encyclical

Quadragesimo Anno

CZTERDZIESTOLETNI ENCYKLIKA PAPIEŻA PIUSA XI O ODBUDOWIE PORZĄDKU SPOŁECZNEGO DLA NASZYCH CZCIGODNYCH BRACI, PATRIARCHÓW, NACZELNYCH, ARCYBISKUPÓW, BISKUPÓW I INNYCH ORDINARZY W POKOJU I KOMUNII ZE STOLICĄ APOSTOLSKĄ, A TAKŻE DO WSZYSTKICH WIERNYCH ŚWIATA KATOLICKIEGO. Czcigodni bracia i umiłowane dzieci, zdrowie i błogosławieństwo apostolskie. Minęło czterdzieści lat, odkąd niespotykana encyklika Leona XIII „O stanie robotników” po raz pierwszy ujrzała światło, a cały świat katolicki, pełen

CZTERDZIESTOLETNI ENCYKLIKA PAPIEŻA PIUSA XI O ODBUDOWIE PORZĄDKU SPOŁECZNEGO DLA NASZYCH CZCIGODNYCH BRACI, PATRIARCHÓW, NACZELNYCH, ARCYBISKUPÓW, BISKUPÓW I INNYCH ORDINARZY W POKOJU I KOMUNII ZE STOLICĄ APOSTOLSKĄ, A TAKŻE DO WSZYSTKICH WIERNYCH ŚWIATA KATOLICKIEGO. Czcigodni bracia i umiłowane dzieci, zdrowie i błogosławieństwo apostolskie. Minęło czterdzieści lat, odkąd niespotykana encyklika Leona XIII „O stanie robotników” po raz pierwszy ujrzała światło, a cały świat katolicki, pełen wdzięcznych wspomnień, podejmuje się upamiętnienia jej z należytą uroczystością. 2. Inne encykliki naszego poprzednika w pewien sposób przygotowały drogę do tego znakomitego dokumentu i dowodu duszpasterstwa: o rodzinie i świętym sakramencie małżeństwa jako źródle społeczeństwa ludzkiego, [1] o pochodzeniu władzy obywatelskiej [2] i jej właściwych stosunkach z Kościołem, [3] o głównych obowiązkach obywateli chrześcijańskich, [4] przeciwko zasadom socjalizmu [5] przeciwko fałszywym naukom o ludzkiej wolności, [6] i inne o tej samej naturze w pełni wyrażające umysł Leona XIII. Jednak encyklika „O kondycji robotników” w porównaniu z resztą miała to szczególne rozróżnienie, że w czasach, gdy było to najbardziej odpowiednie i rzeczywiście konieczne, ustanowiła dla całej ludzkości najpewniejsze zasady prawidłowego rozwiązania tego trudnego problemu stosunków międzyludzkich, zwanego „kwestią społeczną”. „ 3. Pod koniec XIX wieku powstał nowy rodzaj życia gospodarczego i nowy rozwój przemysłu w większości krajów do tego stopnia, że społeczeństwo ludzkie wyraźnie dzieliło się coraz bardziej na dwie klasy. Jedna klasa, bardzo mała, cieszyła się niemal wszystkimi korzyściami, jakie tak obficie dawały współczesne wynalazki; druga, obejmując ogromną rzesę robotników, uciskanych przez nędzną biedę, próżno szukała ucieczki z cieśniny, w której stała. 4. Oczywiście, ten stan rzeczy był całkiem przyjemny dla tych, którzy uważali, że w swoim obfitym bogactwie jest wynikiem nieuniknionych praw ekonomicznych i dlatego, jakby miłość zasłoniła pogwałcenie sprawiedliwości, które ustawodawcy nie tylko tolerowali, ale czasami usankcjonowali, chcieli, aby cała troska o wspieranie ubogich zaangażowanych wyłącznie w dobroczynność. Natomiast robotnicy, zmiażdżeni ciężkim losem, ledwo go znosili i odmawiali dłużej zgiąć szyi pod tak gwałtownym jarzmem; niektórzy z nich, porwani gorącem złej rady, szukali obalenia wszystkiego, podczas gdy inni, których wychowanie chrześcijańskie powstrzymało od takich złych zamiarów, stanowczo sądzili, że wiele w tym trzeba było całkowicie i szybko zmienić. 5. To samo uczucie dzieliło wielu katolików, zarówno kapłanów, jak i świeckich, których prawdziwie wspaniała miłość od dawna zachęcała do łagodzenia niezasłużonego ubóstwa robotników niebędących własnością i którzy w żaden sposób nie mogli się przekonać, że tak ogromna i niesprawiedliwa równość w dystrybucji dóbr tego świata jest rzeczywiście zgodna z planami wszechmądrego Stwórcy. 6. Ci ludzie bez wątpienia szczerze szukali natychmiastowego zaradzenia tej żałosnej dezorganizacji państw i bezpiecznej ochrony przed gorszymi niebezpieczeństwami. Taka jest jednak słabość nawet najlepszych ludzkich umysłów, którzy, odrzuceni jako niebezpieczni innowatorzy, teraz przeszkadzali w dobrej pracy przez swoich współpracowników, którzy opowiadają się za innymi kierunkami działania, i niepewni w obliczu różnych opinii nie mieli wątpliwości, w którą stronę się zwrócić. 7. W tak ostrym konflikcie umysłów, podczas gdy sporna kwestia była dyskutowana w ten sposób i tak, ani zawsze ze spokojem, wszystkie oczy, jak często wcześniej, zwróciły się ku Katedrze Piotrowej, na ten święty depozyt wszelkiej prawdy, z którego słowa zbawienia wylewają się na cały świat. A do stóp Wikariusza Chrystusa na ziemi gromadziła się nieprzyzwyczajona liczba ludzi dobrze zorientowanych w kwestiach społecznych, pracodawców i samych robotników, błagających go jednym głosem, aby wskazał wreszcie bezpieczną drogę do nich. 8. Mądry Papież długo rozważał to wszystko w swoim umyśle przed Bogiem; wezwał najbardziej doświadczonych i uczonych do rad; rozważał te kwestie uważnie i pod każdym kątem. Wreszcie, upomniony „świadomością swego urzędu apostolskiego” [7], aby milczenie z jego strony nie było uważane za niepowodzenie w jego obowiązku [8], postanowił, na mocy powierzonego mu Boskiego Urzędu Nauczania, zwrócić się nie tylko do całego Kościoła Chrystusa, ale do całej ludzkości. 9. Dlatego piętnastego maja 1891 roku zagrzmował ten długo oczekiwany głos; nie zniechęcony żałością problemu, ani osłabiony wiekiem, ale z energiczną energią, nauczył całą rodzinę ludzką wyruszać w kwestiach społecznych na nowe ścieżki. 10. Wiecie, czcigodni bracia i umiłowane dzieci, i dobrze rozumiecie cudowne nauczanie, które uczyniło encyklikę „O stanie robotników” znaną na wieki. Najwyższy Pastor w tym Liście, żałując, że tak duża część ludzkości „żyje niezasłużenie w nieszczęśliwych i nędznych warunkach” [9], wziął na siebie z wielką odwagą bronić „sprawy robotników, których obecny wiek przekazał, każdy samotny i bezbronny, nieludzkości pracodawców i nieokiełznanej chciwości konkurentów. [10]” Nie szukał pomocy ani od liberalizmu, ani od socjalizmu, gdyż jeden udowodnił, że jest całkowicie niezdolny do prawidłowego rozwiązania problemu społecznego, a drugi, proponując lekarstwo znacznie gorsze niż samo zło, pogrążyłby społeczeństwo ludzkie w wielkie niebezpieczeństwa. 11. Ponieważ traktowano problem, „dla którego nie znaleziono satysfakcjonującego rozwiązania”, „jeśli religia i Kościół nie zostaną wezwani do pomocy” [11], Papież, wyraźnie korzystając ze swojego prawa i słusznie uważając, że opieka nad religią i zarządzanie tymi rzeczami, które są z nią ściśle związane, zostały mu powierzone i polegając wyłącznie na niezmiennych zasadach wyciągniętych ze skarbca właściwego rozumu i Boskiego Objawienia, ufnie i jako osoba posiadająca władzę. [12] zadeklarował i ogłosił „ Prawa i obowiązki, w ramach których bogaci i proletariat - ci, którzy dostarczają rzeczy materialne i ci, którzy dostarczają pracę - powinni być ograniczeni w stosunku do siebie nawzajem” [13] i to, co powinien czynić Kościół, głowy państw i sami ludzie bezpośrednio zainteresowani. 12. Głos apostolski nie grzmował na próżno. Wręcz przeciwnie, nie tylko posłuszne dzieci Kościoła słuchały go z cudownym podziwem i witały go z największym oklaskiem, ale także wielu, którzy błądzili się daleko od prawdy, od jedności wiary, i prawie wszyscy, którzy od tamtej pory, czy w prywatnych studiach, czy w uchwalaniu ustawodawstwa zajmują się kwestią społeczną i ekonomiczną. 13. Czując się usprawiedliwieni i bronieni przez Najwyższą Władzę na ziemi, chrześcijańscy robotnicy przyjęli tę encyklikę ze szczególną radością. Podobnie też wszyscy ci szlachetni ludzie, którzy długo troszcząc się o poprawę kondycji robotników, do tego czasu spotkali się niemal tylko obojętność wielu, a nawet wściekłe podejrzenia, jeśli nie otwarte wrogości, ze strony niektórych. Słusznie zatem wszystkie te grupy od tamtego czasu nieustannie prowadziły Encyklikę Apostolską na tak wielką cześć, że w celu wyrażenia swojej wdzięczności zwykli, w różnych miejscach i na różne sposoby, upamiętniać ją co roku. 14. Jednak pomimo tak wielkiej zgody byli tacy, którzy nie byli trochę zaniepokojeni; i tak się stało, że nauczanie Leona XIII, tak szlachetne i wzniosłe i tak zupełnie nowe dla światowych uszu, było podejrzane przez niektórych, nawet wśród katolików, a niektórym nawet obrażało. Odważnie bowiem atakowała i obalała bożki liberalizmu, ignorowała długotrwałe uprzedzenia i wyprzedziła swoje czasy ponad wszelkimi oczekiwaniami, tak że powolny serc gardził studiowaniem tej nowej filozofii społecznej, a nieśmiały obawiał się skalowania tak wysokiego wzrostu. Byli też tacy, którzy rzeczywiście byli zachwyceni jego blaskiem, ale uważali go za rodzaj wyimaginowanego ideału doskonałości, bardziej pożądanego niż osiągalnego. 15. Czcigodni bracia i umiłowane dzieci, jak wszyscy wszędzie, a zwłaszcza katoliccy robotnicy, którzy wlewają się ze wszystkich stron do tego Świętego Miasta, świętują z takim entuzjazmem uroczyste upamiętnienie czterdziestej rocznicy encykliki o stanie robotników. Uważamy, że przy tej okazji należy przypomnieć wielkie korzyści, jakie ta encyklika przyniosła Kościołowi katolickiemu i całemu społeczeństwu; bronić znamienitego Mistrza na temat kwestia gospodarcza wbrew pewnym wątpliwościom i w celu jej pełniejszego rozwinięcia, jak dla niektórych punkty; i wreszcie, wezwanie do sądu współczesnego reżimu gospodarczego i wyrok na temat socjalizmu, aby odsłonić korzenie istniejącego zamieszania społecznego i jednocześnie wskazać jedyną drogę do zdrowego odbudowy: chrześcijańską reformę moralności. Wszystkie te sprawy, które podejmujemy się rozpatrywać, będą objęte trzema głównymi nagłówkami, a cała ta encyklika będzie poświęcona ich rozwojowi. 16. Zaczynając od tematu, który najpierw zaproponowaliśmy do omówienia, nie możemy powstrzymać się, zgodnie z radą św. Ambrożego [14], który mówi, że „żaden obowiązek nie jest ważniejszy niż powrót dziękczynienia”, od pełnej wdzięczności Bogu Wszechmogącemu za ogromne korzyści, jakie przyniosły Kościołowi i społeczeństwu ludzkiemu dzięki encyklice Leona. Gdybyśmy rzeczywiście chcieli przeanalizować te korzyści nawet w sposób krzykliwy, należałoby przypomnieć sobie niemal całą historię kwestii społecznej w ciągu ostatnich czterdziestu lat. Korzyści te można jednak wygodnie ograniczyć do trzech głównych punktów, odpowiadających trzem rodzajom pomocy, jakiej nasz poprzednik gorliwie pragnął w realizacji swego wielkiego dzieła odbudowy. 17. W pierwszej kolejności sam Leon jasno stwierdził, czego należy oczekiwać od Kościoła: „Najwyraźniej Kościół czerpie z Ewangelii nauki, dzięki którym walka może być całkowicie skomponowana lub, po usunięciu jej goryczy, z pewnością może stać się bardziej łagodzona. To Kościół znowu stara się nie tylko pouczać umysł, ale poprzez swe nakazy regulować życie i moralność jednostek i poprawia kondycję robotników poprzez swoje liczne i dobroczynne instytucje. 18. Kościół nie pozwolił, aby te bogate fontanny leżały spokojnie na jej łonie, ale czerpał z nich obficie dla wspólnego dobra tęsknionego pokoju. Sam Leon i jego Następcy, zawsze okazując ojcowską miłosierdzie i stałość duszpasterską, w obronie szczególnie ubogich i słabych [16], głosić i nawoływali bez przerwy głosem i piórem nauczanie o kwestii społecznej i ekonomicznej, które przedstawiało o stanie robotników, i dostosowując je odpowiednio do potrzeb czasu i okoliczności. I wielu biskupów uczyniło to samo, którzy w swojej ciągłej i zdolnej interpretacji tego samego nauczania ilustrowali je komentarzami i zgodnie z umysłem i instrukcjami Stolicy Apostolskiej, zapewniając jej zastosowanie w warunkach i instytucjach różnych regionów [17]. 19. Nic więc dziwnego, że wielu uczonych, zarówno kapłanów, jak i świeckich, kierowanych przede wszystkim pragnieniem, aby niezmieniona i niezmienna nauka Kościoła skuteczniej spełniała nowe wymagania i potrzeby, gorliwie podjęło się rozwijać, z Kościołem jako przewodnikiem i nauczycielem, naukę społeczną i ekonomiczną zgodną z warunkami naszych czasów. 20. I tak, gdy Encyklika Leona wskazuje drogę i dostarcza światło, powstała prawdziwa katolicka nauka społeczna, która jest codziennie wspierana i wzbogacana przez niestrudzone wysiłki tych wybranych ludzi, których nazwaliśmy pomocnikami Kościoła. Rzeczywiście, nie pozwalają, aby ich nauka leżała ukryta za wyuczonymi murami. Jak wyraźnie pokazują pożyteczne i dobrze uczęszczane kursy ustanowione na katolickich uniwersytetach, kolegiach i seminariach, kongresy społeczne i „tygodnie”, które odbywają się w częstych odstępach czasu z najbardziej udanymi wynikami, grupy badawcze, które są promowane, a wreszcie aktualne i rzetelne publikacje rozpowszechniane wszędzie i na każdy możliwy sposób, ludzie ci wyprowadzają swoją naukę w pełne światło i stres życia. 21. Ani korzyść, jaka wypływa z encykliki Leona, nie jest ograniczona w tych granicach, gdyż nauczanie, które zawiera „O warunkach robotników”, stopniowo i niepostrzeżenie trafiło do umysłów tych spoza jedności katolickiej, którzy nie uznają autorytetu Kościoła. W rezultacie katolickie zasady dotyczące kwestii społecznej stopniowo przechodzą do dziedzictwa całego społeczeństwa ludzkiego i cieszymy się, że wieczne prawdy, które tak imponująco głosił Nasz poprzednik chwalebnej pamięci, były często powoływane i bronione nie tylko w książkach i czasopismach niekatolickich, ale także w salach ustawodawczych i sądach sprawiedliwości. 22. Co więcej, po straszliwej wojnie, kiedy mężowie stanu wiodących narodów próbowali przywrócić pokój na podstawie gruntownej reformy warunków społecznych, czy spośród norm uzgodnionych, aby regulować zgodnie ze sprawiedliwością i sprawiedliwością pracę robotników, nie sankcjonowali wiele punktów, które tak niezwykłe pokrywają się z zasadami i instrukcjami Leona, że wydają się świadomie wzięte z nich? Encyklika O stanie robotników stała się bez wątpienia dokumentem pamiętnym i słusznie do niej można zastosować słowa Izajasza: „On ustanowi standard dla narodów. „[18] 23. W międzyczasie, gdy nauki Leona były szeroko rozpowszechniane w umysłach ludzi, a wyuczone badania prowadziły drogę, zaczęły być stosowane w praktyce. Przede wszystkim podjęto gorliwe wysiłki, z czynną dobrą wolą, aby podnieść klasę, która z powodu współczesnego rozwoju przemysłu wzrosła do ogromnych liczb, ale jeszcze nie uzyskała należnego mu miejsca ani rangi w społeczeństwie ludzkim, i dlatego była zaniedbana i pogardzana - robotnicy, których ulepszeniu, na wielką korzyść dusz, diecezjalny i zwykły duchowny, choć obciążony innymi duszpasterstami. Obowiązki, pod przewodnictwem biskupów poświęcili się. Ta nieustanna praca, podejmowana w celu napełnienia dusz robotniczych duchem chrześcijańskim, bardzo pomogła także uświadomić im swoją prawdziwą godność i uczynić je zdolnymi, stawiając im wyraźnie prawa i obowiązki swojej klasy, do legalnego i szczęśliwego rozwoju, a nawet do stawania się przywódcami swoich bliźnich. 24. Od tego czasu bezpieczniej zdobywano pełne środki do utrzymania, ponieważ nie tylko dzieła dobroczynności i miłości zaczęły się rozmnażać za namową Papieża, ale także wszędzie powstały nowe i stale rozwijające się organizacje, w których pracownicy, kreślarze, rolnicy i pracownicy wszelkiego rodzaju, z radą Kościoła i często pod kierownictwem kapłanów, udzielają i otrzymują wzajemną pomoc i wsparcie. 25. Jeśli chodzi o władzę obywatelską, Leon XIII, odważnie przełamując granice narzucone przez liberalizm, nieustrasznie nauczał, że rządu nie należy uważać za zwykłego strażnika prawa i dobrego porządku, ale musi dołożyć wszelkich starań, aby „przez cały system praw i instytucji., zarówno dobrobyt publiczny, jak i indywidualny rozwinął się spontanicznie z samej struktury i administracji państwa. [19] Sprawiedliwa wolność działania musi być oczywiście pozostawiona zarówno obywatelom indywidualnym, jak i rodzinom, ale tylko pod warunkiem, że dobro wspólne zostanie zachowane, a zniesienie niewłaściwego dla każdego człowieka. Zadaniem władców państwa jest ponadto czuwanie nad wspólnotą i jej częściami, ale chroniąc osoby prywatne w ich prawach, należy zwrócić szczególną uwagę na słabych i ubogich. Naród bogatych bowiem jest w pewnym sensie strzeżony przez własną obronę i mniej potrzebuje ochrony rządowej, podczas gdy cierpiący tłum, bez środków do obrony, opiera się przede wszystkim na ochronie państwa. Dlatego, ponieważ pracownicy najemni są zaliczani do wielkiej masy potrzebujących, państwo musi uwzględnić ich pod swoją szczególną troską i przewidywalnością. „[20] 26. Oczywiście nie zaprzeczamy, że jeszcze przed Encykliką Leona niektórzy władcy narodów zaspokajali pewne pilniejsze potrzeby robotników i ograniczyli bardziej rażące akty niesprawiedliwości wyrządzane im. Lecz po tym, jak głos apostolski zabrzmiał z Katedry Piotra na całym świecie, władcy narodów, w końcu pełniej żyjący do swego obowiązku, poświęcili swój umysł i uwagę zadaniu propagowania bardziej wszechstronnej i owocnej polityki społecznej. 27. I podczas gdy zasady liberalizmu trwały, które od dawna uniemożliwiały skuteczne działanie rządzących państwem, encyklika o stanie robotników w rzeczywistości zmusiła same narody do promowania polityki społecznej na bardziej prawdziwych podstawach i z większą intensywnością i tak silnie zachęcała dobrych katolików do udzielania cennej pomocy szefom państw w tej dziedzinie, że często stawali się znakomitymi orędownikami tej nowej polityki nawet w legislaturach. Święci ministrowie Kościoła, głęboko przesiąknięci nauczaniem Leona, często proponowali głosom przedstawicieli ludów właśnie ustawodawstwo społeczne, które zostało uchwalone w ostatnich latach i stanowczo domagali się i promowali jego egzekwowanie. 28. Nowa gałąź prawa, zupełnie nieznana do dawnych czasów, powstała z tej nieustannej i niestrudzonej pracy, aby energicznie chronić święte prawa robotników, które wypływają z ich godności jako ludzi i chrześcijan. Ustawy te zobowiązują się do ochrony życia, zdrowia, siły, rodziny, domów, warsztatów, płac i zagrożeń pracowniczych, w porządku, wszystkiego, co dotyczy kondycji pracowników najemnych, ze szczególną troską o kobiety i dzieci. Chociaż prawa te nie odpowiadają dokładnie wszędzie i pod każdym względem zaleceniom Leona, nadal nie można zaprzeczyć, że wiele w nich smakuje encyklika „O kondycji robotników”, której należy przyznać wielką zasługę za jakąkolwiek poprawę osiągniętą w kondycji robotniczej. 29. Wreszcie mądry Papież pokazał, że „sami pracodawcy i pracownicy mogą wiele osiągnąć w tej sprawie, w oczywisty sposób poprzez te instytucje, dzięki którym ubodzy są właściwie wspomagani, a obie klasy społeczeństwa są zbliżane do siebie. „[21] Pierwsze miejsce wśród tych instytucji, deklaruje, musi być przypisane stowarzyszeniom, które obejmują zarówno samych pracowników, jak i pracowników i pracodawców razem. Dokładnie szczegółowo wyjaśnia i chwali te skojarzenia i wyjaśnia z naprawdę wspaniałą mądrością ich naturę, cel, terminowość, prawa, obowiązki i przepisy. 30. Nauki te zostały wydane rzeczywiście najkorzystniej. W tamtych czasach w wielu narodach kierownicy państwa, przesiąknięci liberalizmem, okazywali niewielką przychylność tego typu stowarzyszeniom robotniczym; nie, raczej otwarcie się im sprzeciwiali i starali się uznawać podobne organizacje innych klas i okazywać im przychylność, z przestępczą niesprawiedliwością odmawiali naturalnego prawa do tworzenia stowarzyszeń tym, którzy najbardziej tego potrzebowali, aby bronić się przed złym traktowaniem z rąk potężnych. Byli nawet niektórzy katolicy, którzy z niechęcią patrzyli na wysiłki robotników, aby tworzyć tego typu stowarzyszenia, jakby mieli ducha socjalistycznego lub rewolucyjnego. 31. Zasady, które Leon XIII wydał na mocy swego autorytetu, zasługują na największą pochwałę, ponieważ potrafiły przełamać tę wrogość i rozwiać te podejrzenia, ale mają jeszcze większe prawo do rozróżnienia, ponieważ zachęcały chrześcijańskich robotników do zakładania wzajemnych stowarzyszeń według ich różnych zawodów, nauczyły ich, jak to zrobić, i zdecydowanie potwierdziły na drodze obowiązku dużą liczbę tych, których organizacje socjalistyczne mocno przyciągnęły, twierdząc. bądź jedynymi obrońcami i mistrzami pokornych i uciskanych. 32. Jeśli chodzi o założenie tych stowarzyszeń, Encyklika o stanie robotników najtrafniej stwierdziła, że „stowarzyszenia robotnicze powinny być tworzone i zarządzane w taki sposób, aby zapewnić najodpowiedniejsze i najwygodniejsze środki do osiągnięcia proponowanego celu polegającego na tym, że poszczególni członkowie stowarzyszenia zapewnią, w miarę możliwości, wzrost dóbr ciała, duszy i własności”, ale jest to jasne. że „doskonałość moralna i religijna powinna być traktowana jako ich główny cel i że ich Organizacja społeczna jako taka powinna być przede wszystkim całkowicie kierowana przez ten cel. [22]” Kiedy bowiem regulacje stowarzyszeń opierają się na religii, droga jest łatwa do nawiązania wzajemnych stosunków między członkami, tak aby doszło do pokojowego wspólnego życia i dobrobytu. „[23] 33. Założeniu tych stowarzyszeń duchowni i wielu świeckich poświęcili się wszędzie z prawdziwie godnym pochwały gorliwością, chętnie doprowadzając program Leona do pełnej realizacji. Tego rodzaju stowarzyszenia ukształtowały prawdziwie chrześcijańskich robotników, którzy, łącząc harmonijnie staranną praktykę swojego zawodu ze zbawiennymi przykazaniami religijnymi, skutecznie i stanowczo chronią swoje doczesne interesy i prawa, zachowując należyty szacunek dla sprawiedliwości i autentyczne pragnienie współpracy z innymi klasami społeczeństwa na rzecz chrześcijańskiej odnowy wszelkiego życia społecznego. 34. Te rady i instrukcje Leona XIII zostały wprowadzone w różny sposób w różnych miejscach w zależności od zróżnicowanych warunków lokalnych. W niektórych miejscach jedno i to samo stowarzyszenie zobowiązało się do osiągnięcia wszystkich celów wyznaczonych przez Papieża; w innych, ponieważ okoliczności tego sugerowały lub wymagały, rozwinął się podział pracy i powstały odrębne stowarzyszenia. Spośród nich niektórzy poświęcili się obronie praw i uzasadnionych interesów swoich członków na rynku pracy; inni przejęli pracę nad udzielaniem wzajemnej pomocy gospodarczej; wreszcie jeszcze inni poświęcili całą swoją uwagę wypełnianiu obowiązków religijnych i moralnych oraz innych obowiązków podobnego charakteru. 35. Ta druga metoda została przyjęta szczególnie wtedy, gdy albo prawo kraju, albo pewne szczególne instytucje gospodarcze, albo ta godna ubolewania rozbieżność umysłów i serc tak rozpowszechniona we współczesnym społeczeństwie oraz pilna konieczność zjednoczonego zwalczania zgromadzonych szeregów rewolucjonistów, uniemożliwiły katolikom zakładanie czysto katolickich związków zawodowych. W tych warunkach katolicy wydają się prawie zmuszeni do wstąpienia do świeckich związków zawodowych. Związki te powinny jednak zawsze wyznawać sprawiedliwość i sprawiedliwość oraz dawać członkom katolickim pełną swobodę troski o własne sumienie i przestrzegania praw Kościoła. Najwyraźniej urzędem biskupów, gdy wiedzą, że stowarzyszenia te są z powodu okoliczności koniecznych i nie są niebezpieczne dla religii, jest zatwierdzenie przyłączania się do nich katolickich robotników, zachowując jednak na ich oczach zasady i środki ostrożności ustanowione przez naszego poprzednika Piusa X świętej pamięci. [24] Wśród tych środków jest pierwsze i główne: obok tych związków zawsze powinny znajdować się stowarzyszenia gorliwie zaangażowane w nasycenie i tworzenie swoich członków. w nauczaniu religii i moralności, aby z kolei mogli aby przenikać związki tym dobrym duchem, który powinien kierować nimi w całej ich działalności. W rezultacie stowarzyszenia religijne przyniosą dobre owoce nawet poza kręgiem własnego członkostwa. 36. Encyklice Leona należy zatem zasłużyć, że te stowarzyszenia robotnicze tak rozkwitły wszędzie, że choć, niestety, wciąż przewyższane liczebnie przez organizacje socjalistyczne i komunistyczne, przyjmują one już ogromną rzemię robotników i są w stanie, zarówno w granicach każdego narodu, jak i na szerszych zgromadzeniach, energicznie podtrzymywać prawa i uzasadnione wymagania robotników katolickich oraz naciskać na zbawienne chrześcijańskie zasady społeczeństwa. 37. Wyuczone traktowanie Leo i energiczna obrona naturalnego prawa do tworzenia stowarzyszeń zaczęły ponadto znajdować gotowe zastosowanie do innych stowarzyszeń, a nie tylko dla robotników. Dlatego wydaje się, że nie należy przyznać niewielkiej części zasługi tej samej encyklice Lwa za to, że wśród rolników i innych osób z klasy średniej najbardziej użyteczne tego rodzaju stowarzyszenia rozkwitają w znacznym stopniu i rosną z dnia na dzień, jak również inne instytucje o podobnym charakterze, w których szczęśliwie łączą się rozwój duchowy i korzyści ekonomiczne. 38. Ale jeśli nie można tego powiedzieć o organizacjach, których nasz poprzednik bardzo pragnął, ustanowionych wśród pracodawców i kierowników przemysłu - a z pewnością żałujemy, że jest ich tak mało - warunek ten nie wynika całkowicie z woli ludzi, ale z poważniejszych trudności, które utrudniają stowarzyszenia tego rodzaju, które dobrze znamy i szacujemy na ich pełną wartość. Istnieje jednak wielka nadzieja, że i te przeszkody wkrótce zostaną usunięte, i nawet teraz witamy z najgłębszą radością naszej duszy, pewną w żadnym wypadku nieistotnych prób w tym kierunku, których bogate owoce obiecują jeszcze bogatsze zbiory w przyszłości. 39. Wszystkie te korzyści z encykliki Lwa „Czcigodni bracia i umiłowane dzieci”, które nakreśliliśmy, a nie w pełni opisaliśmy, są tak liczne i mają tak istotne znaczenie, że jasno pokazują, że ten nieśmiertelny dokument nie ukazuje jedynie fantazyjnego, choćby pięknego ideału ludzkiego społeczeństwa. Nasz Poprzednik czerpał raczej z Ewangelii, a zatem z wiecznie żyjącego i życiodajnego źródła, nauki zdolne znacznie złagodzić, jeśli nie natychmiast zakończyć tę śmiertelną wewnętrzną walkę, która prowadzi rodzinę ludzkości. Bogate owoce, które Kościół Chrystusowy i cały rodzaj ludzki zebrał z łaski Bożej na zbawienie, dowodzą, że część tego dobrego nasienia, tak bogato zasianego czterdzieści lat temu, spadła na dobrą ziemię. Na podstawie długiego okresu doświadczeń nie można śmiało powiedzieć, że Encyklika Leona okazała się Magną Chartą, na której powinna opierać się wszelka działalność chrześcijańska w dziedzinie społecznej, jako na fundamencie. A ci, którzy zdają się nie doceniać tej papieskiej encykliki i jej upamiętnienia, albo bluźnią temu, czego nie wiedzą, albo nic nie rozumieją z tego, co są im tylko powierzchownie zaznajomieni, albo jeśli rozumieją, skazują się formalnie za niesprawiedliwość i niewdzięczność. 40. Ponieważ jednak w ciągu tych samych lat pojawiły się pewne wątpliwości co do prawidłowego znaczenia niektórych części encykliki Leona lub wniosków, które należy z nich wywnioskować, co z kolei wywołało nawet wśród katolików kontrowersje, które nie zawsze są pokojowe; a ponadto nowe potrzeby i zmienione warunki naszego wieku spowodowały konieczność dokładniejszego zastosowania nauczania Leona lub nawet pewnych dodatków do niego, z radością wykorzystujemy to okazja, zgodnie z naszym urzędem apostolskim, za pośrednictwem którego jesteśmy dłużnikami Wszystkim, [26] aby odpowiedzieć, o ile w Nas leży, na te wątpliwości i te żądania współczesności. 41. Zanim jednak przystąpimy do wyjaśnienia tych spraw, należy na początku ustalić zasadę, którą Leon XIII tak jasno ustanowił, a mianowicie, że istnieje w Nas prawo i obowiązek wypowiadania się z najwyższym autorytetem w sprawach społecznych i ekonomicznych. [27] Z pewnością Kościół nie otrzymał polecenia prowadzenia ludzi do jedynie przelotnego i nietrwałego szczęścia, ale do tego, co jest wieczne. Rzeczywiście, „Kościół uważa, że bezprawne jest dla niego mieszanie się bez powodu w tych doczesnych troskach” [28]; jednakże nie może on w żaden sposób zrezygnować z obowiązku powierzonego jej przez Boga, wtrącania jej autorytetu, oczywiście nie w sprawach technicznych, do których nie jest ani odpowiednio wyposażona, ani obdarzona przez urząd, ale we wszystkim, co wiąże się z prawem moralnym. Bo jeśli chodzi o to, depozyt prawdy, który Bóg nam powierzył, oraz wielki obowiązek rozpowszechniania i interpretowania całego prawa moralnego oraz zachęcania do niego w czasie i poza sezonem, poddają i podlegają Naszej najwyższej jurysdykcji nie tylko porządek społeczny, ale i same działania gospodarcze. 42. Chociaż ekonomia i nauka moralna stosują każde własne zasady w swojej sferze, błędem jest jednak stwierdzenie, że porządki ekonomiczne i moralne są tak różne i obce sobie nawzajem, że pierwsze w żaden sposób nie zależy od drugiego. Z pewnością prawa ekonomii, jak się je nazywa, opierając się na samej naturze rzeczy materialnych oraz na zdolnościach ludzkiego ciała i umysłu, określają granice tego, czego produktywny wysiłek ludzki nie może osiągnąć, czego może osiągnąć w dziedzinie ekonomii i za pomocą jakich środków. Jednak to sam rozum wyraźnie pokazuje, na podstawie indywidualnej i społecznej natury rzeczy i ludzi, cel, który Bóg wyznaczył dla całego życia gospodarczego. 43. Ale tylko prawo moralne, tak jak nakazuje nam szukać najwyższego i ostatniego celu w całym schemacie naszej działalności, tak samo nakazuje nam szukać bezpośrednio w każdym rodzaju działalności tych celów, które znamy, że natura, a raczej Bóg, twórca natury, ustanowiony dla tego rodzaju działania, i w uporządkowanej relacji podporządkować takie bezpośrednie cele naszemu najwyższemu i ostatecznemu celowi. Jeśli wiernie przestrzegamy tego prawa, to wynikałoby z tego, że konkretne cele, zarówno indywidualne, jak i społeczne, których szukamy na polu ekonomicznym, staną się we właściwym miejscu w powszechnym porządku celów, a my, wznosząc się przez nie, jakby krokami, osiągniemy ostateczny cel wszystkich rzeczy, czyli Boga, dla siebie i dla nas, najwyższego i niewyczerpanego Dobra. 44. Ale aby sprowadzić się do konkretnych punktów, zaczniemy od własności lub prawa własności. Czcigodni bracia i umiłowane dzieci, wiecie, że nasz poprzednik szczęśliwej pamięci mocno bronił prawa własności przed założeniami socjalistów swoich czasów, pokazując, że jego zniesienie nie przyniesie korzyść klasy robotniczej, ale na ich skrajną krzywdę. Ponieważ jednak są tacy, którzy kalumniują Najwyższego Papieża i samego Kościoła, jakby wzięła i nadal brała udział bogatych przeciwko robotnikom niebędącym własnością - z pewnością żadne oskarżenie nie jest bardziej niesprawiedliwe niż to - a ponieważ katolicy są ze sobą sprzeczni co do prawdziwego i dokładnego umysłu Leona, najlepiej jest to uzasadnić, to znaczy katolickie nauczanie w tej sprawie z kalumniów i Zabezpiecz go przed fałszywymi interpretacjami. 45. Po pierwsze, niech uzna się za pewne i ustalone, że ani Leon, ani ci teologowie, którzy nauczali pod kierunkiem i autorytetem Kościoła, nigdy nie zaprzeczyli ani kwestionowali podwójnego charakteru własności, nazywanej zwykle indywidualnym lub społecznym, jeśli chodzi o osobne osoby lub dobro wspólne. Zawsze bowiem jednogłośnie utrzymywali, że natura, a raczej Sam Stwórca, dała człowiekowi prawo własności prywatnej nie tylko po to, aby jednostki mogły zapewnić sobie i swoim rodzinom, ale także aby dobra, które Stwórca przeznaczył dla całej rodziny ludzkiej, mogły naprawdę służyć temu celowi poprzez tę instytucję. Wszystko to może być osiągnięte w żaden sposób, poza utrzymaniem określonego i określonego porządku. 46. W związku z tym należy ostrożnie unikać bliźniaczych skał wraku statku. Ponieważ, gdy ktoś zostaje zniszczony lub zbliża się do tego, co nazywa się „indywidualizmem” poprzez zaprzeczanie lub minimalizowanie społecznego i publicznego charakteru prawa własności, tak odrzucając lub minimalizując prywatny i indywidualny charakter tego samego prawa, nieuchronnie wpada się w „kolektywizm” lub przynajmniej ściśle zbliża się do jego zasad. Jeśli o tym nie pamiętamy, człowiek zostaje zmieciony ze swego kursu na ławce tego moralnego, prawnego i społecznego modernizmu, który potępialiśmy w encyklice wydanej na początku naszego pontyfikatu. [29] A w szczególności niech sobie z tego uświadamiają ci, którzy w swoim pragnieniu innowacji nie skrupują wyrzutów Kościołowi niesławnymi kalumami, jakby pozwolił wkradać się w naukę nauk jej teologowie pogańską koncepcję własności, która musi zostać całkowicie zastąpiona inną, którą z niesamowitą ignorancją nazywają „chrześcijańską”. „ 47. Aby ograniczyć kontrowersje związane z własnością i jej nieodłącznymi obowiązkami, należy najpierw ustanowić jako podstawę zasadę ustanowioną przez Leona XIII: Prawo własności różni się od jego użytkowania. [30] Sprawiedliwość zwana komutacją nakazuje święte poszanowanie podziału majątku i zakazuje naruszania praw innych poprzez przekroczenie granic własności; ale obowiązek właścicieli do korzystania z własności tylko na prawo droga nie znajduje się pod tego rodzaju sprawiedliwością, ale pod innymi cnotami, których obowiązki „nie mogą być egzekwowane w drodze postępowania prawnego. [31]” Dlatego błędnie twierdzą, że własność i korzystanie z niej są ograniczone tymi samymi granicami; i znacznie dalej od prawdy jest twierdzenie, że prawo do własności zostało zniszczone lub utracone z powodu nadużycia lub nieużywania. 48. Wykonują zatem dzieło, które jest naprawdę zbawienne i godne wszelkiej pochwały, którzy zachowując harmonię między sobą i integralność tradycyjnego nauczania Kościoła, starają się określić wewnętrzną naturę tych obowiązków i ich granice, przy czym prawo własności lub korzystanie z niej, czyli wykonywanie własności, jest ograniczone potrzebami życia społecznego. Z drugiej strony ci, którzy starają się ograniczyć indywidualny charakter własności do tego stopnia, że faktycznie go niszczą, są w błędzie i w błędzie. 49. Z tego, co nazwaliśmy indywidualnym, a zarazem społecznym charakterem własności, wynika, że ludzie muszą brać pod uwagę w tej kwestii nie tylko swoją korzyść, ale także dobro wspólne. Szczegółowe zdefiniowanie tych obowiązków, gdy wymaga tego konieczność, a prawo naturalne tego nie uczyniło, jest funkcją osób odpowiedzialnych za państwo. Dlatego władza publiczna, w świetle przewodnim zawsze prawa naturalnego i boskiego, może dokładniej określić, biorąc pod uwagę prawdziwe wymogi dobra wspólnego, co jest dozwolone, a co nie dozwolone właścicielom w korzystaniu z ich własności. Co więcej, Leon XIII mądrze nauczał, że Bóg pozostawił granice własności prywatnej, aby zostały ustalone przez przemysł ludzi i instytucje narodów. [32]” Że historia dowodzi, że własność, podobnie jak inne elementy życia społecznego, nie jest absolutnie niezmienna, powiedzieliśmy kiedyś następująco: „Jakie różne formy posiadała własność, od tej prymitywnej formy wśród ludów niegrzecznych i dzikich, którą można zaobserwować w niektórych miejscach nawet w naszych czasach, do formy posiadania w epoce patriarchalnej; a więc dalej do różnych form tyranii (używamy klasycznego słowa tyrania w jej sens); a następnie poprzez formy feudalne i monarchiczne aż do różnych typów, które można znaleźć w czasach nowszych. [33] To, że państwo nie może arbitralnie wypełniać swoich obowiązków, jest jednak jasne. Samo naturalne prawo zarówno posiadania dóbr prywatnych, jak i przekazywania ich w drodze dziedziczenia powinno zawsze pozostać nienaruszone i nienaruszone, ponieważ jest to prawo, którego państwo nie może odebrać: „Człowiek jest starszy od państwa” [34], a także „wspólne życie domowe jest wcześniejsze zarówno w myślach, jak i faktycznie do zjednoczenia się w społeczeństwie. [35]” Dlatego mądry Papież oświadczył, że jest rażąco niesprawiedliwe, aby państwo wyczerpywało prywatne bogactwo przez ciężar impostów i podatków. Ponieważ bowiem prawo do posiadania dóbr prywatnie zostało przyznane nie przez prawo człowieka, ale z natury, władza publiczna nie może go znieść, lecz może jedynie kontrolować jego wykonywanie i dostosować je do wspólnego obowiązku. [36]” Lecz gdy państwo wprowadza własność prywatną do potrzeb dobra wspólnego, nie popełnia wrogiego działania przeciwko prywatnym właścicielom, lecz im przyjaźnie służy, ponieważ skutecznie zapobiega prywatnemu posiadaniu dóbr, które Autor natury w swej mądrej opatrzności wyznaczył dla podtrzymywania życia ludzkiego, nie niszczy własności prywatnej, ale i nie osłabia praw własności prywatnej, ale je wzmacnia. 50. Co więcej, zbędny dochód człowieka, to znaczy dochód, którego nie potrzebuje, aby utrzymać życie w sposób odpowiedni i godny, nie jest całkowicie pozostawiony jego wolnej determinacji. Natomiast Pismo Święte i Ojcowie Kościoła nieustannie głoszą najwyraźniejszym językiem, że bogaci są zobowiązani bardzo poważnym nakazem praktykowania jałmużny, dobroci i dobroci. 51. Wydawanie większych dochodów, aby okazja do pracy zarobkowej była bogata, pod warunkiem jednak, że praca ta jest stosowana do wytwarzania rzeczywiście pożytecznych dóbr, należy uznać, jak wywnioskowaliśmy z zasad Doktora Anielskiego [37], jako znakomity przykład cnoty mniejszości i szczególnie dostosowany do potrzeb czasów. 52. Ta własność jest pierwotnie nabywana zarówno przez zajmowanie rzeczy, które nie jest własnością nikogo, jak i przez pracę, lub, jak się mówi, przez specyfikację, wyraźnie świadczy tradycja wszystkich wieków, a także nauczanie naszego poprzednika Lwa. Bo cokolwiek niektórzy bezczynnie mówią przeciwnie, żadna szkoda nie jest wyrządzona nikomu, gdy zajęta jest rzecz dostępna dla wszystkich, ale nie należy do nikogo; jednakże tylko ta praca, którą człowiek wykonuje we własnym imieniu i na mocy której dana jest rzecz nowa forma lub wzrost, nadaje mu tytuł do tych owoców. 53. Zdecydowanie inny jest charakter pracy, która jest wynajmowana innym i wydawana na własność innych. Dotyczy to w szczególności tego, co Leon XIII uważa za „niezaprzeczalne”, a mianowicie, że „bogactwo narodów pochodzi z innego źródła niż z pracy robotników. [38]” Czyż nie jest oczywiste, że ogromna ilość dóbr tworzących bogactwo ludzkie jest wytwarzana i wydobywana z rąk robotników, którzy albo pracują bez pomocy, albo mają cudownie zwiększoną wydajność dzięki wyposażeniu w narzędzia lub maszyny? Każdy wie również, że żaden naród nigdy nie wzrósł z niegodziwości i ubóstwa do lepszego i szlachetniejszego stanu, z wyjątkiem ogromnego i połączonego wysiłku wszystkich ludzi, zarówno tych, którzy kierują pracą, jak i tych, którzy wykonują kierunki. Ale nie mniej oczywiste jest, że gdyby Bóg, Stwórca wszystkich rzeczy, zgodnie ze Swoją dobrocią, nie obdarzył najpierw hojnie bogactwami naturalnymi i zasobami - bogactwem i siłami natury - takie najwyższe wysiłki byłyby bezczynne i próżne, rzeczywiście nigdy by się nie zaczęły. Bo czym jeszcze jest praca, jak tylko wykorzystywanie lub ćwiczenie energii umysłu i ciała na tych samych rzeczach lub poprzez te rzeczy? A w stosowaniu zasobów naturalnych do ludzkiego użytku prawo natury, a raczej wola Boża ogłoszona przez nią, wymaga przestrzegania właściwego porządku. Ta kolejność polega na tym: że każda rzecz ma swojego właściwego właściciela. Stąd wynika, że jeśli człowiek nie zużywa pracy na własny majątek, praca jednej osoby i własność drugiej muszą być powiązane, ponieważ żadna z nich nie może niczego wyprodukować bez drugiego. Leon XIII miał to na uwadze, pisząc: „Ani kapitał nie może obejść się bez pracy, ani praca bez kapitału. [39]” Dlatego całkowicie fałszywym jest przypisywanie samej własności lub samej pracy wszystko, co uzyskano wspólnym wysiłkiem obu, i jest całkowicie niesprawiedliwe, że jedno z nich, zaprzeczając skuteczności drugiego, aroguje sobie to, co zostało wyprodukowane. 54. Własność, czyli „kapitał”, niewątpliwie od dawna jest w stanie zbyt wiele przyswoić sobie. Cokolwiek wyprodukowano, jakiekolwiek zyski przyniosły, kapitał żądał dla siebie, nie pozostawiając robotnikowi wystarczająco dużo, aby przywrócić i odnowić jego siły. Głoszono bowiem doktrynę, że wszelka akumulacja kapitału spada przez absolutnie nie do pokonania prawo gospodarcze bogatych i że przez to samo prawo robotnicy są oddani i zobowiązani do wieczystej potrzeby, do najskromniejszych środków utrzymania. Prawdą jest, że sprawy nie zawsze i wszędzie korespondowały z tego rodzaju nauczaniem tzw. liberałów manchesterowskich; nie można jednak zaprzeczyć, że ekonomiczne instytucje społeczne nieustannie posuwały się w tym kierunku. Nikogo nie zaskoczy, że te fałszywe idee, te błędne przypuszczenia, zostały energicznie atakowane, a nie przez samych tych, którzy przez nie zostali pozbawieni wrodzonego prawa do uzyskania lepszych warunków. 55. Dlatego do nękanych robotników przyszli „intelektualiści”, jak się ich nazywa, ustanawiający w sprzeczności z fikcyjnym prawem równie fikcyjną zasadę moralną, że wszystkie produkty i zyski, z wyjątkiem tyle, by naprawić i odnowić kapitał, należą z samego prawa do robotników. Ten błąd, o wiele bardziej specyficzny niż ten niektórych socjalistów, którzy uważają, że wszystko, co służy wytwarzaniu towarów, powinno być przekazywane państwu lub, jak mówią, „uspołecznione”, jest w konsekwencji tym bardziej niebezpieczne i bardziej skłonne do oszukiwania nieostrożnych. Jest to pociągająca trucizna, którą wielu chętnie piło, której otwarty socjalizm nie był w stanie oszukać. 56. Niewątpliwie, aby nie zamknąć przeciwko sobie drogi do sprawiedliwości i pokoju poprzez te fałszywe zasady, obie strony powinny być ostrzeżone mądrymi słowami naszego Poprzednika: „Jakkolwiek ziemia może być podzielona między prywatnych właścicieli, nie przestaje ona służyć wspólnym interesom wszystkich. [40]” Tej samej doktryny My sami nauczaliśmy powyżej, stwierdzając, że podział dóbr wynikający z własności prywatnej został ustanowiony przez samą naturę, aby stworzone rzeczy mogły służyć potrzebom ludzkości w stałym i stabilnym porządku. Aby nikt nie odszedł z prostej ścieżki prawdy, należy o tym nieustannie pamiętać. 57. Lecz nie każdy podział mienia i bogactwa między ludzi ma charakter, aby osiągnąć cel, który Bóg zamierza osiągnąć całkowicie lub w zadowalającym stopniu doskonałości. Dlatego bogactwa, które stale powiększają rozwój gospodarczo-społeczny, powinny być tak rozdzielone między poszczególne osoby i klasy, aby wspólna korzyść wszystkich, którą chwalił Leon XIII, była chroniona, innymi słowy, aby dobro wspólne całego społeczeństwa pozostało nienaruszone. Zgodnie z tym prawem sprawiedliwości społecznej jedna klasa nie może wykluczać drugiej z udziału w świadczeniach. Dlatego klasa zamożnych łamie to prawo nie mniej, gdy, jakby wolna od troski ze względu na swoje bogactwo, uważa za właściwy porządek rzeczy, aby uzyskać wszystko, a robotnik nic, niż niebędąca własnością klasa robotnicza, gdy głęboko rozgniewana na oburzoną sprawiedliwość i zbyt gotowa niesłusznie dochodzić jedynego prawa, którego jest świadoma, żąda od siebie wszystkiego, jakby wyprodukowano własnymi rękami, atakuje i stara się zniesienie zatem wszelkiej własności i zwrotów lub dochodów, jakiego rodzaju są lub jakąkolwiek funkcję pełnią w człowieku społeczeństwo, które nie zostały uzyskane pracą i bez żadnego innego powodu, poza tym, że mają taki charakter. I w związku z tym nie możemy pominąć nieuzasadnionego i niezasłużonego apelu, który niektórzy skierowali do Apostoła, kiedy powiedział: „Jeśli ktoś nie chce pracować, niech nie będzie jadł. [41]” Apostoł bowiem osądza tych, którzy nie chcą pracować, chociaż mogą i powinni, i napomina nas, abyśmy pilnie wykorzystywali nasz czas i energię ciała i umysłu i nie stawali się ciężarem dla innych, kiedy możemy się sami zaopatrzyć. Ale Apostoł w żadnym sensie nie uczy, że praca jest jedynym tytułem do utrzymania lub dochodu [42]. 58. Każdemu zatem należy dać swój własny udział dóbr, a dystrybucja dóbr stworzonych, które, jak wie każdy rozsądny człowiek, pracuje dzisiaj pod najcięższym złem z powodu ogromnej różnicy między nielicznymi nadzwyczaj bogatymi a bezliczonymi majątkami, musi być skutecznie przywrócony i dostosowany do norm dobra wspólnego, czyli sprawiedliwości społecznej. 59. Odkupienie robotników niebędących własnością - to jest cel, o którym nasz poprzednik zadeklarował koniecznie trzeba dążyć. Chodzi o to, że należy je bardziej stanowczo potwierdzać i powtarzać, ponieważ polecenia Papieża, choć są zbawienne, były nierzadko przekazywane w zapomnienie, albo dlatego, że zostały celowo stłumione przez milczenie, albo uważane za niewykonalne, chociaż oba mogą i powinny zostać wprowadzone w życie. Przykazania te nie straciły swej mocy i mądrości dla naszych czasów, ponieważ ten „pauperyzm”, który widział Leon XIII w całej swej przerażeniu, jest mniej rozpowszechniony. Z pewnością stan robotników został poprawiony i bardziej sprawiedliwy, zwłaszcza w krajach bardziej cywilizowanych i bogatych, gdzie robotników nie można już uważać za powszechnie przytłoczonych nędzą i pozbawionych potrzeb życiowych. Ale ponieważ produkcja i przemysł tak szybko przeniknęły i zajęły niezliczone regiony, nie tylko w krajach zwanych nowymi, ale także w królestwach Dalekiego Wschodu, które były cywilizowane od starożytności, liczba niebędących własnością ubogich pracujących ogromnie wzrosła, a ich jęki wołają do Boga z ziemi. Do nich dochodzi ogromna armia pracowników najemnych na wsi, zepchnięta na najniższy poziom istnienia i pozbawiona wszelkiej nadziei na zdobycie „jakiejś własności na ziemi” [43], a zatem trwale związana ze statusem pracownika nieposiadającego, chyba że zostaną zastosowane odpowiednie i skuteczne środki zaradcze. 60. Chociaż prawdą jest, że status robotnika nieposiadającego należy starannie odróżnić od pauperyzmu, to jednak ogromna rzesza robotników niebędących własnością z jednej strony i ogromne bogactwa niektórych bardzo bogatych ludzi z drugiej stanowią, że bogactwa, które tak obficie powstają w epoce „industrializmu”, jak to się nazywa, nie są słusznie rozdzielane i sprawiedliwie udostępniane różnym klasom ludu. 61. Dlatego z całą naszą siłą i wysiłkiem musimy dążyć do tego, aby przynajmniej w przyszłości obfite owoce produkcji przynosiły sprawiedliwie tym, którzy są bogaci i zostaną rozłożone w dostatecznym stopniu wśród robotników - nie po to, by ci stali się poniesieni w pracy, ponieważ człowiek rodzi się do pracy jako ptak do latania - ale aby mogli powiększać swoją własność dzięki mądremu zarządzaniu tym wzrostem własności życia rodzinnego z większą łatwością i bezpieczeństwem, i to, wyłaniając się z niepewnej części w życiu, w której niepewności Pracownicy niebędący własnością są odrzuceni, mogą być w stanie nie tylko znieść perypetie ziemskiej egzystencji, ale także mieć pewność, że kiedy ich życie się skończy, będą w pewnej mierze zapewnić tym, których po nich opuszczą. 62. Wszystkie te rzeczy, które nasz Poprzednik nie tylko zasugerował, ale jasno i otwarcie głosił, podkreślamy z ponownym naleganiem w naszej obecnej encyklice; i jeśli nie dołożymy wszelkich starań, aby je wprowadzić w życie, niech nikt nie przekonuje się, że porządek publiczny, pokój i spokój społeczeństwa ludzkiego można skutecznie bronić przed agitatorami rewolucji. 63. Jak już wskazaliśmy, podążając śladami naszego poprzednika, nie będzie możliwe wprowadzenie tych zasad w życie, chyba że pracownicy niebędący własnością przemysłu i oszczędności nie przejdą do stanu posiadania niewielkiej własności. Ale z jakiego źródła, z jakiego źródła człowiek, który nie ma nic innego poza pracą, z której może zdobyć pożywienie i potrzeby życia, może cokolwiek odłożyć na bok poprzez praktykowanie oszczędności? Dlatego wyjaśniając i rozwijając tam, gdzie jest to konieczne, nauki i przykazania Leona XIII, podejmijmy tę kwestię płac i wynagrodzeń, którą nazwał „bardzo ważną”. „[44] 64. Przede wszystkim ci, którzy oświadczają, że umowa zatrudnienia i bycia zatrudnionym jest niesprawiedliwa ze swej natury, a zatem umowa partnerska musi zająć jej miejsce, z pewnością popełnia błąd i poważnie fałszywie przedstawiają naszego Poprzednika, którego Encyklika nie tylko akceptuje pracę za wynagrodzenie lub wynagrodzenie, ale w pewnym stopniu zajmuje się regulacją zgodnie z zasadami sprawiedliwości. 65. Uważamy jednak, że w obecnej sytuacji społeczeństwa ludzkiego bardziej wskazane jest, aby w miarę możliwości umowa o pracę została nieco zmodyfikowana przez umowę partnerską, jak to już się robi na różne sposoby i bez niewielkiej korzyści dla pracowników i właścicieli. W ten sposób pracownicy i inni pracownicy stają się udziałowcami własności lub zarządzania lub uczestniczą w pewnym sensie w uzyskanych zyskach. 66. Jednak sprawiedliwą kwotę wynagrodzenia należy obliczyć nie na jednej podstawie, ale na kilku zasadach, jak już mądrze stwierdził Leon XIII w tych słowach: „Aby ustanowić regułę wynagrodzenia zgodną ze sprawiedliwością, należy wziąć pod uwagę wiele czynników. „[45] 67. Tym stwierdzeniem wyraźnie potępił płytkość tych, którzy uważają, że tę najtrudniejszą sprawę łatwo rozwiązać poprzez zastosowanie jednej zasady lub środka - i jednego dość fałszywego. 68. Bo są one wielkie