encyclical

Mit Brennender Sorge

Z PYŁEM PALIWOWYM ENCYKLIKA PAPIEŻA PIUSA XI O KOŚCIELE I RZESZY NIEMIECKIEJ DO CZCIGODNYCH BRACI, ARCYBISKUPÓW I BISKUPÓW NIEMIEC ORAZ INNYCH ORDINARZY W POKOJU I KOMUNII ZE STOLICĄ APOSTOLSKĄ. Czcigodni bracia, pozdrowienia i błogosławieństwo apostolskie. Z głębokim niepokojem i rosnącym zaskoczeniem od dawna śledzimy bolesne próby Kościoła i narastające uciążliwości, które dotykają tych, którzy pozostali wierni sercem i działaniem pośród ludu, który kiedyś otrzymał od św. Bonifacego jasne

Z PYŁEM PALIWOWYM ENCYKLIKA PAPIEŻA PIUSA XI O KOŚCIELE I RZESZY NIEMIECKIEJ DO CZCIGODNYCH BRACI, ARCYBISKUPÓW I BISKUPÓW NIEMIEC ORAZ INNYCH ORDINARZY W POKOJU I KOMUNII ZE STOLICĄ APOSTOLSKĄ. Czcigodni bracia, pozdrowienia i błogosławieństwo apostolskie. Z głębokim niepokojem i rosnącym zaskoczeniem od dawna śledzimy bolesne próby Kościoła i narastające uciążliwości, które dotykają tych, którzy pozostali wierni sercem i działaniem pośród ludu, który kiedyś otrzymał od św. Bonifacego jasne przesłanie i Ewangelię Chrystusa i Królestwa Bożego. 2. A to, co mieli do powiedzenia przedstawiciele czcigodnego episkopatu, którzy odwiedzili Nas w naszym chorym pokoju, w prawdzie i obowiązku, nie zmieniło naszych uczuć. Do pocieszających i budujących informacji na stanowisku, jakie wierni przedstawiają dla swojej Wiary, uważali, że są zobowiązani, pomimo wysiłków osądzania z umiarem i pomimo własnej patriotycznej miłości, do dodawania doniesień o rzeczach trudnych i nieprzyjemnych. Po wysłuchaniu ich relacji, moglibyśmy, z wdzięcznym uznaniem Bogu, zawołać wraz z Apostołem miłości: „Nie mam większej łaski niż ta, aby usłyszeć, że moje dzieci chodzą w prawdzie” (J III 4). Ale szczerość obojętna w Naszym zadaniu apostolskim i determinacja stawiania światu chrześcijańskiemu prawdy w całej jej rzeczywistości skłaniają nas do dodania: „Nasze serce duszpasterskie nie zna głębszego bólu, żadnego rozczarowania bardziej gorzkiego niż to, że dowiadujemy się, że wielu odchodzi ze ścieżki prawdy. „ 3. Kiedy w 1933 roku, Czcigodni Bracia, zgodziliśmy się na rozpoczęcie negocjacji w sprawie konkordatu, który rząd Rzeszy zaproponował na podstawie wieloletniego planu, i kiedy, ku waszej jednomyślnej satysfakcji, zakończyliśmy negocjacje uroczystym traktatem, pobudzało nas pragnienie, jak nam było, zapewnienia Niemcom wolności dobroczynnej misji Kościoła i zbawienia dusz w jej opiece, a także przez szczere pragnienie oddania narodowi niemieckiemu służby niezbędnej dla jego pokojowego rozwoju i dobrobytu. Dlatego, pomimo wielu i poważnych obaw, postanowiliśmy nie odmawiać naszej zgody, ponieważ chcieliśmy oszczędzić wiernym Niemiec, o ile było to możliwe po ludzku, prób i trudności, z którymi musieliby się zmierzyć, biorąc pod uwagę okoliczności, gdyby negocjacje zakończyły się. To właśnie poprzez działania chcieliśmy wyjaśnić, że interesy Chrystusa były naszym jedynym celem, aby spokojna i macierzyńska ręka Kościoła została wyciągnięta na każdego, kto faktycznie jej nie odmówił. 4. Jeśli więc drzewo pokoju, które zasadziliśmy na ziemi niemieckiej z najczystszą intencją, nie przyniosło owocu, na który w interesie waszego ludu mieliśmy nadzieję, nikt na świecie, kto ma oczy do widzenia i uszy do słuchania, nie będzie mógł zrzucić winy na Kościół i na Jego Głowę. Doświadczenia ostatnich lat ustalały obowiązki i ujawniły intrygi, które od samego początku miały na celu jedynie wojnę eksterminacyjną. W bruzdach, gdzie próbowaliśmy zasiać ziarno szczerego pokoju, inni ludzie - „wróg” Pisma Świętego - zasiali kogut nieufności, niepokoju, nienawiści, zniesławienia, zdecydowanej wrogości jawnej lub zawoalowanej, karmionej z wielu źródeł i posiadających wiele narzędzi, przeciwko Chrystusowi i Jego Kościołowi. Oni i oni sami ze swoimi wspólnikami, cichymi lub głosnymi, są dziś odpowiedzialni, jeśli burza wojny religijnej zamiast tęczy pokoju zaczerni niemieckie niebo. 5. Nigdy nie przestaliśmy, Czcigodni Bracia, przedstawiać odpowiedzialnym władcom przeznaczenia waszego kraju konsekwencji, które nieuchronnie wynikają z ochrony, a nawet przychylności, jaką daje taka polityka. Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby bronić świętej obietnicy danego słowa honoru przed teoriami i praktykami, które oficjalnie poparło, zniszczyłyby każdą wiarę w traktaty i uczyniły każdy podpis bezwartościowym. Jeśli kiedykolwiek nadejdzie dzień przed światem opis naszych wysiłków, każdy uczciwy umysł zobaczy, po której stronie znajdą się promotorzy pokoju, a po której jego przeszkadzający. Kto pozostawił w swojej duszy atom miłości do prawdy, a w sercu cień poczucia sprawiedliwości, musi przyznać, że w ciągu tych niespokojnych i trudnych lat, które nastąpiły po zakończeniu konkordatu, każde z naszych słów, każde Nasze działanie zostało zainspirowane wiążącym prawem traktatów. Jednocześnie każdy musi przyznać, nie bez zaskoczenia i odrzucenia, w jaki sposób druga umawiająca się strona złamała warunki traktatu, zniekształciła ich znaczenie i ostatecznie uznała jego mniej lub bardziej oficjalne naruszenie za normalną politykę. Umiarkowanie, które okazywaliśmy mimo wszystko, nie było inspirowane motywami światowego zainteresowania, a tym bardziej nieuzasadnioną słabością, ale jedynie naszą troską, by nie wyciągnąć pszenicy kogutem, nie wypowiadać otwartego osądu, zanim opinia publiczna będzie gotowa dostrzec jego siłę; aby nie naruszać uczciwości innych ludzi, zanim dowody wydarzeń zdjąłyby maskę systematycznej wrogości wobec Kościoła. Nawet teraz, gdy kampania przeciwko szkołom konfesjonalnym, które gwarantuje konkordat, i zniszczenie wolnych wyborów, w których katolicy mają prawo do katolickiej edukacji swoich dzieci, dają dowód, w kwestii tak istotnej dla życia Kościoła, skrajnej wagi sytuacji i niepokoju każdego chrześcijańskiego sumienia; nawet teraz Nasza odpowiedzialność za dusze chrześcijańskie skłania nas do tego, abyśmy nie pomijali ostatnich, jakkolwiek niewielkich, możliwości powrotu wierności traktatom i wszelkim porozumieniom, które mogą być akceptowalne dla episkopat. Będziemy nadal stanąć przed władcami waszego ludu jako obrońcy naruszonych praw i w posłuszeństwie Naszemu sumieniu i naszej misji duszpasterskiej, niezależnie od tego, czy odnosimy sukces, czy nie, przeciwstawiać się polityce, która w sposób otwarty lub tajny dąży do uduszenia praw gwarantowanych przez traktat. 6. Inny jednak, Czcigodni Bracia, jest cel tego listu. Jak czule nas odwiedziliście w Naszej chorobie, tak i My zwracamy się do was, a przez was, niemieckich katolików, którzy, jak wszystkie cierpiące i dotknięte cierpieniem dzieci, są bliżej serca swego Ojca. W czasie, gdy twoja wiara, podobnie jak złoto, podlega próbie w ogniu ucisku i prześladowań, kiedy twoja wolność religijna jest dotknięta ze wszystkich stron, gdy ciężko cię obciąża brak nauczania religijnego i normalnej obrony, masz pełne prawo do słów prawdy i duchowego pocieszenia od Tego, którego pierwszy poprzednik usłyszał te słowa Pana: „Modliłem się za ciebie, aby twoja wiara się nie zawiodła, a ty raz nawróciłeś swoich braci.” (Łukasza XXII. 32). 7. Uważajcie, Czcigodni Bracia, aby przede wszystkim wiara w Boga, pierwszy i niezastąpiony fundament wszelkiej religii, była zachowana w Niemczech czysta i niepoplamiona. Wierzący w Boga nie jest ten, kto wypowiada imię w swojej mowie, ale ten, dla którego to święte słowo oznacza prawdziwe i godne pojęcie Boskości. Kto identyfikuje, poprzez panteistyczne zamieszanie, Boga i wszechświat, albo obniżając Boga do wymiarów świata, albo podnosząc świat do wymiarów Boga, nie wierzy w Boga. Kto podąża za tzw. przedchrześcijańską koncepcją germańskiej zastąpienia osobistego Boga mrocznego i bezosobowego przeznaczenia, zaprzecza w ten sposób Mądrości i Opatrzności Boga, który „osiąga potężnie od końca do końca i słodko porządkuje wszystko” (Mądrość VIII. 1). On też nie wierzy w Boga. 8. Kto wywyższa rasę, lud, państwo, czy jakąś formę państwa, depozyty władzy lub jakąkolwiek inną podstawową wartość wspólnoty ludzkiej - niezależnie od tego, jak konieczna i honorowa jest ich funkcja w sprawach światowych - kto podnosi te pojęcia ponad ich standardową wartość i przewyższa je na poziom bałwochwalski, zniekształca i wypacza porządek świata zaplanowanego i stworzonego przez Boga; jest daleki od prawdziwego wiara w Boga i z koncepcji życia, którą ta wiara podtrzymuje. 9. Strzeżcie się, czcigodni bracia, tego narastającego znęcania się w mowie jak na piśmie imienia Bożego, jakby to była bezsensowna etykieta, którą należy przywiązywać do jakiegokolwiek stworzenia, mniej lub bardziej arbitralnego, ludzkiego spekulacji. Wykorzystaj swój wpływ na wiernych, aby odmówili poddania się tej aberracji. Nasz Bóg jest Bogiem Osobistym, nadprzyrodzonym, wszechmocnym, nieskończenie doskonałym, jednym w Trójcy Osób, trójosobowym w jedności boskiej istoty, Stwórcą wszelkiej egzystencji. Pan, Król i ostateczny Dopełniacz historii świata, który nie będzie i nie może tolerować przeciwnego Boga u Jego boku. 10. Ten Bóg, ten Suwerenny Mistrz, wydał przykazania, których wartość jest niezależna od czasu i przestrzeni, kraju i rasy. Jak słońce Boże świeci na każdej ludzkiej twarzy, tak Jego prawo nie zna ani przywilejów, ani wyjątków. Władcy i poddani, koronowani i niekoronowani, bogaci i biedni są w równym stopniu podporządkowani Jego słowu. Z pełni prawa Stwórców naturalnie wyłania się pełnia Jego prawa do bycia posłuszeństwem przez jednostki i wspólnoty, kimkolwiek one są. Posłuszeństwo to przenika wszystkie gałęzie działalności, w których wartości moralne domagają się harmonii z prawem Bożym, i przenika wszelką integrację nieustannie zmieniających się praw człowieka z niezmiennymi prawami Boga. 11. Nikt poza powierzchownymi umysłami nie mógł natknąć się na pojęcia narodowego Boga, religii narodowej; lub próbować zamknąć się w granicach jednego narodu, w wąskich granicach jednej rasy, Boga, Stwórcy wszechświata, Króla i Ustawodawcy wszystkich narodów, przed których ogrom są „jak kropla wiadra” (Izajasza XI, 15). 12. Biskupi Kościoła Chrystusowego, „wyświęceni w sprawach, które odnoszą się do Boga (Hbr. v., 1), muszą uważać, aby tego rodzaju zgubne błędy i wynikające z tego praktyki jeszcze bardziej zgubne, nie zyskały miejsca wśród ich trzody. Częścią ich świętych obowiązków jest czynienie wszystkiego, co w ich mocy, aby narzucić poszanowanie i posłuszeństwo przykazaniom Bożym, ponieważ są one niezbędnym fundamentem wszelkiego życia prywatnego i moralności publicznej; dopilnowanie praw Jego Królewskiej Mości, Jego imienia i Słowa; powstrzymanie bluźnierstw, które w słowach i obrazach mnożą się jak piaski pustyni; napotkać upory prowokacje i prowokacje tych, którzy zaprzeczają, gardzą i nienawidzą Boga, przez nieustanne modlitwy odszkodowawcze wiernych, co godzinę powstaną jak kadzidło dla Najwyższego i podtrzymujące Jego zemstę. 13. Dziękujemy wam, Czcigodni Bracia, waszym kapłanom i wiernym, którzy wytrwali w swym chrześcijańskim obowiązku i w obronie praw Bożych w zębach agresywnego pogaństwa. Nasza wdzięczność, jeszcze cieplejsza i podziwiająca, skierowana jest do tych, którzy, wypełniając swój obowiązek, zostali uznani za godnych poświęcenia i cierpienia dla miłości Bożej. 14. Żadna wiara w Boga nie może długo przetrwać czysta i bez wsparcia wiary w Chrystusa. „Nikt nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec, i kim jest Ojciec, oprócz Syna i komu Syn Go objawi” (Łk x 22). „To jest życie wieczne, aby poznali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś” (J XVII 3). Nikt zatem nie może powiedzieć: „Wierzę w Boga, a to jest dla mnie wystarczająca religia”, gdyż słowa Zbawiciela nie wymykają się: „Kto zaprzecza Synowi, ten sam nie ma Ojca. Kto wyznaje Syna, ma także Ojca” (1 Jana II 23). 15. W Jezusie Chrystusie, Synu Bożym, który stał się człowiekiem, świeciła bogactwo Bożego Objawienia. „Bóg, który w różnych czasach i na różne sposoby przemawiał do ojców przez proroków ostatni ze wszystkich, w tych dniach przemawiał do nas przez swego Syna” (Hbr. 1). Święte księgi Starego Testamentu są wyłącznie słowem Bożym i stanowią istotną część Jego objawienia; są przenikane przez stłumione światło, harmonizujące z powolnym rozwojem objawienia, świtem jasnego dnia odkupienia. Jak można się spodziewać w książkach historycznych i dydaktycznych, odzwierciedlają one w wielu szczegółach niedoskonałość, słabość i grzeszność człowieka. Ale obok niezliczonych akcentów wielkości i szlachetności zapisują także historię ludu wybranych, nosicieli Objawienia i Obietnicy, wielokrotnie odchodzących od Boga i zwracających się ku światu. Oczy nie zaślepione uprzedzeniami czy namiętnością ujrzą w tej przewrotności, jak donosi historia biblijna, świetlisty blask Boskiego światła objawiającego zbawczy plan, który ostatecznie triumfuje nad każdą winą i grzechem. Właśnie w zmierzchu tego tła dostrzega się uderzająca perspektywa boskiego opiekuna zbawienia, gdy ogrzewa, napomina, uderza, podnosi i upiększa swoich wybranych. Nic poza ignorancją i pychą nie mogło oślepić na skarby gromadzone w Starym Testamencie. 16. Kto chce widzieć wygnany z kościoła i szkoły biblijną historię i mądre doktryny Starego Testamentu, bluźni imieniu Bożemu, bluźni planowi zbawienia Wszechmogącego i czyni ograniczoną i wąską myśl ludzką sędzią Bożych planów nad historią świata: zaprzecza swojej wierze w prawdziwego Chrystusa, takiego jak Jezus ukazał się w ciele, Chrystusa, który wziął swoją ludzką naturę od ludu, który miał Go ukrzyżować; i nic nie rozumie o tej powszechnej tragedii Syna Bożego, który dla świętokradztwa swego oprawcy sprzeciwił się boskiemu i kapłańska ofiara Jego odkupieńczej śmierci i uczyniła z nowego sojuszu cel starego sojuszu, jego realizację i jego koronę. 17. Szczyt objawienia osiągnięty w Ewangelii Chrystusa jest ostateczny i trwały. Nie zna retuszów ludzką ręką; nie dopuszcza substytutów ani arbitralnych alternatyw, takich jak niektórzy przywódcy udają, że czerpią z tzw. mitu rasy i krwi. Odkąd Chrystus, namaszczony Pański, zakończył zadanie Odkupienia i przez rozbicie królestwa grzechu zasłużył nam na łaskę bycia dziećmi Bogiem, od tego dnia nie nadano ludziom żadnego innego imienia pod niebem, dzięki któremu musimy być zbawieni (Dzieje Apostolskie IV 12). Żaden człowiek, gdyby każda nauka, moc i siła światowa była w Nim wcielona, nie może położyć żadnego innego fundamentu poza tym, co jest położone: którym jest Chrystus Jezus (1 Kor III 11). Gdyby ktokolwiek odważył się, w świętokradzkim lekceważeniu istotnych różnic między Bogiem a Jego stworzeniem, między Bogiem człowiekiem a dziećmi ludzkimi, umieścić śmiertelnika, gdyby był największym ze wszystkich czasów, u boku Chrystusa, ponad lub przeciw Chrystusowi, zasługuje na to, by nazywać się prorokiem nicości, do którego miałyby zastosowanie przerażające słowa Pisma Świętego: „Ten, kto mieszka w niebie, będzie się z nich śmiał” (Psalmy ii. 3). 18. Wiara w Chrystusa nie może pozostać czysta i niezrównana bez wsparcia wiary w Kościół, „filar i grunt prawdy” (1 Tm. iii. 15); gdyż sam Chrystus, Bóg wiecznie błogosławiony, podniósł ten filar wiary. Jego nakaz słuchania Kościoła (Mat XVIII 15), przyjmowania w słowach i nakazach Kościoła Jego własnych słów i Jego własnych nakazów (Łk x 16), skierowany jest do wszystkich ludzi, wszystkich czasów i wszystkich krajów. Kościół założony przez Odkupiciela jest jeden, taki sam dla wszystkich ras i wszystkich narodów. Pod jej kopułą, jak pod sklepieniem nieba, znajduje się tylko jeden kraj dla wszystkich narodów i języków; jest miejsce na rozwój każdej jakości, korzyści, zadań i powołania, które Bóg Stwórca i Zbawiciel przyznał zarówno jednostkom, jak i wspólnotom etnicznym. Matczyne serce Kościoła jest wystarczająco duże, aby widzieć w wyznaczonym przez Boga rozwój indywidualnych cech i darów, więcej niż zwykłe niebezpieczeństwo rozbieżności. Cieszy się z duchowej przewagi wśród jednostek i narodów. W ich sukcesach widzi z macierzyńską radością i dumą owoce edukacji i postępu, które może tylko błogosławić i zachęcać, kiedy tylko może to robić sumiennie. Wie jednak również, że granice tej wolności zostały wyznaczone przez majestat Boskiego Przykazania, które ustanowiło ten Kościół jeden i niepodzielny. Kto manipuluje tą jednością i tą niepodzielnością, wyciąga od Oblubienicy Chrystusa jeden z diademów, którymi sam Bóg ją ukoronował, poddaje boską budowę, która stoi na wiecznych fundamentach, krytyce i przemianie przez architektów, których Ojciec Niebieski nigdy nie upoważnił do wtrącania się. 19. Kościół, którego dzieło leży wśród ludzi i działa poprzez ludzi, może widzieć swoją boską misję zaciemnioną przez ludzką, zbyt ludzką kombinację, nieustannie rosnącą i rozwijającą się jak kogut wśród pszenicy Królestwa Bożego. Ci, którzy znają słowa Zbawiciela na temat skandalu i dawcy skandali, znają również sąd, jaki Kościół i wszyscy jego synowie muszą wypowiedzieć na temat tego, co było i czym jest grzech. Ale jeśli poza tymi nagannymi rozbieżnościami między wiarą a życiem, czynami i słowami, zachowaniem zewnętrznym i uczuciami wewnętrznymi, jakkolwiek są liczne, ktokolwiek przeocza ogromną sumę autentycznych cnót, ducha ofiary, braterskiej miłości, heroicznych wysiłków świętości, świadczy o godnej ubolewaniu ślepoty i niesprawiedliwości. Jeśli później zapomni zastosować standard surowości, według którego mierzy Kościół, którego nienawidzi, do innych organizacji, w których się zdarza, że jest zainteresowany, to jego apel do urażonego poczucia czystości utożsamia go z tymi, którzy widząc ruinę w oku brata, zgodnie z wyrazistymi słowami Zbawiciela, nie mogą sami widzieć promienia. Ale jakkolwiek podejrzliwa jest intencja tych, którzy uważają za swoje zadanie, a nie ich nikczemne wyznanie, zbadać to, co ludzkie w Kościele, i chociaż władze kapłańskie nadane przez Boga są niezależne od ludzkiej wartości kapłana, pozostaje prawdą, że w żadnym momencie historii żadna osoba, w żadnej organizacji nie może zwolnić się z obowiązku lojalnego badania sumienia, bezlitosnego oczyszczania siebie i energetycznego odnawiania w duchu i w działaniu. W naszej encyklice o kapłaństwie zwróciliśmy uwagę na święty obowiązek wszystkich, którzy należą do Kościoła, głównie członków wyznania kapłańskiego i zakonnego oraz apostolatu świeckiego, aby dopasować swoją wiarę i swoje postępowanie z wymogami prawa Bożego i Kościoła. I dzisiaj ponownie powtarzamy z całą natarczywością, jaką możemy nakazać: nie wystarczy być członkiem Kościoła Chrystusa, trzeba być żywym członkiem, w duchu i w prawdzie, tj. żyć w stanie łaski i w obecności Boga, albo w niewinności, albo w szczerej skrucie. Gdyby Apostoł narodów, wazon wyborów, ukarał swoje ciało i poddał je: aby być może, kiedy głosił innym, sam nie stał się rozbitnikiem (1 Kor. ix. 27), czy ktokolwiek odpowiedzialny za rozszerzenie Królestwa Bożego mógłby domagać się innej metody niż osobiste uświęcenie? Tylko w ten sposób możemy pokazać obecnemu pokoleniu i krytykom Kościoła, że „sól ziemi”, zaczyn chrześcijaństwa, nie rozpadła się, ale jest gotowa dać dzisiejszym ludziom - więźniom wątpliwości i błędu, ofiarom obojętności, zmęczonym wiarą i odchodzącym od Boga - duchową odnowę, której tak bardzo potrzebują. Chrześcijaństwo, które utrzymuje się nad sobą, odrzuca wszelkie kompromisy ze światem, poważnie traktuje przykazania Boga i Kościoła, zachowuje swoją miłość do Boga i ludzi w całej swej świeżości, takie chrześcijaństwo może być i będzie wzorem i przewodnikiem do świata, który jest chory na śmierć i domaga się wskazówek, chyba że zostanie skazane na katastrofę, która zaskoczy wyobraźnię. 20. Każda prawdziwa i trwała reforma ostatecznie wywodzi się ze świętości ludzi, którzy byli napędzani miłością Boga i ludzi. Hojni, gotowi stawić uwagę na każde wezwanie od Boga, ale pewni siebie, ponieważ ufni w swoje powołanie, wzrosli do wielkości latarni i reformatorów. Z drugiej strony, każdy reformatorski zapał, który zamiast wypływać z osobistej czystości, błyska z namiętności, wywołał niepokoje zamiast światła, zniszczenie zamiast konstrukcji, i niejednokrotnie wywoływał zło gorsze niż te, które zamierzały zaradzić. Bez wątpienia „Duch oddycha tam, gdzie chce” (J III 8): „Z kamieni potrafi wznieść ludzi, aby przygotować drogę do swoich planów” (Mat III 9). On wybiera narzędzia swojej woli według własnych planów, a nie ludzi. Ale Założyciel Kościoła, który tchnął ją do istnienia w dniu Pięćdziesiątnicy, nie może wyrzucić się fundamentów, tak jak je położył. Ktokolwiek porusza się duchem Bożym, spontanicznie przyjmuje zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie prawdziwą postawę wobec Kościoła, ten święty owoc z drzewa krzyża, ten dar od Ducha Bożego, obdarzony w dniu Pięćdziesiątnicy nieregularnemu światu. 21. W waszym kraju, Czcigodni Bracia, głosy rozbijają się w chór wzywający ludzi do opuszczenia Kościoła, a wśród przywódców jest więcej niż jeden, którego oficjalne stanowisko ma sprawić wrażenie, że ta niewierność Chrystusowi Królowi stanowi sygnał i zasługujący akt lojalności wobec współczesnego państwa. Tajne i otwarte środki zastraszania, groźba niepełnosprawności gospodarczej i obywatelskiej wywierają na lojalność niektórych klas katolickich funkcjonariuszy, nacisk, który narusza wszelkie ludzkie prawa i godność. Nasze pełne serce ojcowskie współczucie jest skierowane do tych, którzy muszą tak drogo zapłacić za swoją lojalność wobec Chrystusa i Kościoła; ale bezpośrednio stawką są najwyższe interesy, z alternatywą straty duchowej, pozostaje tylko jedna alternatywa, heroizm. Jeśli ciemiężnik ofiaruje komuś odstępstwo Judasza, może tylko, kosztem każdej ofiary światowej, odpowiedzieć z naszym Panem: „Zacznij, szatanie! Jest bowiem napisane: „Panu, Boga twego, będziesz adorował, i tylko Jemu będziesz służył” (Mat IV 10). Zwracając się do Kościoła, powie: „Ty, Matko moja od dzieciństwa, pocieszenie mego życia i orędownik mojej śmierci, niech mój język przyklei się do podniebienia, jeśli, poddając się światowskim obietnicom lub groźbom, zdradzę śluby mojego chrztu. Jeśli chodzi o tych, którzy wyobrażają sobie, że mogą pogodzić zewnętrzną niewierność z jednym Kościołem, niech usłyszą ostrzeżenie Naszego Pana: „Kto się wymawia Mnie przed ludźmi, zostanie zaprzeczony przed aniołami Bożymi” (Łk XII 9). 22. Wiara w Kościół nie może być czysta i prawdziwa bez wsparcia wiary w prymat biskupa Rzymu. W tym samym momencie, gdy Piotr, w obecności wszystkich apostołów i uczniów, wyznaje swoją wiarę w Chrystusa, Syna Boga Żywego, odpowiedzią, jaką otrzymał w nagrodę za swoją wiarę i wyznanie, było słowo, które zbudowało Kościół, jedyny Kościół Chrystusa, na skale Piotra (Mat XVI. 18). W ten sposób zapieczętowano związek między wiarą w Chrystusa, Kościół i prymat. Prawdziwy i zgodny z prawem autorytet jest niezmiennie więzią jedności, źródłem siły, gwarancją przed podziałem i zniszczeniem, zobowiązaniem na przyszłość: i jest to potwierdzone w najgłębszym i najwzniosłym sensie, gdy władza ta, jak w przypadku Kościoła i samego Kościoła, jest zapieczętowana obietnicą i przewodnictwem Ducha Świętego i Jego nieodpartym wsparciem. Jeśli ludzie, którzy nawet nie są zjednoczeni wiarą w Chrystusa, przyjdą i ofiarują wam uwodzenie narodowego Kościoła niemieckiego, przekonajcie się, że jest to nic innego jak zaprzeczenie jedynego Kościoła Chrystusowego i oczywista zdrada tej powszechnej misji ewangelicznej, do której tylko Kościół światowy jest wykwalifikowany i kompetentny. Żywa historia innych kościołów narodowych wraz z ich paraliżem, ich udomowieniem i podporządkowaniem się światowemu mocarstwu jest wystarczającym dowodem na bezpłodność, na którą potępiona jest każda gałąź odcięta od pnia żywego Kościoła. Kto od samego początku przeciwstawia się tym błędnym wydarzeniom bezkompromisowym „Nie”, służy nie tylko czystości swojej wiary w Chrystusa, ale także dobrobytu i żywotności własnego ludu. 23. Będziecie musieli uważnie uważnie uważać, czcigodni bracia, aby fundamentalne pojęcia religijne nie były opróżniane z ich treści i zniekształcone do profanicznego użycia. „Objawienie” w sensie chrześcijańskim oznacza słowo Boże skierowane do człowieka. Użycie tego słowa dla „sugestii” rasy i krwi, dla napromieniowania historii ludu, jest zwykłą dwuznacznością. Tego rodzaju fałszywe monety nie zasługują na chrześcijańską walutę. „Wiara” polega na uznaniu za prawdę tego, co Bóg objawił i proponuje poprzez swój Kościół do akceptacji człowieka. Jest to „dowód rzeczy, które nie wydają się” (Hbr. ii. 1). Radosna i dumna wiara w przyszłość swojego ludu, instynkt w każdym sercu, jest czymś zupełnie innym niż wiara w sensie religijnym. Zastępowanie jednego drugiego i żądanie siły tego, aby być zaliczonym do wiernych naśladowców Chrystusa, jest bezsensowną grą słów, jeśli nie ukrywa zamieszania pojęć, albo co gorsza. 24. „Nieśmiertelność” w sensie chrześcijańskim oznacza przetrwanie człowieka po jego ziemskiej śmierci w celu wiecznej nagrody lub kary. Ktokolwiek rozumie tylko przez określenie zbiorowe przetrwanie swego ludu na ziemi przez nieokreślony czas, zniekształca jedno z podstawowych pojęć wiary chrześcijańskiej i manipuluje w fundamentach religijnej koncepcji wszechświata, która wymaga porządku moralnego. 25. „Grzech pierworodny” jest dziedziczną, ale bezosobową winą potomków Adama, którzy w nim zgrzeszyli (Rzym. w. 12). Jest to utrata łaski, a tym samym życia wiecznego, wraz ze skłonnością do zła, którą każdy z pomocą łaski, pokuty, oporu i wysiłku moralnego musi stłumić i pokonać. Męka i śmierć Syna Bożego odkupiły świat z dziedzicznej klątwy grzechu i śmierci. Wiara w te prawdy, które w waszym kraju są dziś tyłkiem taniego wyśmiewania wrogów Chrystusa, należy do niezbywalnego skarbca chrześcijańskiego objawienia. 26. Krzyż Chrystusa, choć dla wielu stał się przeszkodą i głupotą (1 Kor. 23), pozostaje dla wierzącego świętym znakiem Jego odkupienia, symbolem moralnej siły i wielkości. Żyjemy w jego cieniu i umieramy w jego objęciach. Stanie na naszym grobie jako przysięga naszej wiary i nadziei w wiecznym świetle. 27. Pokora w duchu Ewangelii i modlitwa o pomoc łaski są doskonale zgodne z pewnością siebie i heroizmem. Kościół Chrystusa, który na przestrzeni wieków i do dnia dzisiejszego liczy więcej spowiedników i dobrowolnych męczenników niż jakakolwiek inna kolektywność moralna, nie potrzebuje od nikogo lekcji heroizmu uczuć i działania. Odrębna duma reformatorów okrywa się kpiną tylko wtedy, gdy naśladuje chrześcijańską pokorę, jakby była tchórzliwą postawą samodegradacji. 28. „Łaska”, w szerokim sensie, może oznaczać każdy dar Stwórcy dla Jego stworzenia, ale w swoim chrześcijańskim określeniu oznacza wszystkie nadprzyrodzone znaki miłości Bożej; Bożą interwencję, która podnosi człowieka do tej intymnej wspólnoty życia z samym sobą, zwanej przez Ewangelię „adopcją dzieci Bożych. „Oto, jaką miłością dał nam Ojciec, abyśmy zostali powołani i zostali synami Bożymi” (1 Jana III 1). Odrzucenie tego bezinteresownego i swobodnego wyniesienia w imię tzw. niemieckiego typu oznacza otwarcie odrzucenie fundamentalnej prawdy chrześcijaństwa. Byłoby nadużyciem naszego słownictwa religijnego umieszczenie na tym samym poziomie nadprzyrodzonej łaski i naturalnych darów. Pastorzy i strażnicy ludu Bożego zrobią dobrze, aby przeciwstawić się temu grabieży świętych rzeczy i temu zamieszaniu idei. 29. To na wierze w Boga, zachowanej w czystości i nierówności, opiera się moralność człowieka. Wszelkie wysiłki zmierzające do usunięcia spod moralności i porządku moralnego granitowego fundamentu wiary i zastąpienia go zmieniającymi się piaskami ludzkich przepisów, prędzej czy później doprowadzą te jednostki lub społeczeństwa do moralnej degradacji. Głupiec, który powiedział w swoim sercu „nie ma Boga”, przechodzi prosto do moralnego zepsucia (Psalm xiii. 1), a liczba tych głupców, którzy dziś chcą odciąć moralność od religii, jest legionem. Albo nie widzą, albo nie widzą, że wygnanie chrześcijaństwa konfesjonalnego, tj. jasnego i precyzyjnego pojęcia chrześcijaństwa, z nauczania i wychowania, z organizacji życia społecznego i politycznego, oznacza duchową spustoszenie i degradację. Żadna przymusowa siła państwa, żaden czysto ludzki ideał, choćby szlachetny i wzniosły, nigdy nie będzie w stanie zmienić najwyższych i decydujących impulsów generowanych przez wiarę w Boga i Chrystusa. Jeśli człowiek, powołany do ciężkiej ofiary własnego ego dla dobra wspólnego, straci wsparcie wiecznego i boskiego, tej pocieszającej i pocieszającej wiary w Boga, który nagradza każde dobro i karze wszelkie zło, wówczas rezultatem większości nie będzie akceptacja, ale odmowa ich obowiązku. Sumienne przestrzeganie dziesięciu przykazań Bożych i przykazań Kościoła (które są niczym innym jak praktycznymi specyfikacjami reguł Ewangelii) jest dla każdego niezrównaną szkołą osobistej dyscypliny, wychowania moralnego i kształtowania charakteru, szkołą wymagającą, ale nie przesadną. Bóg miłosierny, który jako Ustawodawca mówi: „Musisz! - daje także dzięki Swojej łasce moc woli i czynienia. Pozwolić siłom formacji moralnej o takiej skuteczności leżeć w odłogu lub wykluczyć je pozytywnie z edukacji publicznej, oznaczałoby religijne niedożywienie narodu. Przekazanie prawa moralnego subiektywnej opinii człowieka, która zmienia się wraz z czasem, zamiast zakorzenić je w świętej woli wiecznego Boga i Jego przykazaniach, oznacza szeroko otwarcie wszystkich drzwi dla sił zniszczenia. Wynikające z tego porzucenie wiecznych zasad obiektywnej moralności, która wychowuje sumienie i uszlachetnia każdy dział i organizację życia, jest grzechem przeciwko losowi narodu, grzechem, którego gorzki owoc zatruje przyszłe pokolenia. 30. Taki jest pośpiech dzisiejszego życia, że odrywa się od boskiego fundamentu Objawienia nie tylko moralność, ale także prawa teoretyczne i praktyczne. Szczególnie odnosimy się do tego, co nazywa się prawem naturalnym, zapisanym ręką Stwórcy na tablicy serca (Rz. II 14) i które rozum, nie zaślepiony przez grzech czy namiętność, może łatwo odczytać. To w świetle nakazów tego prawa naturalnego, każde prawo pozytywne, niezależnie od tego, kto jest prawodawcą, może być ocenione w jego treści moralnej, a tym samym w autorytecie, jaki sprawuje nad sumieniem. Prawa ludzkie w rażącej sprzeczności z prawem naturalnym są niszczone brudem, którego żadna siła, żadna siła nie może naprawić. W świetle tej zasady należy ocenić aksjomat, że „prawo jest użytecznością powszechną”, twierdzenie, któremu można nadać słuszne znaczenie, oznacza to, że to, co jest moralnie nie do obrony, nigdy nie może przyczynić się do dobra ludzi. Ale starożytne pogaństwo uznało, że aksjomat, aby był całkowicie prawdziwy, musi zostać odwrócony i skłonić go do powiedzenia: „Nic nie może być użyteczne, jeśli nie jest jednocześnie dobre moralnie” (Cyceron, De Off. ii. 30). Wyzwolona z tej ustnej reguły, zasada ta w prawie międzynarodowym niosłaby nieprzerwany stan wojny między narodami; gdyż ignoruje w życiu narodowym, poprzez pomieszanie prawa i użyteczności, podstawowy fakt, że człowiek jako osoba posiada prawa, które posiada od Boga i które każda kolektywność musi chronić przed zaprzeczaniem, tłumieniem lub zaniedbaniem. Przeoczenie tej prawdy oznacza zapominanie, że prawdziwe dobro wspólne ostatecznie bierze swoją miarę z natury człowieka, która równoważy prawa osobiste i zobowiązania społeczne, oraz z celu społeczeństwa, ustanowionego dla dobra ludzkiej natury. Społeczeństwo zostało stworzone przez Stwórcę dla pełnego rozwoju indywidualnych możliwości i korzyści społecznych, których w procesie dawania i przyjmowania każdy może dochodzić dla siebie i dla innych. Wyższe i bardziej ogólne wartości, które może zapewnić tylko kolektywność, również pochodzą od Stwórcy dla dobra człowieka i dla pełnego rozwoju, naturalnego i nadprzyrodzonego, oraz urzeczywistnienia jego doskonałości. Zaniedbanie tego porządku oznacza wstrząsnąć filarami, na których opiera się społeczeństwo, i naruszać spokój społeczny, bezpieczeństwo i egzystencję. 31. Wierzący ma absolutne prawo wyznawać swoją wiarę i żyć zgodnie z jej nakazami. Prawa, które utrudniają to wyznanie i praktykowanie wiary, są sprzeczne z prawem naturalnym. Rodzice, którzy są szczerzy i świadomi swoich obowiązków wychowawczych, mają podstawowe prawo do wychowania dzieci, które Bóg im dał w duchu wiary i zgodnie z jej zaleceniami. Prawa i środki, które w kwestiach szkolnych nie respektują wolności rodziców, są sprzeczne z prawem naturalnym i są niemoralne. Kościół, którego misją jest zachowanie i wyjaśnianie prawa naturalnego, ponieważ jest ono boskie w swym pochodzeniu, nie może nie oświadczyć, że niedawne przyjęcie do szkół zorganizowanych bez pozory wolności jest wynikiem niesprawiedliwej presji i jest pogwałceniem każdego wspólnego prawa. 32. Jako namiestnik Tego, który powiedział młodzieńcowi Ewangelii: „Jeśli chcesz wejść w życie, przestrzegaj przykazań” (Mat XIX. 17), zwracamy się do młodych kilka ojcowskich słów. 33. Tysiące głosów dzwoni do waszych uszu Ewangelię, która nie została objawiona przez Ojca Nieba. Tysiące piór używa się w służbie chrześcijaństwa, które nie jest Chrystusem. Codziennie naciskaj i bezprzewodowo wymuszaj na was produkcje wrogie Wiary i Kościołowi, bezczelnie agresywne wobec wszystkiego, co powinniście uważać za czcigodne i święte. Wielu z was, trzymających się wiary i Kościoła, w wyniku waszej przynależności do stowarzyszeń religijnych gwarantowanych przez konkordat, często staje w obliczu tragicznej próby postrzegania waszej lojalności wobec waszego kraju niezrozumianej, podejrzanej, a nawet odrzuconej, oraz bycia skrzywdzonym w życiu zawodowym i społecznym. Zdajemy sobie sprawę, że w waszych szeregach jest wielu pokornych żołnierzy Chrystusa, którzy z rozdartymi uczuciami, ale zdecydowanym sercem, przyjmuje swój los, znajdując swoje jedyne pocieszenie w myśli o cierpieniu obelg dla imienia Jezusa (Dzieje Apostolskie w. 41). Dzisiaj, gdy widzimy, że grożą wam nowe niebezpieczeństwa i nowe molestowania, mówimy wam: Jeśli ktoś głosi wam Ewangelię inną niż ta, którą otrzymaliście na kolanach pobożnej matki, z ust wierzącego ojca lub poprzez nauczanie wiernych Bogu i Jego Kościołowi, „niech będzie anatemą” (Gal 9). Jeżeli państwo organizuje młodzież narodową i czyni tę organizację obowiązkową dla wszystkich, to bez uszczerbku dla praw stowarzyszeń religijnych absolutnym prawem młodzieży i rodziców jest dbać o to, by ta organizacja została oczyszczona z wszelkich przejawów wrogich Kościołowi i chrześcijaństwu. Te przejawy nawet dzisiaj stawiają chrześcijańskich rodziców w bolesną alternatywę, ponieważ nie mogą oni dać państwu tego, co zawdzięczają tylko Bogu. 34. Nikt nie pomyślałby o powstrzymaniu młodych Niemców w tworzeniu prawdziwej wspólnoty etnicznej w szlachetnej miłości do wolności i lojalności wobec swojego kraju. Sprzeciwiamy się dobrowolnemu i systematycznemu antagonizmowi między wychowaniem narodowym a obowiązkiem religijnym. Dlatego mówimy młodym: Śpiewajcie swoje hymny do wolności, ale nie zapominajcie o wolności dzieci Bożych. Nie wciągaj szlachetności tej wolności w błoto grzechu i zmysłowości. Ten, kto śpiewa hymny lojalności wobec tego ziemskiego kraju, nie powinien z tego powodu stać się niewiernym Bogu i Jego Kościołowi, ani dezertyrem i zdrajcą Jego niebiańskiej ojczyzny. Często mówi się wam o heroicznej wielkości, w kłamliwej opozycji do ewangelicznej pokory i cierpliwości. Po co ukrywać fakt, że w życiu moralnym istnieją heroizmy? Że zachowanie niewinności chrztu jest aktem heroizmu, który zasługuje na uznanie? Często mówi się wam o ludzkich niedociągnięciach, które niszczą historię Kościoła: po co ignorować wyczyny wypełniające jego historię, świętych, których zrodziła, błogosławieństwo, które przyszło na cywilizację zachodnią ze zjednoczenia tego Kościoła z waszym ludem? Mówią ci o sporcie. Oddawane z umiarem i w granicach, wychowanie fizyczne jest dobrodziejstwem dla młodzieży. Ale tyle czasu poświęca się teraz zajęciom sportowym, że lekceważono harmonijny rozwój ciała i umysłu, zaniedbywane są obowiązki wobec rodziny i obchodzenie Dnia Pańskiego. Z obojętnością graniczącą z pogardą dzień Pański zostaje pozbawiony swego świętego charakteru, wbrew najlepszej niemieckiej tradycji. Ale oczekujemy, że młodzież katolicka, w bardziej korzystnych organizacjach państwa, będzie utrzymywała swoje prawo do chrześcijańskiego uświęcenia niedzieli, nie do ćwiczenia ciała kosztem nieśmiertelnej duszy, aby nie być pokonanym przez zło, ale dążyć do triumfu dobra nad złem (Rz XII 21), gdyż jej najwyższym osiągnięciem będzie zdobycie korony na stadionie życia wiecznego (1 Kor ix 24). 35. Szczególne słowo gratulacji, zachęty i napomnienia kierujemy do kapłanów Niemiec, którzy w trudnych chwilach i delikatnych sytuacjach mają, pod kierunkiem swoich biskupów, prowadzić stada Chrystusa prostą drogą, słowem i przykładem, codziennym nabożeństwem i cierpliwością apostolską. Umiłowani synowie, którzy uczestniczą razem z Nami w świętych tajemnicach, nigdy nie zmęczą się praktykowaniem, po Władcy i wiecznym Kapłanie Jezusie Chrystusie, miłosierdzia i troski Dobrego Samarytanina. Niech wasze codzienne postępowanie pozostanie nierówne przed Bogiem i nieustanne dążenie do waszej doskonałości i uświęcenia, w miłosiernej miłości wobec wszystkich, którzy zostali powierzeni waszej trosce, zwłaszcza tych, którzy są bardziej narażeni, słabi i potknięci się. Bądźcie przewodnikami wiernych, wsparciem tych, którzy zawodzą, lekarzami wątpiących, pocieszającymi cierpiących, bezinteresownymi doradcami i pomocnikami wszystkich. Próby i cierpienia, które przeszedł wasz lud w czasach powojennych, nie przeszły nad jego duszą, nie pozostawiając bolesnych śladów. Pozostawiły gorycz i niepokój, które powoli leczą, z wyjątkiem miłosierdzia. Ta miłość jest niezbędną bronią apostoła w świecie rozdartym nienawiścią. Sprawi, że zapomnisz lub przynajmniej wybaczysz wiele niezasłużonych zniewag, które są teraz częstsze niż kiedykolwiek. 36. Ta miłość, inteligentna i sympatyczna wobec tych, którzy was obrażają, w żadnym wypadku nie oznacza wyrzeczenia się prawa do głoszenia, potwierdzania i obrony prawdy i jej konsekwencji. Pierwszym miłosnym darem kapłana dla bliźnich jest służenie prawdzie i obalanie błędu w jakiejkolwiek jej formie. Porażka w tym zakresie byłaby nie tylko zdradą Boga i waszego powołania, ale także obrazą prawdziwego dobrobytu waszego narodu i kraju. Wszystkim, którzy dotrzymali obiecanej wierności swoim biskupom w dniu święceń; do wszystkich, którzy w wykonywaniu swej funkcji kapłańskiej są wezwani do prześladowania; do wszystkich więzionych w więzieniach i obozach koncentracyjnych Ojciec świata chrześcijańskiego przesyła słowa wdzięczności i pochwały. 37. Nasza ojcowska wdzięczność jest również skierowana do zakonników i zakonnic, a także współczucie dla wielu osób, które w wyniku działań administracyjnych wrogich Zakonom Religijnym zostały odrzucone z pracy swojego powołania. Jeśli niektórzy upadli i okazali się niegodni swojego powołania, to ich wina, którą Kościół karze, w żaden sposób nie umniejsza zasługi ogromnej większości, która w dobrowolnej abnegacji i ubóstwie starała się służyć swojemu Bogu i swojemu krajowi. Swoją gorliwością, wiernością, cnotą, czynną miłością, oddaniem Zakony poświęcone opiece nad duszami, służbie chorym i edukacji w znacznym stopniu przyczyniają się do dobrobytu prywatnego i publicznego. Bez wątpienia nadejdą lepsze dni, aby uczynić im lepszą sprawiedliwość niż obecne, kłopotliwe czasy. Wierzymy, że przywódcy wspólnot religijnych skorzystają ze swoich prób i trudności, aby odnowić swoją gorliwość, ducha modlitwy, surowość swojego życia i doskonałą dyscyplinę, aby wyciągnąć Boże błogosławieństwo na ich trudną pracę. 38. Wyobrażamy sobie ogromne rzesze naszych wiernych dzieci, naszych synów i córek, dla których cierpienia Kościoła w Niemczech i ich własne pozostawiły nienaruszone ich oddanie sprawie Bożej, ich czułą miłość do Ojca chrześcijaństwa, posłuszeństwo pasterzom, radosne postanowienie pozostania zawsze wiernymi świętemu dziedzictwu ich przodków. Wszystkim z nich zsyłamy nasze pozdrowienia ze strony ojca. A przede wszystkim członkom tych stowarzyszeń religijnych, które odważnie i kosztem niewypowiedzianych ofiar pozostały wierne Chrystusowi i broniły praw, które uroczysty traktat gwarantował Kościołowi i sobie, zgodnie z zasadami lojalności i dobrej wiary. 39. Szczególne pozdrowienia kierujemy do katolickich rodziców. Ich prawa i obowiązki jako wychowawców, nadane im przez Boga, są obecnie stawką kampanii ciężarnej z konsekwencjami. Kościół nie może się doczekać ubolewania nad zniszczeniem swoich ołtarzy, zniszczeniem świątyń, jeśli wychowanie, wrogie Chrystusowi, ma zprofanować świątynię duszy dziecka poświęconej chrztem i ugasić wieczne światło wiary w Chrystusa ze względu na fałszywe światło obce krzyżowi. Wtedy zbliża się naruszenie świątyń i obowiązkiem każdego będzie odciąć swoją odpowiedzialność od obozu przeciwnego i uwolnić sumienie od winnej współpracy z takim zepsuciem. Im bardziej wrogowie próbują ukryć swoje projekty, tym bardziej będzie potrzebna nieufna czujność w świetle gorzkiego doświadczenia. Lekcje religii utrzymywane ze względu na pozory, kontrolowane przez nieautoryzowanych mężczyzn, w ramach systemu edukacyjnego, który systematycznie działa przeciwko religii, nie uzasadniają głosowania na korzyść szkół pozakonfesyjnych. Wiemy, drodzy katoliccy rodzice, że wasz głos nie był wolny, gdyż wolne i tajne głosowanie oznaczałoby triumf szkół katolickich. Dlatego nigdy nie przestaniemy szczerze przedstawiać przed odpowiedzialnymi władzami nieprawości nacisku wywieranego na was i obowiązku poszanowania wolności edukacji. Nie zapominajcie jednak o tym: nikt nie może was uwolnić od odpowiedzialności, jaką Bóg nałożył na was za wasze dzieci. Żaden z twoich ciemiężców, którzy udają, że zwalniają cię z twoich obowiązków, nie może odpowiedzieć za ciebie wiecznemu Sędziemu, kiedy zapyta: „Gdzie są ci, których ci powierzyłem? „Niech każdy z was może odpowiedzieć: „Spośród tych, których mi dałeś, nikogo nie straciłem” (J XVIII, 9). 40. Czcigodni bracia, jesteśmy przekonani, że słowa, które w tej uroczystej chwili zwracamy do was i do katolików Cesarstwa Niemieckiego, znajdą w sercach i czynach naszych wiernych echo odpowiadające trosce wspólnego Ojca. Jeśli jest jedna rzecz, o którą prosimy Pana o udzielenie, to jest to, aby Nasze słowa dotarły do uszu i serc tych, którzy zaczęli ulegać groźbom i pokusom wrogów Chrystusa i Jego Kościoła. 41. Zważyliśmy każde słowo tego listu w równowadze prawdy i miłości. Nie chcieliśmy być ani wspólnikami nieporozumienia przez przedwczesne milczenie, ani nadmierną surowość, by zatwardzać serca tych, którzy żyją pod naszą duszpasterską odpowiedzialnością; ponieważ Nasza duszpasterska miłość podąża za nimi mimo wszystko za całą ich niewierność. Jeśli ci, którzy próbują dostosować swoją mentalność do swojego nowego otoczenia, mają dla ojcowskiego domu, który opuścili, i dla samego Ojca, nic poza słowami nieufności, wdzięczności lub zniewagi, gdyby nawet zapomnieli o tym, co porzucili, nadejdzie dzień, kiedy ich udręka spadnie na utracone dzieci, kiedy nostalgia przywróci je do „Boga, który był radością ich młodości”, do Kościoła, którego ojcowskim Ręka skierowała ich na drogę prowadzącą do Ojca Nieba. 42. Podobnie jak inne okresy dziejów Kościoła, teraźniejszość zapoczątkowała nowe wniebowstąpienie wewnętrznego oczyszczenia, pod jedynym warunkiem, że wierni okazują się wystarczająco dumni w wyznaniu swojej wiary w Chrystusa, wystarczająco hojni w cierpieniu, by stawić czoła ciemiężcom Kościoła siłą wiary i miłości. Niech święty czas Wielkiego Postu i Wielkanocy, który głosi renowację wnętrza i pokutę, zwróci oczy chrześcijan ku Krzyżu i zmartwychwstałemu Chrystusowi; niech będzie dla was wszystkich radosną okazją, która napełni wasze dusze heroizmem, cierpliwością i zwycięstwem. Wtedy jesteśmy pewni, że wrogowie Kościoła, którzy myślą, że nadszedł ich czas, zobaczą, że ich radość była przedwczesna i że mogą zamknąć grób, który wykopali. Nadejdzie dzień, w którym Te Deum wyzwolenia zakończy się przedwczesnym hymnem wrogów Chrystusa: Te Deum triumfu, radości i wdzięczności, gdy naród niemiecki powróci do religii, zginie kolano przed Chrystusem i uzbraja się przeciwko wrogom Bożym, ponownie wznowi zadanie, które Bóg im postawił. 43. Ten, kto bada serca i wodze (Psalm VII. 10), jest naszym świadectwem, że nie mamy większego pragnienia niż widzieć w Niemczech przywrócenie prawdziwego pokoju między Kościołem a państwem. Jeśli jednak, bez naszej winy, ten pokój nie nadejdzie, wówczas Kościół Boży będzie bronił swoich praw i wolności w imię Wszechmogącego, którego ramię się nie skróciło. Zaufając Mu, „nie przestajemy się modlić i błagać” (Kol 9) za was, dzieci Kościoła, abyście dni ucisku skończyły się i abyście byli wierni w dniu sądu; dla prześladowców i ciemiężców, aby Ojciec światła i miłosierdzia oświecił ich tak, jak oświecił Saula na drodze Damaszku. Tą modlitwą w naszym sercu i na ustach udzielamy Wam, biskupom i pasterzom wiernych, kapłanom, zakonnikom, świeckim apostołom katolickim, wszystkim waszym diecezanom, szczególnie chorym i więźniom, w miłości ojcowskiej, jako przysięgę Bożej pomocy, jako wsparcie w waszych trudnych postanowieniach, jako pocieszenie w miłości ojcowskiej. Wydany w Watykanie w Niedzielę Męki Pańskiej, 14 marca 1937 r. © Prawa autorskie - Biblioteka Editrice Vaticana Prawa autorskie © Dikasteria ds. Komunikacji Stolica Apostolska Stolica Apostolska