encyclical

Fratelli Tutti

ENCYKLIKA FRATELLI TUTTI OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA O BRATERSTWIE I PRZYJAŹNI SPOŁECZNEJ 1. „FRATELLI TUTTI”. [1] Tymi słowami św. Franciszek z Asyżu zwrócił się do swoich braci i sióstr i zaproponował im sposób życia naznaczony smakiem Ewangelii. Z rad, które udzielił Franciszek, chciałbym wybrać tę, w której wzywa do miłości, która przekracza bariery geograficzne i dystansu, i ogłasza błogosławionych tych, którzy kochają brata „tak samo, gdy jest z nim daleko, jak i gdy jest z nim”. [2] W prost

ENCYKLIKA FRATELLI TUTTI OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA O BRATERSTWIE I PRZYJAŹNI SPOŁECZNEJ 1. „FRATELLI TUTTI”. [1] Tymi słowami św. Franciszek z Asyżu zwrócił się do swoich braci i sióstr i zaproponował im sposób życia naznaczony smakiem Ewangelii. Z rad, które udzielił Franciszek, chciałbym wybrać tę, w której wzywa do miłości, która przekracza bariery geograficzne i dystansu, i ogłasza błogosławionych tych, którzy kochają brata „tak samo, gdy jest z nim daleko, jak i gdy jest z nim”. [2] W prosty i bezpośredni sposób święty Franciszek wyraził istotę braterskiej otwartości, która pozwala nam uznać, doceniać i kochać każdego człowieka, niezależnie od tego, bliskość fizyczna, niezależnie od tego, gdzie się urodził lub mieszka. 2. Ten święty braterskiej miłości, prostoty i radości, który zainspirował mnie do napisania encykliki Laudato Si', skłania mnie do ponownego poświęcenia tej nowej encykliki braterstwu i przyjaźni społecznej. Franciszek czuł się bratem słońca, morza i wiatru, ale wiedział, że jest jeszcze bliżej ludzi swojego ciała. Gdziekolwiek się udał, zasiał nasiona pokoju i chodził obok ubogich, opuszczonych, chorych i wyrzutków, najmniejszego ze swoich braci i sióstr. BEZ GRANIC 3. W życiu św. Franciszka pojawia się epizod, który pokazuje jego otwartość serca, która nie znała granic i przekraczała różnice pochodzenia, narodowości, koloru czy religii. To była jego wizyta u sułtana Malik-el-Kamila w Egipcie, która pociągnęła za sobą znaczne trudności, biorąc pod uwagę ubóstwo Franciszka, jego ograniczone zasoby, duże odległości do pokonania oraz różnice językowe, kulturowe i religijne. Ta podróż, podjęta w czasie wypraw krzyżowych, dodatkowo pokazała szerokość i wielkość Jego miłości, która starała się obejmować wszystkich. Wierność Franciszka swojemu Panu była współmierna z jego miłością do braci i sióstr. Nie przejmując się trudami i niebezpieczeństwami, Franciszek udał się na spotkanie z sułtanem z taką samą postawą, jaką zaszczepił swoim uczniom: jeśli znaleźli się „wśród Saracenów i innych niewierzących”, nie wyrzekając się własnej tożsamości, nie powinni „angażować się w kłótnie lub spory, ale podlegać każdemu ludzkiemu stworzeniu dla Boga”. [3] W kontekście czasów była to nadzwyczajna rekomendacja. Jesteśmy pod wrażeniem, że około osiemset lat temu św. Franciszek wezwał do unikania wszelkich form wrogości lub konfliktów oraz do okazywania pokornego i braterskiego „podporządkowania” tym, którzy nie podzielali jego wiary. 4. Franciszek nie prowadził wojny słów mającej na celu narzucanie doktryn; po prostu szerzył miłość Bożą. Zrozumiał, że „Bóg jest miłością, a ci, którzy przebywają w miłości, pozostają w Bogu” (1 J 4, 16). W ten sposób stał się ojcem dla wszystkich i zainspirował wizję braterskiego społeczeństwa. Rzeczywiście, „tylko człowiek, który zbliża się do innych, nie po to, by wciągnąć ich w swoje życie, ale po to, by pomóc im stać się coraz pełniejszym sobą, może być naprawdę nazwany ojcem”. [4] W ówczesnym świecie, pełnym wież strażniczych i murów obronnych, miasta były teatrem brutalnych wojen między potężnymi rodzinami, nawet gdy ubóstwo rozprzestrzeniało się po wsi. Jednak tam Franciszek był w stanie przyjąć prawdziwy pokój w swoim sercu i uwolnić się od pragnienia sprawowania władzy nad innymi. Stał się jednym z ubogich i starał się żyć w harmonii ze wszystkimi. Franciszek zainspirował te strony. 5. Kwestie ludzkiego braterstwa i przyjaźni społecznej zawsze były moim problemem. W ostatnich latach mówiłem o nich wielokrotnie i w różnych warunkach. W tej encyklice starałem się zebrać wiele z tych stwierdzeń i umieścić je w szerszym kontekście refleksji. Przygotowując Laudato Si', czerpałem inspirację w moim bracie Bartłomieju, patriarchze prawosławnym, który mocno mówił o naszej potrzebie troski o stworzenie. W tym przypadku szczególnie zachęcił mnie wielki imam Ahmad Al-Tayyeb, z którym spotkałem się w Abu Zabi, gdzie oświadczyliśmy, że „Bóg stworzył wszystkich ludzi równych w prawach, obowiązkach i godności i wezwał ich do wspólnego życia jako bracia i siostry”. [5] Nie był to zwykły gest dyplomatyczny, ale refleksja zrodzona z dialogu i wspólnego zaangażowania. Niniejsza encyklika obejmuje i rozwija niektóre z wielkich tematów poruszonych w Dokumencie, który oboje podpisaliśmy. Uwzględniłem również, wraz z własnymi przemyśleniami, szereg listów, dokumentów i rozważań, które otrzymałem od wielu osób i grup na całym świecie. 6. Poniższe strony nie twierdzą, że są wyłączone Jest to pełne nauczanie o miłości braterskiej, ale raczej rozważenie jej uniwersalnego zakresu, otwartości na każdego mężczyznę i kobietę. Przedstawiam tę encyklikę społeczną jako skromny wkład w ciągłą refleksję, mając nadzieję, że w obliczu dzisiejszych prób wyeliminowania lub ignorowania innych, możemy okazać się zdolni odpowiedzieć nową wizją braterstwa i przyjaźni społecznej, która nie pozostanie na poziomie słów. Chociaż napisałem ją z chrześcijańskich przekonań, które mnie inspirują i podtrzymują, starałem się, aby ta refleksja była wezwaniem do dialogu między wszystkimi ludźmi dobrej woli. 7. Kiedy pisałem ten list, niespodziewanie wybuchła pandemia Covid-19, ujawniając nasze fałszywe papiery wartościowe. Oprócz różnych sposobów reagowania różnych krajów na kryzys, ich niezdolność do współpracy stała się dość oczywista. Mimo całej naszej hiperłączności byliśmy świadkami fragmentacji, która utrudniała rozwiązywanie problemów, które dotykają nas wszystkich. Każdy, kto uważa, że jedyną lekcją, której można się nauczyć, była potrzeba poprawy tego, co już robiliśmy, lub udoskonalenia istniejących systemów i przepisów, zaprzecza rzeczywistości. 8. Pragnę, abyśmy w naszych czasach, uznając godność każdej osoby ludzkiej, mogli przyczynić się do odrodzenia powszechnego dążenia do braterstwa. Braterstwo między wszystkimi mężczyznami i kobietami. „Tutaj mamy wspaniały sekret, który pokazuje nam, jak marzyć i zamieniać nasze życie w wspaniałą przygodę. Nikt nie może stawić czoła życiu w izolacji... Potrzebujemy społeczności, która nas wspiera i pomaga, w której możemy pomagać sobie nawzajem, aby patrzeć w przyszłość. Jak ważne jest wspólne marzenie... Sami ryzykujemy, że widzimy miraże, rzeczy, których nie ma. Z drugiej strony marzenia są budowane razem”. [6] Śnijmy więc jako jedna rodzina ludzka, jako towarzysze podróżnicy dzielący to samo ciało, jako dzieci tej samej ziemi, która jest naszym wspólnym domem, każdy z nas przynosząc bogactwo swoich przekonań i przekonań, każdy z nas swoim głosem, wszyscy bracia i siostry. ROZDZIAŁ PIERWSZY CIEMNE CHMURY NAD ZAMKNIĘTYM ŚWIATEM 9. Nie twierdząc, że przeprowadzam wyczerpującą analizę lub studiuję każdy aspekt naszego dzisiejszego doświadczenia, zamierzam po prostu rozważyć pewne trendy w naszym świecie, które utrudniają rozwój powszechnego braterstwa. ZRUJNOWANE MARZENIA 10. Przez dziesięciolecia wydawało się, że świat wyciągnął lekcję z wielu wojen i katastrof i powoli zmierza w kierunku różnych form integracji. Na przykład marzyło się o zjednoczonej Europie, zdolnej do uznania wspólnych korzeni i radowania się z bogatej różnorodności. Myślimy o „mocnym przekonaniu założycieli Unii Europejskiej, którzy wyobrażali sobie przyszłość opartą na zdolności do wspólnej pracy na rzecz pokonywania podziałów i wspierania pokoju i wspólnoty między wszystkimi narodami tego kontynentu”. [7] Rośnie również pragnienie integracji w Ameryce Łacińskiej i podjęto kilka kroków w tym kierunku. W niektórych krajach i regionach próby pojednania i zbliżenia okazały się owocne, podczas gdy inne okazały się wielką obietnicą. 11. Jednak nasze dni wydają się wykazywać oznaki pewnej regresji. Starożytne konflikty uważane za dawno zakopane wybuchają na nowo, podczas gdy liczba przypadków krótkowzrocznego, ekstremistycznego, urażonego i agresywnego nacjonalizmu rośnie. W niektórych krajach koncepcja ludowej i narodowej jedności pod wpływem różnych ideologii tworzy nowe formy egoizmu i utraty sensu społecznego pod pozorem obrony interesów narodowych. Po raz kolejny przypomina się nam, że „każde nowe pokolenie musi podjąć się zmagań i osiągnięć poprzednich pokoleń, jednocześnie stawiając swoje cele jeszcze wyżej. To jest ścieżka. Dobroć, wraz z miłością, sprawiedliwością i solidarnością, nie osiąga się raz na zawsze; trzeba je realizować każdego dnia. Nie można zadowolić się tym, co osiągnięto w przeszłości i cieszyć się nim z zadowoleniem, jakbyśmy mogli jakoś lekceważyć fakt, że wielu naszych braci i sióstr wciąż znosi sytuacje, które wołają o naszą uwagę” [8]. 12. „Otwieranie dla świata” jest wyrazem, który został kooptowany przez sektor gospodarczy i finansowy, a obecnie używany jest wyłącznie jako otwartość na obce interesy lub wolność władz gospodarczych do inwestowania bez przeszkód i komplikacji we wszystkich krajach. Lokalne konflikty i lekceważenie dobra wspólnego są wykorzystywane przez gospodarkę światową w celu narzucania jednolitego modelu kulturowego. Kultura ta jednoczy świat, ale dzieli ludzi i narody, ponieważ „gdy społeczeństwo staje się coraz bardziej zglobalizowane, czyni nas sąsiadami, ale nie czyni nas braćmi” .9 Jesteśmy bardziej samotni niż kiedykolwiek w coraz bardziej masowym świecie, który promuje indywidualne interesy i osłabia wspólnotowy wymiar życia. Rzeczywiście, istnieją rynki, na których jednostki stają się zwykłymi konsumentami lub osobami postronnymi. Z reguły postęp tego rodzaju globalizmu wzmacnia tożsamość potężniejszych, którzy mogą się chronić, ale ma tendencję do zmniejszania tożsamości słabszych i biedniejszych regionów, czyniąc je bardziej bezbronnymi i zależnymi. W ten sposób życie polityczne staje się coraz bardziej kruche w obliczu transnarodowych potęg gospodarczych, które działają zgodnie z zasadą „dziel i podbij”. Koniec świadomości historycznej 13. W rezultacie następuje rosnąca utrata poczucia historii, co prowadzi do jeszcze dalszego rozpadu. Rodzaj „dekonstrukcjonizmu”, w którym ludzka wolność twierdzi, że tworzy wszystko zaczynając od zera, robi postępy w dzisiejszej kulturze. Jedyną rzeczą, którą pozostawia po sobie, jest dążenie do nieograniczonej konsumpcji i wyrażania pustego indywidualizmu. Troska o to skłoniła mnie do udzielenia młodym porady. Jeśli ktoś mówi młodym ludziom, aby ignorowali swoją historię, odrzucili doświadczenia swoich starszych, patrzyli z góry na przeszłość i patrzyli na przyszłość, którą on sam trzyma, czyż nie łatwo będzie przyciągnąć ich do siebie, aby robili tylko to, co im mówi? Potrzebuje, aby młodzi byli płytcy, wykorzenieni i nieufni, aby mogli zaufać tylko jego obietnicom i działać zgodnie z jego planami. W ten sposób działają różne ideologie: niszczą (lub dekonstruują) wszystkie różnice, aby mogły panować bez sprzeciwu. Aby to zrobić, potrzebują jednak młodych ludzi, którzy nie mają pożytku z historii, którzy odrzucają duchowe i ludzkie bogactwa odziedziczone po poprzednich pokoleniach i nie znają wszystkiego, co było przed nimi”. 14. Są to nowe formy kolonizacji kulturowej. Nie zapominajmy, że „ludy, które porzucają swoją tradycję i albo z szaleństwa naśladowania innych lub podsycania przemocy, albo z niewybaczalnego zaniedbania lub apatii pozwalają innym obrabować swoją duszę, tracą nie tylko swoją duchową tożsamość, ale także moralną spójność, a ostatecznie intelektualną, ekonomiczną i polityczną niezależność”. Proces integracji polega na opróżnieniu wielkich słów z ich znaczenia lub manipulowaniu nimi. Co w dzisiejszych czasach naprawdę oznaczają pewne słowa, takie jak demokracja, wolność, sprawiedliwość czy jedność? Zostały wygięte i ukształtowane, aby służyć jako narzędzia dominacji, jako bezsensowne znaczniki, które można wykorzystać do uzasadnienia każdego działania. BRAK PLANU DLA WSZYSTKICH 15. Najlepszym sposobem na dominację i zdobycie kontroli nad ludźmi jest szerzenie rozpaczy i zniechęcenia, nawet pod pozorem obrony pewnych wartości. Dziś w wielu krajach hiperbola, ekstremizm i polaryzacja stały się narzędziami politycznymi. Stosując strategię ośmiewania, podejrzeń i nieustępliwej krytyki, na różne sposoby odmawia się prawa innych do istnienia lub do posiadania opinii. Ich udział w prawdzie i ich wartościach zostaje odrzucony, a w rezultacie życie społeczeństwa jest zubożone i poddawane pyszności potężnych. Życie polityczne nie ma już wspólnego ze zdrowymi debatami na temat długoterminowych planów poprawy życia ludzi i promowania dobra wspólnego, ale tylko z zgrabnymi technikami marketingowymi mającymi przede wszystkim na celu dyskredytowanie innych. W tej upragnionej wymianie zarzutów i kontrzarzutów debata degeneruje się w stały stan niezgody i konfrontacji. 16. W obliczu walki sprzecznych interesów, gdzie zwycięstwo polega na wyeliminowaniu przeciwników, jak można podnieść wzrok na rozpoznanie naszych sąsiadów lub pomóc tym, którzy upadli po drodze? Plan, który wyznaczyłby wielkie cele dla rozwoju całej naszej ludzkiej rodziny, dziś brzmi jak szaleństwo. Coraz bardziej oddalamy się od siebie, podczas gdy powolny i wymagający marsz w kierunku coraz bardziej zjednoczonego i sprawiedliwego świata doświadcza nowego i dramatycznego niepowodzenia. 17. Dbać o świat w Żyjemy znaczy dbać o siebie. Musimy jednak coraz bardziej myśleć o sobie jako o jednej rodzinie mieszkającej we wspólnym domu. Taka opieka nie interesuje tych potęg ekonomicznych, które wymagają szybkich zysków. Często głosy podnoszone w obronie środowiska są wyciszane lub wyśmiewane, używając pozornie rozsądnych argumentów, które są jedynie ekranem dla specjalnych interesów. W tej płytkiej, krótkowzrocznej kulturze, którą stworzyliśmy, pozbawionej wspólnej wizji, „można przewidzieć, że gdy pewne zasoby zostaną wyczerpane, scena zostanie przygotowana do nowych wojen, choć pod pozorem szlachetnych roszczeń”. Świat „wyrzucania” 18. Wydaje się, że niektóre części naszej ludzkiej rodziny można łatwo poświęcić dla dobra innych uznanych za godnych beztroskiej egzystencji. Ostatecznie „ludzie nie są już postrzegani jako pierwszorzędna wartość, o którą należy się troszczyć i szanować, zwłaszcza gdy są biedni i niepełnosprawni, „jeszcze nie są użyteczni” — jak nienarodzone lub „już nie są potrzebne” — jak osoby starsze. Staliśmy się obojętni na wszelkiego rodzaju marnotrawstwo, począwszy od marnotrawstwa żywności, co jest skrajnie godne ubolewania” [13]. 19. Spadek wskaźnika urodzeń, który prowadzi do starzenia się ludności, wraz ze spadkiem osób starszych do smutnej i samotnej egzystencji, jest subtelnym sposobem stwierdzenia, że chodzi o nas, że nasze indywidualne troski są jedyną rzeczą, która się liczy. W ten sposób „to, co jest wyrzucane, to nie tylko żywność i przedmioty zbędne, ale często sami ludzie”. [14] Widzieliśmy, co stało się z osobami starszymi w niektórych miejscach naszego świata w wyniku koronawirusa. Nie musieli w ten sposób umierać. Jednak coś podobnego od dawna działo się podczas fal upałów i w innych sytuacjach: starsi ludzie zostali okrutnie opuszczeni. Nie zdajemy sobie sprawy, że izolując osoby starsze i pozostawiając je pod opieką innych bez bliskości i troski członków rodziny, oszpecamy i zubożamy samą rodzinę. W końcu pozbawiamy młodych ludzi niezbędnego połączenia z ich korzeniami i mądrości, której młodzi nie mogą osiągnąć samodzielnie. 20. Ten sposób odrzucania innych może przybierać różne formy, takie jak obsesja na punkcie obniżenia kosztów pracy bez obawy o poważne konsekwencje, ponieważ bezrobocie, które bezpośrednio generuje, prowadzi do ekspansji ubóstwa. [15] Ponadto gotowość do odrzucenia innych znajduje wyraz w złych postawach, o których myśleliśmy dawno, takich jak rasizm, który wycofuje się pod ziemią tylko po to, by się powracać. Przypadki rasizmu nadal nas zawstydzają, ponieważ pokazują, że nasz rzekomy postęp społeczny nie jest tak realny ani ostateczny, jak nam się wydaje. 21. Niektóre zasady ekonomiczne okazały się skuteczne dla wzrostu gospodarczego, ale nie dla integralnego rozwoju ludzkiego. [16] Bogactwo wzrosło, ale wraz z nierównościami, w wyniku czego „pojawiają się nowe formy ubóstwa”. [17] Twierdzenie, że współczesny świat zmniejszył ubóstwo, dokonuje się poprzez pomiar ubóstwa za pomocą kryteriów z przeszłości, które nie odpowiadają współczesnym realiom. W innych czasach, na przykład, brak dostępu do energii elektrycznej nie był uważany za oznakę ubóstwa ani nie był źródłem trudności. Ubóstwo należy zawsze rozumieć i oceniać w kontekście rzeczywistych możliwości dostępnych w każdym konkretnym okresie historycznym. Niewystarczająco powszechne prawa człowieka 22. Często staje się jasne, że w praktyce prawa człowieka nie są równe dla wszystkich. Poszanowanie tych praw „jest wstępnym warunkiem rozwoju społecznego i gospodarczego kraju. Kiedy godność osoby ludzkiej jest szanowana, a jej prawa uznawane i gwarantowane, rozwija się kreatywność i współzależność, a twórczość ludzkiej osobowości uwalniana jest poprzez działania wspierające dobro wspólne” .18 Jednak „uważnie obserwując nasze współczesne społeczeństwa, widzimy liczne sprzeczności, które prowadzą do zastanawiania się, czy równa godność wszystkich istot ludzkich, uroczyście głoszona siedemdziesiąt lat temu jest naprawdę uznawana, szanowana, chroniona i promowana w każdej sytuacji. W dzisiejszym świecie istnieje wiele form niesprawiedliwości, karmionych redukcyjnymi wizjami antropologicznymi i opartym na zysku modelem ekonomicznym, który nie waha się wykorzystywać, odrzucać, a nawet zabić ludzi. Podczas gdy jedna część ludzkości żyje w bogactwie, druga część widzi, że jej godność jest odrzucona, pogardzana lub deptana, a jej podstawowe prawa odrzucane lub naruszane” .19 Co to mówi nam o równości praw opartej na wrodzonej godności ludzkiej? 23. Podobnie organizacja społeczeństw Na całym świecie wciąż daleki jest od wyraźnego odzwierciedlenia, że kobiety posiadają taką samą godność i identyczne prawa jak mężczyźni. Jedno mówimy słowami, ale nasze decyzje i rzeczywistość opowiadają inną historię. W istocie, „podwójnie biedne są kobiety, które znoszą sytuacje wykluczenia, złego traktowania i przemocy, ponieważ często rzadziej są w stanie bronić swoich praw” [20]. 24. Powinniśmy również uznać, że „chociaż społeczność międzynarodowa przyjęła liczne porozumienia mające na celu zakończenie niewolnictwa we wszystkich jego formach i wprowadziła różne strategie walki z tym zjawiskiem, miliony ludzi — dzieci, kobiety i mężczyźni w każdym wieku — są pozbawieni wolności i zmuszeni do życia w warunkach podobnych do niewolnictwa... Dziś, podobnie jak w przeszłości, niewolnictwo jest zakorzenione w pojęciu osoby ludzkiej, która pozwala na traktowanie go jako przedmiotu... na osoby ludzkie, lub oszustwo, lub przez przymus fizyczny lub psychiczny, stworzone w obraz i podobieństwo Boga są pozbawione wolności, sprzedane i zredukowane do bycia własnością innych. Są one traktowane jako środki do osiągnięcia celu... [Sieci przestępcze] są zdolne do wykorzystywania nowoczesnych środków komunikacji jako sposobu zwabienia młodych mężczyzn i kobiet w różnych częściach świata”. [21] Zwrotność, która przekracza wszelkie granice, gdy podporządkowuje kobiety, a następnie zmusza je do aborcji. Obrzędliwość, która sięga aż do porwania osób ze względu na sprzedaż ich narządów. Handel ludźmi i inne współczesne formy zniewolenia są ogólnoświatowym problemem, który musi być traktowany poważnie przez całą ludzkość: „Ponieważ organizacje przestępcze wykorzystują globalne sieci do osiągnięcia swoich celów, wysiłki zmierzające do wyeliminowania tego zjawiska wymagają również wspólnego, a wręcz globalnego wysiłku ze strony różnych sektorów społeczeństwa” [22]. Konflikt i strach 25. Wojna, ataki terrorystyczne, prześladowania rasowe lub religijne oraz wiele innych obrażeń dla godności ludzkiej są oceniane inaczej, w zależności od tego, jak wygodne okazuje się to dla pewnych, przede wszystkim ekonomicznych, interesów. To, co jest prawdą, dopóki jest wygodne dla kogoś u władzy, przestaje być prawdą, gdy stanie się niewygodne. Te sytuacje przemocy, smutno powiedzieć, „stały się tak powszechne, że stanowią prawdziwą „trzecią wojnę światową” toczoną fragmentarycznie” [23]. 26. Nie powinno się to dziwić, jeśli zdajemy sobie sprawę, że nie mamy już wspólnych horyzontów, które nas łączą; rzeczywiście pierwszą ofiarą każdej wojny jest „wrodzone powołanie rodziny ludzkiej do braterstwa”. W rezultacie „każda groźna sytuacja rodzi nieufność i prowadzi ludzi do wycofania się do własnej strefy bezpieczeństwa”. [24] Nasz świat jest uwięziony w dziwnej sprzeczności: wierzymy, że możemy „zapewnić stabilność i pokój poprzez fałszywe poczucie bezpieczeństwa podtrzymywane przez mentalność strachu i nieufności”. 27. Paradoksalnie, mamy pewne obawy przodków, których rozwój technologiczny nie zdołał wyeliminować; rzeczywiście, obawy te były w stanie ukryć się i rozprzestrzenić się za nowymi technologiami. Również dzisiaj poza starożytnymi murami miasta leży otchłań, terytorium nieznanego, dzika pustynia. Nie można ufać temu, co stamtąd pochodzi, ponieważ jest nieznane, nieznane, nie jest częścią wioski. Jest to terytorium „barbarzyńcy”, przed którym musimy się bronić za wszelką cenę. W rezultacie wznoszone są nowe mury dla samozachowawczy, świat zewnętrzny przestaje istnieć i pozostawia tylko „mój” świat, do tego stopnia, że inni, nie uważani już za istoty ludzkie posiadające niezbywalną godność, stają się tylko „nimi”. Po raz kolejny napotykamy „pokusę budowania kultury murów, podnoszenia murów, murów w sercu, murów na ziemi, aby zapobiec temu spotkaniu z innymi kulturami, z innymi ludźmi. A ci, którzy podnoszą mury, staną się niewolnikami w tych samych murach, które zbudowali. Pozostają bez horyzontów, ponieważ brakuje im tej wymiany z innymi” [26]. 28. Samotność, strach i niepewność doświadczanych przez tych, którzy czują się porzuceni przez system, tworzy żyzny teren dla różnych „mafii”. Rozkwitają, ponieważ twierdzą, że są obrońcami zapomnianych, często udzielając różnych form pomocy, nawet gdy realizują swoje przestępcze interesy. Istnieje również typowo „mafiozowska” pedagogika, która odwołując się do fałszywej komunitarnej mistyki, tworzy więzy zależności i wierności, z których bardzo trudno się uwolnić. GLOBALIZACJA I POSTĘP BEZ WSPÓLNEJ MAPY DROGOWEJ 29. Z Wielkim Imamem Ahmadem Al-Tayyebem, nie ignorujemy positi i postępy poczynione w dziedzinie nauki, technologii, medycyny, przemysłu i dobrobytu, przede wszystkim w krajach rozwiniętych. Niemniej jednak chcemy podkreślić, że wraz z tymi postępami historycznymi, wielkimi i cenionymi, dochodzi do pogorszenia moralnego wpływu na działania międzynarodowe oraz osłabienie wartości duchowych i odpowiedzialności. Przyczynia się to do ogólnego poczucia frustracji, izolacji i desperacji”. Widzimy „wybuchy napięć i gromadzenie się broni i amunicji w globalnym kontekście zdominowanym przez niepewność, rozczarowanie, strach przed przyszłością i kontrolowany przez wąskie interesy gospodarcze”. Możemy również wskazać na „poważne kryzysy polityczne, sytuacje niesprawiedliwości i brak sprawiedliwego podziału zasobów naturalnych... W obliczu takich kryzysów, które powodują śmierć milionów dzieci — wychudzonych z powodu ubóstwa i głodu — panuje niedopuszczalna milczenie na szczeblu międzynarodowym”. Ta panorama, pomimo wszystkich swoich niezaprzeczalnych postępów, nie wydaje się prowadzić do bardziej humanitarnej przyszłości. 30. W dzisiejszym świecie poczucie przynależności do jednej rodziny ludzkiej zanika, a marzenie o wspólnej pracy na rzecz sprawiedliwości i pokoju wydaje się przestarzałą utopią. Zamiast tego panuje chłodna, wygodna i zglobalizowana obojętność, zrodzona z głębokiego rozczarowania ukrytego za zwodniczą iluzją: myśleniem, że jesteśmy wszechmocni, nie zdając sobie sprawy, że wszyscy jesteśmy w tej samej łodzi. Ta iluzja, nieświadoma wielkich wartości braterskich, prowadzi do „pewnego rodzaju cynizmu. Jest to bowiem pokusa, z jaką mamy do czynienia, jeśli idziemy drogą rozczarowania i rozczarowania... Izolacja i wycofanie się we własne interesy nigdy nie są drogą do przywrócenia nadziei i odnowy. Jest to raczej bliskość; to kultura spotkania. Izolacja, nie; bliskość, tak. Zderzenie kulturowe, nie; kultura spotkania, tak” [28]. 31. W tym świecie, który idzie naprzód, ale nie ma wspólnej mapy drogowej, coraz bardziej odczuwamy, że „przepaść między troską o własne dobro a dobrobytem większej rodziny ludzkiej wydaje się sięgać do punktu całkowitego podziału między jednostkami a społecznością ludzką... Jedną rzeczą jest czuć się zmuszonym do wspólnego życia, ale czymś zupełnie innym, aby docenić bogactwo i piękno tych nasion wspólnego życia, które trzeba szukać i pielęgnować”. postęp, ale „jak wspaniale byłoby, gdyby wzrost Innowacje naukowe i technologiczne mogą przynieść większą równość i integrację społeczną. Jakże wspaniale byłoby, nawet gdy odkrywamy odległe planety, odkryć na nowo potrzeby braci i sióstr, którzy krążą wokół nas”. PANDEMIE I INNE NIESZCZĘŚCIA W HISTORII 32. To prawda, że światowa tragedia, taka jak pandemia Covid-19, chwilowo ożywiła poczucie, że jesteśmy globalną społecznością, wszyscy na tej samej łodzi, gdzie problemy jednej osoby są problemami wszystkich. Po raz kolejny zdaliśmy sobie sprawę, że nikt nie jest zbawiony sam; możemy być zbawieni tylko razem. Jak powiedziałem w tamtych czasach, „burza odsłoniła naszą słabość i odkryła te fałszywe i zbędne pewności, wokół których budowaliśmy nasze codzienne harmonogramy, nasze projekty, nasze nawyki i priorytety... Wśród tej burzy zniknęła fasada stereotypów, którymi maskowaliśmy nasze ego, zawsze martwiąc się o wygląd, ujawniając po raz kolejny nieuniknioną i błogosławioną świadomość, że jesteśmy braćmi i siostrami siebie nawzajem”.. [31] 33. Świat nieustannie zmierzał w kierunku gospodarki, która dzięki postępowi technologicznemu dążyła do obniżenia „kosztów ludzkich”; byli tacy, którzy chcieliby, abyśmy uwierzyli, że wolność rynku jest wystarczająca, aby wszystko było bezpieczne. Jednak brutalny i nieprzewidziany cios tej niekontrolowanej pandemii zmusił nas do odzyskania troski o ludzi, o wszystkich, a nie o korzyść nielicznych. Dziś możemy rozpoznać, że „żyliśmy się marzeniami o blasku i wielkości, a ostatecznie pochłonęliśmy rozproszenie uwagi, wyspiarstwo i samotność. Zaczęliśmy się nawiązywać w sieci i straciliśmy smak braterstwa. Szukaliśmy szybkich i bezpiecznych wyników, tylko po to, by poczuć się przytłoczeni niecierpliwością i niepokojem. Więźniowie rzeczywistości wirtualnej straciliśmy smak i smak tego, co naprawdę prawdziwe”. [32] Ból, niepewność i strach oraz uświadomienie sobie własnych ograniczeń spowodowane pandemią sprawiły, że jeszcze pilniej przemyślamy nasz styl życia, nasze relacje, organizację naszych społeczeństw, a przede wszystkim sens naszego istnienia. 34. Jeśli wszystko jest połączone, trudno sobie wyobrazić Ta globalna katastrofa nie ma związku z naszym sposobem zbliżania się do rzeczywistości, naszym twierdzeniem, że jesteśmy absolutnymi panami własnego życia i wszystkiego, co istnieje. Nie chcę mówić o boskiej zemście, ani nie wystarczyłoby powiedzieć, że szkoda, którą wyrządzamy naturze, sama w sobie jest karą za nasze przestępstwa. Świat sam krzyczy w buncie. Przypomina nam się dobrze znany werset poety Wergiliusza, który przywołuje „łzy rzeczy”, nieszczęścia życia i historii [33]. 35. Zbyt szybko jednak zapominamy o lekcjach historii, „nauczyciela życia”. [34] Gdy ten kryzys zdrowotny minie, naszą najgorszą reakcją byłoby jeszcze głębsze zanurzenie się w gorączkowy konsumpcjonizm i nowe formy egoistycznego samozachowawczego. Jeśli Bóg chce, po tym wszystkim, będziemy myśleć już nie w kategoriach „nich” i „tych”, ale tylko „nas”. Gdyby tylko okazało się, że nie jest to kolejna tragedia historii, z której niczego się nie nauczyliśmy. Gdybyśmy tylko mieli na uwadze wszystkie osoby starsze, które zmarły z powodu braku respiratorów, częściowo w wyniku demontażu, rok po roku, systemów opieki zdrowotnej. Gdyby tylko ten ogromny smutek nie okazał się bezużyteczny, ale pozwoli nam zrobić krok naprzód w kierunku nowego stylu życia. Gdybyśmy tylko mogli raz na zawsze odkryć, że potrzebujemy siebie nawzajem i że w ten sposób nasza ludzka rodzina może doświadczyć odrodzenia, ze wszystkimi swoimi twarzami, wszystkimi rękami i wszystkimi swoimi głosami, poza murami, które wznieśliśmy. 36. Dopóki nie odzyskamy wspólnej pasji stworzenia wspólnoty przynależności i solidarności godnej naszego czasu, naszej energii i naszych zasobów, globalna iluzja, która nas wprowadziła w błąd, upadnie i pozostawi wielu w uścisku udręki i pustki. Nie powinniśmy też naiwnie odmawiać uznania, że „obsesja na punkcie konsumpcyjnego stylu życia, zwłaszcza gdy niewiele osób jest w stanie go utrzymać, może prowadzić tylko do przemocy i wzajemnej destrukcji”. [35] Pojęcie „każdy człowiek dla siebie” szybko przerodzi się w wolny dla wszystkich, który okazałby się gorszy niż jakakolwiek pandemia. BRAK GODNOŚCI LUDZKIEJ NA GRANICACH 37. Niektóre populistyczne reżimy polityczne, a także pewne liberalne podejścia gospodarcze utrzymują, że napływowi migrantów należy za wszelką cenę zapobiegać. Wysuwane są również argumenty za stosownością ograniczenia pomocy dla biednych krajów, aby mogły one trafić na dno skał i zmusić się do podjęcia środków oszczędnościowych. Nie zdajemy sobie sprawy, że za takimi abstrakcyjnymi i trudnymi do poparcia stwierdzeniami stoi wielka liczba istnień ludzkich. Wielu migrantów uciekło przed wojną, prześladowaniami i katastrofami żywiołowymi. Inni słusznie „szukają możliwości dla siebie i swoich rodzin. Marzą o lepszej przyszłości i chcą stworzyć warunki do jej osiągnięcia”. 38. Niestety, niektórzy „są przyciągani przez kulturę zachodnią, czasami z nierealistycznymi oczekiwaniami, które narażają ich na poważne rozczarowania. Pozbawieni skrupułów handlarze, często powiązani z kartelami narkotykowymi lub kartelami zbrojeniowymi, wykorzystują słabość migrantów, którzy zbyt często doświadczają przemocy, handlu ludźmi, przemocy psychicznej i fizycznej oraz niewypowiedzianych cierpień podczas podróży”. [37] Ci, którzy emigrują „doświadczają oddzielenia od miejsca pochodzenia, a często także kulturowego i religijnego wykorzenienia. Fragmentację odczuwają także społeczności, które zostawiają, które tracą swoje najbardziej energiczne i przedsiębiorcze elementy, oraz rodziny, zwłaszcza gdy jedno lub oboje rodzice migrują, pozostawiając dzieci w kraju pochodzenia”. Z tego powodu „istnieje również potrzeba potwierdzenia prawa do nieemigracji, czyli pozostania w ojczyźnie” [39]. 39. Również w niektórych krajach przyjmujących migracja wywołuje strach i niepokój, często podniecany i wykorzystywany do celów politycznych. Może to prowadzić do ksenofobicznej mentalności, ponieważ ludzie zamykają się w sobie, i należy się tym zająć zdecydowanie” .40 Migranci nie są postrzegani jako uprawnieni, jak inni, do uczestniczenia w życiu społecznym, i zapomina się, że posiadają taką samą wewnętrzną godność jak każda osoba. Dlatego powinni być „agentami własnego odkupienia”. [41] Nikt nigdy nie zaprzeczy otwarcie, że są istotami ludzkimi, jednak w praktyce, poprzez nasze decyzje i sposób, w jaki ich traktujemy, możemy pokazać, że uważamy ich za mniej godnych, mniej ważnych, mniej ludzkich. Dla chrześcijan taki sposób myślenia i działania jest nie do przyjęcia, ponieważ stawia pewne preferencje polityczne ponad głębokie przekonania naszej wiary: niezbywalną godność każdej osoby ludzkiej bez względu na pochodzenie, rasę czy religię oraz najwyższe prawo braterskiej miłości. 40. „Migracje, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, będą grać pi Głosowa rola w przyszłości naszego świata”. [42] Obecnie jednak na migrację wpływa „utrata poczucia odpowiedzialności za naszych braci i siostry, na którym opiera się każde społeczeństwo obywatelskie”. [43] Na przykład Europa poważnie ryzykuje podążania tą drogą. Niemniej jednak, „wspierana przez swoje wielkie dziedzictwo kulturowe i religijne, ma środki, aby bronić centralnego miejsca osoby ludzkiej i znaleźć właściwą równowagę między dwojaką odpowiedzialnością moralną za ochronę praw swoich obywateli oraz zapewnienie pomocy i akceptacji migrantów” [44]. 41. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy ludzie wahają się i obawiają się wobec migrantów. Uważam to za część naszego naturalnego instynktu samoobrony. Jednak prawdą jest również, że jednostka i ludzie są owocni i produktywni tylko wtedy, gdy są w stanie rozwinąć twórczą otwartość na innych. Proszę wszystkich o wyjście poza te pierwotne reakcje, ponieważ „pojawia się problem, gdy wątpliwości i lęki warunkują nasz sposób myślenia i działania do tego stopnia, że czynią nas nietolerancyjnymi, zamkniętymi, a może nawet - nie zdając sobie z tego sprawy - rasistami. W ten sposób strach pozbawia nas pragnienia i zdolności spotkania się z drugim” [45]. ILUZJA KOMUNIKACJI 42. Co dziwne, podczas gdy rosną zamknięte i nietolerancyjne postawy wobec innych, dystanse kurczą się lub znikają do tego stopnia, że prawo do prywatności prawie nie istnieje. Wszystko stało się rodzajem spektaklu do zbadania i kontroli, a życie ludzi jest teraz pod stałą obserwacją. Komunikacja cyfrowa chce wszystko ujawnić; życie ludzi jest przeczesane, odsłonięte i banowane, często anonimowo. Szacunek dla innych rozpada się, a nawet gdy odrzucamy, ignorujemy lub trzymamy z daleka innych, możemy bezwstydnie zaglądać w każdy szczegół ich życia. 43. Cyfrowe kampanie nienawiści i destrukcji ze swojej strony nie są — jak niektórzy sądzą — pozytywną formą wzajemnego wsparcia, ale po prostu stowarzyszeniem jednostek zjednoczonych przeciwko postrzeganemu wspólnemu wrogowi. „Media cyfrowe mogą również narażać ludzi na ryzyko uzależnienia, izolacji i stopniowej utraty kontaktu z konkretną rzeczywistością, blokując rozwój autentycznych relacji międzyludzkich”. [46] Brakuje im gestów fizycznych, mimiki, chwil ciszy, mowy ciała, a nawet zapachów, drżenia rąk, rumieńców i potu, które przemawiają do nas i są częścią komunikacji międzyludzkiej. Relacje cyfrowe, które nie wymagają powolnego i stopniowego kultywowania przyjaźni, stabilnej interakcji lub budowania konsensusu, który dojrzewa z czasem, mają wygląd towarzyskości. Jednak tak naprawdę nie budują wspólnoty; zamiast tego mają tendencję do ukrywania i rozszerzania samego indywidualizmu, który znajduje wyraz w ksenofobii i pogardzie dla osób bezbronnych. Łączność cyfrowa nie wystarczy do budowania mostów. Nie jest w stanie zjednoczyć ludzkości. Bezwstydna agresja 44. Nawet gdy jednostki utrzymują wygodną konsumpcjonistyczną izolację, mogą wybrać formę stałej i gorączkowej więzi, która zachęca do niezwykłej wrogości, obelg, znęcania się, zniesławienia i słownej przemocy destrukcyjnej wobec innych, a to z brakiem powściągliwości, która nie mogłaby istnieć w kontakcie fizycznym bez rozerwania nas wszystkich. Agresja społeczna znalazła niezrównane miejsce na ekspansję za pośrednictwem komputerów i urządzeń mobilnych. 45. To dało teraz wolność ideologiom. Rzeczy, których jeszcze kilka lat temu nikt nie mógł powiedzieć bez ryzyka utraty powszechnego szacunku, można teraz mówić bezkarnie, a w najsurowszy sposób, nawet przez niektóre postacie polityczne. Nie powinniśmy też zapominać, że „w cyfrowym świecie działają ogromne interesy gospodarcze, zdolne do sprawowania form kontroli tak subtelnych, jak inwazyjnych, tworzących mechanizmy manipulacji sumieniem i procesem demokratycznym. Sposób, w jaki działa wiele platform, często sprzyja spotkaniom osób myślących podobnie, chroniąc ich przed debatą. Te zamknięte obwody ułatwiają rozpowszechnianie fałszywych wiadomości i fałszywych informacji, podsycając uprzedzenia i nienawiść”. 46. Powinniśmy również uznać, że destrukcyjne formy fanatyzmu występują czasami wśród wyznawców religijnych, w tym chrześcijan; oni również „mogą zostać wciągnięci w sieci słownej przemocy za pośrednictwem Internetu i różnych forów komunikacji cyfrowej. Nawet w mediach katolickich granice mogą zostać przekroczone, zniesławienie i oszczerstwa mogą stać się powszechne, a wszelkie normy etyczne i poszanowanie dobrego imienia innych mogą zostać porzucone” .48 Jak to może przyczynić się do braterstwa, którego prosi od nas nasz wspólny Ojciec? Informacje bez mądrości 47. Prawdziwa mądrość wymaga spotkania w Ta rzeczywistość. Dziś jednak wszystko można tworzyć, zamaskować i zmieniać. Bezpośrednie spotkanie nawet z obrzeżami rzeczywistości może zatem okazać się nie do zniesienia. Wtedy w grę wchodzi mechanizm selekcji, dzięki któremu mogę natychmiast oddzielić polubienia od niechęci, co uważam za atrakcyjne od tego, co uważam za niesmaczne. W ten sam sposób możemy wybrać ludzi, z którymi chcemy dzielić nasz świat. Osoby lub sytuacje, które uważamy za nieprzyjemne lub nieprzyjemne, są po prostu usuwane w dzisiejszych wirtualnych sieciach; następnie powstaje wirtualny krąg, izolujący nas od prawdziwego świata, w którym żyjemy. 48. Umiejętność siedzenia i słuchania innych, typowa dla spotkań interpersonalnych, jest paradygmatyczną postawą gościnną okazywaną przez tych, którzy wykraczają poza narcyzm i akceptują innych, troszcząc się o nich i witając ich w swoim życiu. Jednak „dzisiejszy świat jest w dużej mierze światem głuchym... Czasami szalone tempo współczesnego świata uniemożliwia nam uważne słuchanie tego, co mówi inna osoba. W połowie drogi przerywamy mu i chcemy zaprzeczyć temu, czego nawet nie skończył mówić. Nie wolno nam tracić zdolności słuchania”. Święty Franciszek „usłyszał głos Boga, słyszał głos ubogich, słyszał głos chorych i głos natury. Uczynił z nich sposób na życie. Pragnę, aby nasienie, które zasiał św. Franciszek, rosło w sercach wielu” [49]. 49. Gdy cisza i uważne słuchanie znikają, zastąpione szaleństwem SMS-ów, ta podstawowa struktura mądrej komunikacji międzyludzkiej jest zagrożona. Pojawia się nowy styl życia, w którym tworzymy tylko to, czego chcemy i wykluczamy wszystko, czego nie możemy kontrolować lub poznać natychmiast i powierzchownie. Proces ten, poprzez swoją wewnętrzną logikę, blokuje rodzaj spokojnej refleksji, która może doprowadzić nas do wspólnej mądrości. 50. Razem możemy szukać prawdy w dialogu, w swobodnej rozmowie lub w namiętnej debacie. To wymaga wytrwałości; pociąga za sobą chwile milczenia i cierpienia, ale może cierpliwie obejmować szersze doświadczenia jednostek i narodów. Powódź informacji na wyciągnięcie ręki nie daje większej mądrości. Mądrość nie rodzi się z szybkich wyszukiwań w Internecie ani nie jest masą niezweryfikowanych danych. To nie jest sposób dojrzewania w spotkaniu z prawdą. Rozmowy obracają się tylko wokół najnowszych danych; stają się one jedynie horyzontalne i kumulatywne. Nie potrafimy skupić naszej uwagi, przeniknąć do sedna sprawy i rozpoznać, co jest niezbędne, aby nadać sens naszemu życiu. Wolność staje się więc iluzją, że jesteśmy sprzedawani, łatwo pomylić z możliwością poruszania się po Internecie. Proces budowania braterstwa, lokalnego czy uniwersalnego, może być podejmowany tylko przez duchy wolne i otwarte na autentyczne spotkania. FORMY PODPORZĄDKOWANIA SIĘ I POGARDY 51. Niektóre kraje dobrze prosperujące gospodarczo są zwykle proponowane jako modele kulturowe dla krajów słabiej rozwiniętych; zamiast tego należy pomóc każdemu z tych krajów rozwijać się na swój własny sposób i rozwijać swoją zdolność do innowacji przy jednoczesnym poszanowaniu wartości jego właściwej kultury. Płytkie i żałosne pragnienie naśladowania innych prowadzi do kopiowania i konsumpcji zamiast tworzenia, i sprzyja niskiej samoocenie narodowej. W zamożnych sektorach wielu ubogich krajów, a czasami w tych, którzy niedawno wyszli z ubóstwa, istnieje opór wobec rodzimych sposobów myślenia i działania oraz tendencja do patrzenia z góry na własną tożsamość kulturową, jakby była to jedyna przyczyna każdej choroby. 52. Zniszczenie poczucia własnej wartości to łatwy sposób na zdominowanie innych. Za tymi trendami, które mają tendencję do wyrównania naszego świata, kwitną potężne interesy, które wykorzystują tak niską samoocenę, próbując, za pośrednictwem mediów i sieci, stworzyć nową kulturę w służbie elity. To wpływa na oportunizm spekulantów finansowych i najeźdźców, a biedni zawsze kończą się przegranymi. Również ignorowanie kultury ich ludzi doprowadziło do niezdolności wielu przywódców politycznych do opracowania skutecznego planu rozwoju, który mógłby być swobodnie zaakceptowany i podtrzymywany w czasie. 53. Zapominamy, że „nie ma gorszej formy alienacji niż czuć się wykorzenionym, nie należąc do nikogo. Ziemia będzie owocna, a jej lud przyniesie owoce i rodzi przyszłość, tylko w takim stopniu, w jakim będzie mógł rozwijać poczucie przynależności między swoimi członkami, tworzyć więzi integracji między pokoleniami i różnymi społecznościami i unikać wszystkiego, co czyni nas niewrażliwymi na innych i prowadzi do dalszej alienacji” [50]. 54. Pomimo tych da chmury rk, których nie można ignorować, chciałbym na kolejnych stronach poruszyć i omówić wiele nowych ścieżek nadziei. Bóg bowiem nadal sieje obfite ziarna dobroci w naszej ludzkiej rodzinie. Niedawna pandemia pozwoliła nam ponownie rozpoznać i docenić wszystkich wokół nas, którzy pośród strachu zareagowali, stawiając swoje życie na szał. Zaczęliśmy zdawać sobie sprawę, że nasze życie jest przeplatane i wspierane przez zwykłych ludzi dzielnie kształtujących decydujące wydarzenia w naszej wspólnej historii: lekarze, pielęgniarki, farmaceuci, pracownicy sklepów i supermarketów, personel sprzątający, opiekunowie, pracownicy transportu, mężczyźni i kobiety pracujący na rzecz zapewnienia podstawowych usług i bezpieczeństwa publicznego, wolontariusze, księża i zakonnicy... Zrozumieli, że nikt nie jest ratowany sam. 55. Zachęcam wszystkich do odnowienia nadziei, bo nadzieja „mówi nam o czymś głęboko zakorzenionym w każdym ludzkim sercu, niezależnie od naszych okoliczności i uwarunkowań historycznych. Nadzieja mówi nam o pragnieniu, dążeniu, pragnieniu spełnienia życia, pragnieniu osiągnięcia wielkich rzeczy, rzeczy, które napełniają nasze serce i podnoszą naszego ducha do wyższych rzeczywistości, takich jak prawda, dobroć i piękno, sprawiedliwość i miłość... Nadzieja jest śmiała, może wychodzić poza osobistą wygodę, drobne zabezpieczenia i rekompensaty, które ograniczają nasz horyzont, i może otworzyć nas na wielkie ideały, które czynią życie piękniejszym i wartościowym” 52. Zatem idźmy dalej ścieżkami nadziei. ROZDZIAŁ DRUGI NIEZNAJOMY NA DRODZE 56. Poprzedniego rozdziału nie należy czytać jako chłodnego i oderwanego opisu dzisiejszych problemów, gdyż „radości i nadzieje, smutek i udręka ludzi naszych czasów, zwłaszcza tych biednych lub dotkniętych cierpieniem, są radością i nadzieją, żalem i udręką także naśladowców Chrystusa. Nic, co jest prawdziwie ludzkie, nie odnajduje echa w ich sercach”. [53] Próbując szukać promienia światła pośród tego, czego doświadczamy, i zanim zaproponuję kilka linii działania, pragnę teraz poświęcić rozdział przypowieści opowiedzianej przez Jezusa Chrystusa dwa tysiące lat temu. Chociaż ten List jest adresowany do wszystkich ludzi dobrej woli, niezależnie od ich przekonań religijnych, przypowieść ta jest tą, do której każdy z nas może się odnosić i uznać za trudną. „Właśnie wtedy powstał prawnik, aby przetestować Jezusa. „Nauczycielu”, powiedział, „co mam zrobić, aby odziedziczyć życie wieczne?” Rzekł do niego: „Co jest napisane w Zakonie? Co tam czytasz?” On odpowiedział: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją siłą i całym swoim umysłem, a bliźniego swego jak siebie samego”. I rzekł do niego: „Dałeś słuszną odpowiedź; czyń to, a będziesz żył”. Ale chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: „A kto jest moim bliźnim?” Jezus odpowiedział: „Człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce złodziei, którzy go rozebrali, pobili i odszedł, pozostawiając go na wpół martwego. A przez przypadek ksiądz szedł tą drogą, a gdy go zobaczył, przeszedł obok po drugiej stronie. Podobnie lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, przeszedł obok po drugiej stronie. Ale Samarytanin, podróżując, zbliżył się do niego; a gdy go zobaczył, wzruszył się z litości. Poszedł do niego i zabandażował rany, nalając na nie oliwę i wino. Potem położył go na swoim zwierzęciu, przywiózł do karczmy i zaopiekował się nim. Następnego dnia wyciągnął dwa denary, dał je karczmarzowi i powiedział: „Opiekuj się nim, a kiedy wrócę, zapłacę ci za to, co więcej wydasz”. Który z tych trzech, jak myślisz, był sąsiadem człowieka, który wpadł w ręce złodziei? Powiedział: „Ten, który okazał mu miłosierdzie”. Rzekł do niego Jezus: „Idź i czyń podobnie” (Łk 10,25-37). Kontekst 57. Ta przypowieść ma związek z odwiecznym problemem. Krótko po opowiadaniu o stworzeniu świata i człowieka, Biblia podejmuje kwestię relacji międzyludzkich. Kain zabija swojego brata Abla, a potem słyszy, jak Bóg pyta: „Gdzie jest twój brat Abel?” (Rdz 4:9). Jego odpowiedź jest taka, którą sami zbyt często dajemy: „Czy jestem strażnikiem mojego brata?” (tamże). Przez samo pytanie, które zadaje, Bóg nie pozostawia miejsca na odwoływanie się do determinizmu lub fatalizmu jako usprawiedliwienia naszej własnej obojętności. Zamiast tego zachęca nas do stworzenia innej kultury, w której rozwiązujemy nasze konflikty i troszczymy się o siebie nawzajem. 58. Księga Hioba postrzega nasze pochodzenie w jednym Stwórcy jako podstawę o pewnych wspólnych prawach: „Czyż nie uczynił go ten, który mnie stworzył w łonie matki? Czyż nie ten sam stworzył nas w łonie matki?” (Job 31:15). Wiele wieków później św. Ireneusz posłużył się obrazem melodii, aby powiedzieć to samo: „Kto szuka prawdy, nie powinien koncentrować się na różnicach między jedną nutą a drugą, myśląc tak, jakby każda z nich została stworzona oddzielnie i oddzielnie od innych; zamiast tego powinien zdać sobie sprawę, że ta sama osoba skomponowała całą melodię” [54]. 59. We wcześniejszych tradycjach żydowskich imperatyw miłości i troski o innych wydaje się ograniczać do relacji między członkami tego samego narodu. Starożytne przykazanie „miłować bliźniego jak siebie samego” (Lw 19, 18) było zwykle rozumiane jako odnoszące się do współobywateli, ale granice stopniowo się rozszerzały, zwłaszcza w judaizmie, który rozwinął się poza ziemią Izraela. Spotykamy się z nakazem, aby nie czynić innym tego, czego nie chcielibyście, aby ci zrobili (por. Tob 4, 15). W pierwszym wieku przed Chrystusem rabin Hillel stwierdził: „To jest cała Tora. Wszystko inne jest komentarzem”. [55] Pragnienie naśladowania własnego Bożego sposobu postępowania stopniowo zastępowało tendencję do myślenia tylko o najbliższych nam: „Współczucie człowieka jest dla bliźniego, ale współczucie Pana jest dla wszystkich żywych istot” (Sir 18, 13). 60. W Nowym Testamencie nakaz Hillel został wyrażony pozytywnie: „We wszystkim czyńcie innym tak, jak chcielibyście, aby ci czynili; bo to jest prawo i prorocy” (Mt 7, 12). Przykazanie to ma zasięg uniwersalny i obejmuje wszystkich na podstawie naszego wspólnego człowieczeństwa, ponieważ Ojciec niebieski „sprawia, że słońce swoje wschodzi na zło i na dobro” (Mt 5, 45). Stąd wezwanie, abyście „bądźcie miłosierni, tak jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6, 36). 61. W najstarszych tekstach Biblii znajdujemy powód, dla którego nasze serca powinny rozszerzyć się, aby objąć cudzoziemca. Wywodzi się z trwałej pamięci narodu żydowskiego, że oni sami kiedyś mieszkali jako cudzoziemcy w Egipcie: „Nie będziecie krzywdzić ani uciskać cudzoziemca, gdyż byliście obcymi w ziemi egipskiej” (Wj 22, 21). „Nie będziecie uciskać cudzoziemca; znacie serce obcego, gdyż byliście obcy w ziemi egipskiej” (Wj 23, 9). „Gdy cudzoziemiec mieszka z wami w waszej ziemi, nie uczynicie mu złego. Cudzoziemiec, który mieszka z wami, będzie dla was obywatelem pośród was; będziecie miłować cudzoziemca jak siebie samego, gdyż byliście obcy w ziemi egipskiej” (Lw 19, 33-34). „Kiedy zbierzesz winogrona swojej winnicy, nie zbieraj tego, co zostało; będzie to dla przebywacza, sieroty i wdowy. Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej” (Pwt 24, 21-22). Wezwanie do braterskiej miłości odbija się echem w całym Nowym Testamencie: „Albowiem całe Prawo jest zsumowane w jednym przykazaniu: „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego” (Ga 5, 14). „Kto kocha brata lub siostrę, żyje w świetle i w takiej osobie nie ma powodu do potknięcia się. Lecz kto nienawidzi drugiego wierzącego, jest w ciemności” (1 J 2, 10-11). Wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do życia, ponieważ się kochamy. Kto nie miłuje, trwa w śmierci” (1 J 3, 14). „Ci, którzy nie miłują brata lub siostry, których widzieli, nie mogą kochać Boga, którego nie widzieli” (1 J 4, 20). 62. Jednak to wezwanie do miłości może być źle zrozumiane. Święty Paweł, uznając pokusę pierwszych wspólnot chrześcijańskich do tworzenia zamkniętych i odosobnionych grup, zachęcał swoich uczniów do obfitowania w miłość „do siebie nawzajem i do wszystkich” (1 Tes 3,12). We wspólnocie Johanninów mieli być przyjęci współchrześcijanie, „nawet jeśli są wam obcy” (3 J 5). W tym kontekście możemy lepiej zrozumieć znaczenie przypowieści o Dobrym Samarytaninie: miłość nie dba o to, czy brat lub siostra w potrzebie pochodzi z jednego czy drugiego miejsca. Miłość bowiem rozbija łańcuchy, które utrzymują nas w izolacji i oddzieleniu; na ich miejscu buduje mosty. Miłość pozwala nam stworzyć jedną wielką rodzinę, w której wszyscy możemy czuć się jak w domu... Miłość emanuje współczuciem i godnością” 56. Opuszczony na uboczu 63. Jezus opowiada historię mężczyzny zaatakowanego przez złodziei i leżącego rannego na poboczu drogi. Kilka osób minęło obok niego, ale nie udało się zatrzymać. Byli to ludzie zajmujący ważne stanowiska społeczne, ale pozbawieni realnej troski o dobro wspólne. Nie zmarnowaliby kilku minut na opiekę nad rannym mężczyzną, a nawet na wezwanie pomocy. Tylko jedna osoba zatrzymała się, podeszła do mężczyzny i osobiście się nim opiekowała, wydawając nawet własne pieniądze na zaspokojenie jego potrzeb. Dał mu też coś, co w naszym
Wszyscy bracia - tak sw. Franciszek z Asyzu zwracal sie do wszystkich.