyjaciele regularnie korespondowali, aż śmierć ich rozdzieliła. Oprócz prawa i klasyków More starannie czytał Ojców Kościoła i wygłosił w kościele św. Wawrzyńca przy Żydowskiej serię wykładów na temat De civitate Dei św. Augustyna, które były uczęszczane przez wielu uczonych mężów, wśród których wyraźnie wymienia się Grocyna, rektora tego kościoła. Dla takiej publiczności wykłady musiały być przygotowane z wielką starannością, ale niestety nie zachował się z nich ani fragment. Wykłady te zostały wygłoszone gdzieś między 1499 a 1503 rokiem, w okresie, w którym umysł More'a był zajęty prawie wyłącznie religią i kwestią jego własnego powołania do kapłaństwa.
Ta część jego życia spowodowała wiele nieporozumień wśród jego różnych biografów. Pewne jest, że zamieszkał w pobliżu londyńskiego Charterhouse i często uczestniczył w ćwiczeniach duchowych tamtejszych mnichów. Nosił "ostrą włosiennicę przylegającą do skóry, której nigdy całkowicie nie zdejmował" (Cresacre More) i oddał się życiu modlitwy i pokuty. Jego umysł wahał się przez pewien czas między wstąpieniem do kamedułów lub obserwantów franciszkanów, oba te zakony przestrzegały życia zakonnego z niezwykłą surowością i gorliwością. Ostatecznie, najwyraźniej za zgodą Coleta, porzucił nadzieję na zostanie kapłanem lub zakonnikiem, a decyzja ta wynikała z nieufności wobec własnej wytrwałości. Erazm, jego serdeczny przyjaciel i powiernik, pisze w tej sprawie następująco (Epp. 447):
Tymczasem cały swój umysł poświęcił ćwiczeniom pobożności, rozważając i rozmyślając o kapłaństwie w czuwaniach, postach i modlitwach oraz podobnych umartwieniach. W tej materii okazał się o wiele roztropniejszy niż większość kandydatów, którzy lekkomyślnie pchają się do tego trudnego zawodu bez uprzedniego wypróbowania swoich sił. Jedyną rzeczą, która powstrzymała go przed oddaniem się tego rodzaju życiu, było to, że nie mógł pozbyć się pragnienia stanu małżeńskiego. Wybrał więc raczej być czystym mężem niż nieczystym kapłanem.
Ostatnie zdanie tego fragmentu skłoniło niektórych pisarzy, zwłaszcza pana Seebohma i lorda Campbella, do szerokiego rozwodzenia się nad rzekomym zepsuciem zakonów w tym czasie, które, jak twierdzą, tak zraziło More'a, że z tego powodu porzucił chęć wstąpienia do zakonu. Ojciec Bridgett zajmuje się tą kwestią dość obszernie (Life and Writings of Sir Thomas More, ss. 23-36), ale wystarczy powiedzieć, że pogląd ten został obecnie porzucony nawet przez pisarzy niekatolickich, czego dowodem jest pan W.H. Hutton:
Twierdzenie, że More był zniesmaczony zepsuciem zakonnym, że 'brzydził się mnichami jako hańbą Kościoła', jest absurdem. Przez całe życie był gorącym przyjacielem zakonów i oddanym wielbicielem ideału monastycznego. Potępiał wady jednostek; powiedział, jak mówi jego prawnuk, 'że w owym czasie ludzie zakonni w Anglii nieco odstąpili od dawnej surowości i gorliwości ducha'; ale nie ma najmniejszego znaku, że jego decyzja o odrzuceniu życia zakonnego była w najmniejszym stopniu spowodowana nieufnością do systemu lub niechęcią do teologii Kościoła.
Po rozstrzygnięciu kwestii powołania zakonnego More rzucił się w wir pracy w palestrze i odniósł natychmiastowy sukces. W 1501 roku został wybrany członkiem parlamentu, ale ponieważ protokoły wyborcze zaginęły, jego okręg wyborczy jest nieznany. Tutaj natychmiast zaczął sprzeciwiać się dużym i niesprawiedliwym wymaganiom pieniężnym, jakie król Henryk VII nakładał na swoich poddanych za pośrednictwem Empsona i Dudleya, z których ten ostatni był Spikerem Izby Gmin. W tym parlamencie Henryk zażądał przyznania trzech piętnastodniowych podatków, około 113 000 funtów, ale dzięki protestom More'a Izba Gmin zmniejszyła tę sumę do 30 000 funtów. Kilka lat później Dudley powiedział More'owi, że jego śmiałość kosztowałaby go głowę, gdyby nie to, że nie zaatakował osobiście króla. Nawet tak Henryk był tak rozwścieczony na More'a, że "wymyślił bezpodstawną sprzeczkę z jego ojcem, trzymając go w Tower, dopóki nie zmusił go do zapłacenia stu funtów grzywny" (Roper). Tymczasem More zaprzyjaźnił się z "mistrzem Johnem Colte, dżentelmenem" z Newhall w hrabstwie Essex, którego najstarszą córkę, Jane, poślubił w 1505 roku. Roper pisze o jego wyborze: "chociaż jego umysł najbardziej skłaniał się ku drugiej córce, ponieważ uważał ją za najpiękniejszą i najlepiej uposażoną, to jednak, gdy rozważył, że wielkim smutkiem i pewnym wstydem dla najstarszej byłoby widzieć, jak młodsza siostra jest przed nią preferowana w małżeństwie, wówczas, z pewnego rodzaju litości, skierował swoje uczucie ku" najstarszej z trzech sióstr. Związek okazał się niezwykle szczęśliwy; z niego narodziły się trzy córki: Małgorzata, Elżbieta i Cecylia oraz syn Jan; a następnie, w 1511 roku, Jane More zmarła, będąc jeszcze prawie dzieckiem. W epitafium, które sam More ułożył dwadzieścia lat później, nazywa ją "uxorcula Mori", a kilka wersów z jednego z listów Erazma to prawie wszystko, co wiemy o jej łagodnej, ujmującej