BrewiarzKatalog Kościołów Katolickich

Święty Kościoła Katolickiego

Bl. Edmund Campion

Imieniny świętego: 1 grudnia
Portret świętego

Narodziny

1540-01-25

Śmierć

1581-12

**Katolicka Encyklopedia (1913)/Bł. Edmund Campion** Edmund Campion, angielski jezuita i męczennik; był synem i imiennikiem katolickiego księgarza, urodzonym w Londynie 25 stycznia 1540 r.; stracony w Tyburn 1 grudnia 1581 r.

Biogram

**Katolicka Encyklopedia (1913)/Bł. Edmund Campion** Edmund Campion, angielski jezuita i męczennik; był synem i imiennikiem katolickiego księgarza, urodzonym w Londynie 25 stycznia 1540 r.; stracony w Tyburn 1 grudnia 1581 r. Jedno z cech miejskich wysłało obiecujące dziecko do szkoły gramatycznej i do Christ Church Hospital. Gdy Maria Tudor wjeżdżała uroczyście do Londynu jako królowa, to on został wybranym uczniem, który miał wygłosić łacińską powitalną mowę do Jej Królewskiej Mości. Sir Thomas White, lord mayor, który zbudował i uposażył Kolegium Świętego Jana w Oksfordzie, przyjął Campiona jako jednego ze swoich pierwszych uczniów, mianował go młodszym fellow w wieku siedemnastu lat, a umierając, przekazał mu swoje ostatnie przesłania dla swojej akademickiej rodziny. Campion zabłysnął w Oksfordzie w 1560 r., kiedy wygłosił jedną mowę podczas ponownego pochówku Amy Robsart, a drugą na pogrzebie fundatora własnego kolegium; przez dwanaście lat miał być naśladowany i podziwiany jak nikt inny w angielskim uniwersytecie, poza nim samym i Newmanem. Uzyskał oba stopnie naukowe i został znanym tutorem, a w 1568 r. młodszym proktorem. Królowa Elżbieta odwiedziła Oksford dwa lata wcześniej; ona i Dudley, wówczas kanclerz, oczarowani postawą, urodą i dowcipem Campiona, kazali mu prosić o cokolwiek zechce. Sukcesy, lokalne obowiązki i pokusy, jego naturalna swoboda usposobienia, a przede wszystkim przedstawienia jego przyjaciela, biskupa Cheyneya z Gloucester, zaślepiły Campiona co do jego postępowania jako katolika: złożył przysięgę supremacji i przyjął święcenia diakonatu według nowego obrządku. Późniejsze przemyślenia przerodziły się w skrupuły, skrupuły w udrękę; zerwał ze swoim szczęśliwym oksfordzkim życiem, gdy skończyła się jego kadencja proktora, i udał się do Irlandii, aby oczekiwać na ponowne otwarcie Uniwersytetu Dublińskiego, starożytnej papieskiej fundacji, tymczasowo wygasłej. Sir Henry Sidney, lord namiestnik, interesował się przyszłością Campiona, jak i odnowieniem uniwersytetu, które jednak nie doszło do skutku. Z Philipem Sidneyem, wówczas chłopcem, Campion miał mieć wzruszające spotkanie w 1577 r. Jako zbyt katolicko nastawiony anglikanin, Campion był podejrzany i narażony na niebezpieczeństwo. Ukrywając się w gościnnych domach, napisał swój traktat zatytułowany "Historia Irlandii". Napisany z angielskiego punktu widzenia, wywołał wiele obrazy u rdzennych Irlandczyków i został surowo skrytykowany w następnym stuleciu przez Geoffreya Keatinga w jego irlandzkiej historii Irlandii. Zachecony do dalszych wysiłków gorliwością Gregory'ego Martina, przeprawił się do Anglii w przebraniu i pod przybranym nazwiskiem, docierając do Londynu na czas, aby być świadkiem procesu jednego z najwcześniejszych oksfordzkich męczenników, dr. Johna Storeya. Campion rozpoznał teraz swoje powołanie i pośpieszył do seminarium w Douai. Cecil ubolewał przed Richardem Stanihurstem nad wygnaniem "jednego z diamentów Anglii". W Douai Campion pozostał na swoim kursie teologicznym i niższym stopniu, ale następnie wyruszył jako bosy pielgrzym do Rzymu, przybywając tam tuż przed śmiercią św. Franciszka Borgiasza; "zamierzałem bowiem", jak powiedział podczas przesłuchania, "wstąpić do Towarzystwa Jezusowego, złożyć śluby i być profesem". Dokonał tego niezwłocznie w kwietniu (1573), będąc pierwszym nowicjuszem przyjętym przez Mercurianusa, czwartego generała. Ponieważ prowincja angielska jeszcze nie istniała, został przydzielony do prowincji czeskiej, rozpoczynając nowicjat w Pradze i odbywając rok próby w Brnie na Morawach. Wracając do Pragi, uczył w kolegium i napisał kilka dramatów religijnych; tam też został wyświęcony w 1578 r. Tymczasem dr Allen organizował apostolską pracę Misji Angielskiej i cieszył się, że pozyskał ojców Roberta Parsonsa i Edmunda Campiona jako swoich pierwszych jezuickich pomocników. W ogrodzie w Brnie Campion miał wizję, w której Matka Boża przepowiedziała mu męczeństwo. Towarzysze w Pradze byli poruszeni, aby sporządzić zwój dla P. Edmundus Campianus Martyr i namalować proroczy wieniec róż w jego celi. Parsons i Campion wyruszyli z Rzymu, mieli wiele przygód i odwiedzili św. Karola Boromeusza w Mediolanie oraz Bezę w Genewie. Campion został spotkany w Londynie, a oddany młody przyjaciel, neofita, odpowiednio go ubrał, uzbroił i zaopatrzył w konia. Jego zadaniem było głównie nawracanie katolików, którzy chwiali się lub zwlekali pod presją rządowej tyranii; ale jego gorliwość w pozyskiwaniu protestantów, jego kaznodziejstwo, cała jego święta i żołnierska osobowość wywarły ogólne i głębokie wrażenie. Wszczęto alarm i uciekł na Północ, gdzie znów zabrał się do pisania i stworzył swój słynny traktat "Decem Rationes". Wrócił do Londynu, tylko po to, by znów się wycofać, tym razem w kierunku Norfolk. Szpieg, były zarządca rodziny Roperów, niejakiego George'a Eliota, był gorąco na jego tropie i dopadł jego oraz innych w Lyford Grange koło Wantage w Berkshire 17 lipca 1581 r. Wśród scen gwałtownego podniecenia, Campion był szyderczo prowadzony przez ulice swojego rodzinnego miasta, związany po rękach i nogach, jadąc tyłem, z papierem wetkniętym w kapelusz, oznaczającym "buntowniczego jezuitę". Najpierw wrzucony do Małej Celki w Tower, został potajemnie zabrany do domu swojego dawnego patrona, hrabiego Leicester; tam spotkał samą królową i otrzymał poważne oferty wolności i awansów, jeśli tylko porzuci swoje papistwo. Gdy Hopton na próżno próbował tych samych pochlebstw, po powrocie Campiona do Tower, kapłan był przesłuchiwany pod torturami i doniesiono, że zdradził tych, którzy go ukrywali. Na podstawie tego kłamstwa dokonano kilku aresztowań. Prosił o publiczną dysputę. Ale kiedy odbyła się w normańskiej kaplicy Tower, przed dziekanem katedry św. Pawła i innymi teologami, Campionowi odmówiono możliwości przygotowania się do debaty i został dotkliwie wyciągnięty na ławie. Tak osłabiony, stał przez cztery długie konferencje, bez krzesła, stołu ani notatek, i stał niepokonany. Philip Howard, hrabia Arundel, który przyglądał się temu w uniesieniu światowej dumy, został tym natchniony do powrotu do służby Bożej. Tajna Rada, będąc w kłopocie co do tak czysto duchowego "zdrajcy", uknuła spisek, aby podważyć lojalność Campiona, i wezwała najemników Eliota i Munday'a jako oskarżycieli. 20 listopada 1581 r. w Westminster Hall odbył się niedorzeczny proces. Campion, nie przyznając się do winy, nie był w stanie unieść swojego wielokrotnie wykręcanego prawego ramienia; widząc to, współwięzień, najpierw je całując, podniósł je za niego. Dokonał wspaniałej obrony. Ale wyrok brzmiał: śmierć przez powieszenie, wyciągnięcie i poćwiartowanie; wyrok przyjęty przez męczenników radosnym okrzykiem Haec dies i Te Deum. Campion, wraz z Sherwinem i Briantem, którzy byli na osobnych saniach, został zawleczony do Tyburn 1 grudnia. Przejeżdżając pod łukiem Newgate, uniósł się jak mógł, aby oddać cześć figurze Matki Bożej, wciąż znajdującej się na miejscu. Na szafocie, gdy został przerwany i wyszydzany, aby wyrazić swoją opinię na temat bulli Piusa V ekskomunikującej Elżbietę, odpowiedział jedynie modlitwą za nią, "waszą Królową i moją Królową". Był katolickim Anglikiem o poglądach politycznych, które nie były poglądami Allena, choć umarł, tak samo jak Felton, za prymat Stolicy Apostolskiej. Lud głośno opłakiwał jego los; i rozpoczęło się kolejne wielkie żniwo nawróceń. Młody człowiek o dzikim, szlachetnym sercu, Henry Walpole, stojąc obok, poplamił swój biały kaftan krwią Campiona; to wydarzenie z czasem uczyniło i jego jezuitą i męczennikiem. Historycy wszystkich szkół są zgodni, że zarzuty przeciwko Campionowi były całkowitym oszustwem. Chwalą jego wysoką inteligencję, piękną wesołość, ognistą energię, najbardziej rycerską łagodność. Wyrzekł się wszelkiej możliwości olśniewającej kariery w świecie ludzi potężnych. Każda tradycja o Edmundzie Campionie, każda pozostałość jego pisanych słów, a zwłaszcza jego niewymuszone złote listy, pokazują nam, że był on niczym innym jak człowiekiem geniuszu; prawdziwie jednym z wielkich elżbietańczyków, ale świętym jak żaden inny z nich wszystkich. Został beatyfikowany przez papieża Leona XIII 9 grudnia 1886 r. i kanonizowany przez papieża Pawła VI w 1970 r. Relikwie jego są przechowywane w Rzymie i Pradze, w Londynie, Oksfordzie, Stonyhurst i Roehampton. Niezbyt przekonujący portret został namalowany wkrótce po jego śmierci dla kościoła Gesù w Rzymie pod