BrewiarzKatalog Kościołów Katolickich

Święty Kościoła Katolickiego

Bl. Joan of Arc

Portret świętego

Oto tłumaczenie artykułu z Catholic Encyclopedia (1913) na język polski, zgodnie z podanymi wytycznymi. **Catholic Encyclopedia (1913)/Bł.

Biogram

Oto tłumaczenie artykułu z Catholic Encyclopedia (1913) na język polski, zgodnie z podanymi wytycznymi. **Catholic Encyclopedia (1913)/Bł. Joanna d'Arc** Joanna d'Arc, nazywana przez współczesnych powszechnie la Pucelle (Dziewica); ur. w Domremy w Szampanii, prawdopodobnie 6 stycznia 1412 r.; zm. w Rouen 30 maja 1431 r. Wieś Domremy leżała na pograniczu terytorium uznającego zwierzchnictwo księcia Burgundii, jednak w przedłużającym się konflikcie między Armagnakami (stronnictwem Karola VII, króla Francji) z jednej strony, a Burgundczykami sprzymierzonymi z Anglikami z drugiej, Domremy pozostało wierne Karolowi. Jakub d'Arc, ojciec Joanny, był drobnym chłopem, ubogim, ale nie biednym. Joanna wydaje się być najmłodszym z pięciorga rodzeństwa. Nigdy nie nauczyła się czytać ani pisać, ale była biegła w szyciu i przędzeniu; popularne mniemanie, jakoby dzieciństwo spędzała na pastwiskach, samotnie z owcami i bydłem, jest całkowicie bezpodstawne. Wszyscy świadkowie w procesie rehabilitacyjnym mówili o niej jako o niezwykle pobożnym dziecku, poważnym ponad swój wiek, które często klęczało w kościele pogrążone w modlitwie i czule kochało biednych. Na procesie Joanny czyniono wielkie wysiłki, aby powiązać ją z jakimiś przesądnymi praktykami, rzekomo odprawianymi wokół pewnego drzewa, znanego powszechnie jako „Wróżkowe Drzewo” (l'Arbre des Dames), ale szczerość jej odpowiedzi zbijała sędziów z tropu. Śpiewała i tańczyła tam z innymi dziećmi, wiła wieńce dla figury Matki Bożej, ale od dwunastego roku życia stroniła od takich rozrywek. W wieku trzynastu i pół roku, latem 1425 r., Joanna po raz pierwszy uświadomiła sobie to zjawisko, którego nadprzyrodzonego charakteru kwestionowanie byłoby dziś lekkomyślne, a które później zaczęła nazywać swoimi „głosami” lub swoją „radą”. Był to początkowo po prostu głos, jakby ktoś mówił tuż przy niej, ale wydaje się również jasne, że towarzyszył mu blask światła, a później w jakiś sposób wyraźnie rozpoznawała wygląd tych, którzy do niej mówili, identyfikując ich indywidualnie jako świętego Michała (któremu towarzyszyli inni aniołowie), świętą Małgorzatę, świętą Katarzynę i innych. Joanna zawsze niechętnie mówiła o swoich głosach. Nie wspominała o nich swojemu spowiednikowi, a na swoim procesie stale odmawiała wciągnięcia w opisy wyglądu świętych i wyjaśniania, jak ich rozpoznawała. Mimo to powiedziała sędziom: „Widziałam ich na własne oczy, tak dobrze, jak was widzę”. Wielkie wysiłki podejmowali racjonalistyczni historycy, tacy jak pan Anatole France, aby wyjaśnić te głosy jako wynik stanu religijnej i histerycznej egzaltacji, którą w Joannie pielęgnowały wpływy kapłańskie w połączeniu z pewnymi proroctwami krążącymi po okolicy o dziewicy z bois chesnu (lasu dębowego), w pobliżu którego znajdowało się Wróżkowe Drzewo, która miała cudem ocalić Francję. Jednak bezzasadność tej analizy zjawisk została w pełni obnażona przez wielu niekatolickich pisarzy. Nie ma ani cienia dowodu na poparcie tej teorii o kapłańskich doradcach instruujących Joannę w odgrywanej roli, natomiast wiele jej przeczy. Co więcej, chyba że oskarżymy Dziewicę o celowe kłamstwo, na co nikt nie jest gotowy, to głosy stworzyły stan patriotycznej egzaltacji, a nie egzaltacja poprzedzała głosy. Jej zeznania w tych kwestiach są jasne. Chociaż Joanna nigdy nie wypowiedziała się co do daty, w której głosy objawiły jej misję, wydaje się pewne, że wezwanie Boże było jej ujawniane stopniowo. Jednak do maja 1428 r. nie wątpiła już, że ma iść z pomocą królowi, a głosy stały się natarczywe, nakłaniając ją, by udała się do Roberta Baudricourta, który dowodził w imieniu Karola VII w pobliskim mieście Vaucouleurs. Podróż tę odbyła ostatecznie miesiąc później, ale Baudricourt, szorstki i rozwiązły żołnierz, potraktował ją i jej misję z małym szacunkiem, mówiąc do towarzyszącego jej kuzyna: „Zawieź ją do ojca i porządnie wychłostaj”. Tymczasem sytuacja militarna króla Karola i jego zwolenników stawała się coraz bardziej rozpaczliwa. Orlean został oblężony (12 października 1428 r.) i pod koniec roku całkowita klęska wydawała się nieuchronna. Głosy Joanny stały się naglące, a nawet groźne. Na próżno się opierała, mówiąc im: „Jestem biedną dziewczyną; nie umiem jeździć konno ani walczyć”. Głosy tylko powtarzały: „Bóg tak nakazuje”. Ulegając w końcu, opuściła Domremy w styczniu 1429 r. i ponownie odwiedziła Vaucouleurs. Baudricourt wciąż był sceptyczny, ale gdy pozostała w mieście, jej upór stopniowo robił na nim wrażenie. 17 lutego oznajmiła wielką klęskę, jaka spotkała francuskie wojska pod Orleanem (bitwa pod Śledziami). Gdy kilka dni później to oświadczenie zostało oficjalnie potwierdzone, jej sprawa zyskała na znaczeniu. W końcu pozwolono jej szukać króla w Chinon, i udała się tam z nieliczną eskortą trzech zbrojnych, ubrana – na własną prośbę – w męski strój, niewątpliwie dla ochrony swojej skromności w surowym życiu obozowym. Zawsze spała w pełni ubrana, a wszyscy, którzy byli z nią zażyli, oświadczali, że było w niej coś, co tłumiło każdą nieprzyzwoitą myśl na jej temat. Dotarła do Chinon 6 marca, a dwa dni później została dopuszczona przed oblicze Karola VII. Aby ją wypróbować, król przebrał się, ale ona natychmiast pozdrowiła go bez wahania pośród grupy dworzan. Od samego początku silna partia na dworze – La Trémoille, królewski faworyt, na czele – sprzeciwiała się jej jako szalonej wizjonerce, ale tajny znak, przekazany jej przez głosy, który ujawniła Karolowi, skłonił króla, nieco niechętnie, do uwierzenia w jej misję. Jaki to był znak, Joanna nigdy nie ujawniła, ale obecnie najpowszechniej uważa się, że tym „sekretem króla” była wątpliwość, jaką Karol żywił co do legalności swojego urodzenia, którą Joanna miała nadprzyrodzone upoważnienie rozwiać. Zanim jednak Joanna mogła zostać użyta w operacjach wojskowych, została wysłana do Poitiers, aby została zbadana przez liczną komisję uczonych biskupów i doktorów. Badanie miało charakter jak najbardziej wnikliwy i formalny. Jest niezwykle godne ubolewania, że protokoły z tych obrad, na które Joanna często powoływała się później podczas swojego procesu, zaginęły całkowicie. Wszystko, co wiemy, to że jej żarliwa wiara, prostota i uczciwość wywarły korzystne wrażenie. Teolodzy nie znaleźli nic heretyckiego w jej twierdzeniach o nadprzyrodzonym przewodnictwie i, nie wypowiadając się co do realności jej misji, uznali, że można ją bezpiecznie wykorzystać i dalej badać. Wracając do Chinon, Joanna poczyniła przygotowania do kampanii. Zamiast miecza, który ofiarował jej król, poprosiła, aby poszukano starego miecza zakopanego, jak twierdziła, za ołtarzem w kaplicy Świętej Katarzyny z Fierbois. Został znaleziony dokładnie w miejscu wskazanym przez jej głosy. W tym samym czasie wykonano dla niej chorągiew z napisem Jezus, Maria, z wizerunkiem Boga Ojca i klęczących aniołów trzymających lilię. Ale być może najciekawszym faktem związanym z tym wczesnym etapem jej misji jest list niejakiego pana de Rotslaer napisany z Lyonu 22 kwietnia 1429 r., który został doręczony w Brukseli i należycie zarejestrowany, co do dziś poświadcza rękopis, zanim którekolwiek ze wspomnianych wydarzeń się wypełniło. Dziewica, jak donosi, powiedziała, „że ocali Orlean i zmusi Anglików do zniesienia oblężenia, że sama w bitwie pod Orleanem zostanie zraniona strzałą, ale nie umrze od tego, oraz że Król w ciągu nadchodzącego lata zostanie koronowany w Reims, wraz z innymi rzeczami, które Król zachowuje w tajemnicy”. Przed rozpoczęciem kampanii Joanna wezwała króla Anglii do wycofania swoich wojsk z ziemi francuskiej. Angielscy dowódcy byli wściekli z powodu zuchwałości tego żądania, ale Joanna