← Wszystkie artykuły

encyclical

Sollicitudo Rei Socialis

IOANNES PAULUS S. II SOLLICITUDO REI SOCIALIS Do biskupów, kapłanów rodzin zakonnych, synów i córek Kościoła oraz wszystkich ludzi dobrej woli z okazji dwudziestej rocznicy Populorum progressio Czcigodni bracia i drodzy synowie i córki, zdrowie i błogosławieństwo apostolskie! I. WPROWADZENIE 1. Społeczna troska Kościoła, skierowana ku autentycznemu rozwojowi człowieka i społeczeństwa, który szanuje i propaguje wszystkie wymiary osoby ludzkiej, zawsze wyrażała się w najróżniejszy sposób. W ost

IOANNES PAULUS S. II SOLLICITUDO REI SOCIALIS Do biskupów, kapłanów rodzin zakonnych, synów i córek Kościoła oraz wszystkich ludzi dobrej woli z okazji dwudziestej rocznicy Populorum progressio Czcigodni bracia i drodzy synowie i córki, zdrowie i błogosławieństwo apostolskie! I. WPROWADZENIE 1. Społeczna troska Kościoła, skierowana ku autentycznemu rozwojowi człowieka i społeczeństwa, który szanuje i propaguje wszystkie wymiary osoby ludzkiej, zawsze wyrażała się w najróżniejszy sposób. W ostatnich latach jednym ze szczególnych środków interwencji było Magisterium Papieży Rzymskich, które, począwszy od encykliki Rerum novarum Leona XIII jako punktu odniesienia, często zajmowało się tą kwestią i czasami sprawiało, że daty publikacji różnych dokumentów społecznych pokrywają się z rocznicami tego pierwszego dokumentu. Papieże nie przestali rzucać świeżego światła za pomocą tych orędzi na nowe aspekty społecznej doktryny Kościoła. W rezultacie doktryna ta, począwszy od wybitnego wkładu Leona XIII i wzbogacona kolejnymi wkładami Magisterium, stała się teraz zaktualizowanym „korpusem doktrynalnym”. Buduje się stopniowo, ponieważ Kościół, w pełni słowa objawionego przez Chrystusa Jezusa 3 i przy pomocy Ducha Świętego (por. J 14, 16,16, 26; 16, 13-15), czyta wydarzenia, które rozwijają się w dziejach. W ten sposób stara się prowadzić ludzi do reagowania, przy wsparciu także racjonalnej refleksji i nauk humanistycznych, na ich powołanie jako odpowiedzialnych budowniczych ziemskiego społeczeństwa. 2. Częścią tego ogromnego zbioru nauczania społecznego jest wybitna encyklika Populorum progressio 4, którą mój ceniony poprzednik Paweł VI opublikował 26 marca 1967 roku. Trwałe znaczenie tej encykliki można łatwo zauważyć, jeśli zwrócimy uwagę na serię upamiętnień, które miały miejsce w 1987 roku w różnych formach i w wielu częściach świata kościelnego i cywilnego. W tym samym celu Papieska Komisja Iustitia et Pax wysłała list okólny do Synodów Wschodnich Kościołów Katolickich i do Konferencji Episkopatów, prosząc o pomysły i sugestie, jak najlepiej obchodzić rocznicę encykliki, wzbogacić jej naukę i, w razie potrzeby, je zaktualizować. W czasie dwudziestej rocznicy ta sama Komisja zorganizowała uroczyste upamiętnienie, w którym ja sam wziąłem udział i wygłosiłem przemówienie końcowe. 5 A teraz, uwzględniając również odpowiedzi na wyżej wymieniony okólnik, uważam za właściwe, pod koniec 1987 roku, poświęcenie encykliki tematowi Populorum progressio. 3. W ten sposób pragnę przede wszystkim osiągnąć dwa nieistotne cele: z jednej strony oddać hołd temu historycznemu dokumentowi Pawła VI i jego nauczaniu; z drugiej strony, podążając śladami moich cenionych poprzedników Stolicy Piotrowej, potwierdzić ciągłość nauki społecznej i jej ciągłą odnawianie. W istocie ciągłość i odnowa są dowodem odwiecznej wartości nauczania Kościoła. Ten podwójny wymiar jest typowy dla jej nauczania w sferze społecznej. Z jednej strony jest stała, gdyż pozostaje identyczna w swej fundamentalnej inspiracji, w swoich „zasadach refleksji”, w „kryteriach sądu”, w podstawowych „dyrektywach działania” 6, a przede wszystkim w swej żywotnej więzi z Ewangelią Pańską. Z drugiej strony jest ona zawsze nowa, ponieważ podlega koniecznym i stosownym dostosowaniom sugerowanym przez zmiany warunków historycznych i nieustanny przepływ wydarzeń, które są sceną życia ludzi i społeczeństwa. 4. Jestem przekonany, że nauki encykliki Populorum progressio skierowane do ludzi i społeczeństwa lat sześćdziesiątych zachowują całą swoją siłę jako apel do sumienia w ostatniej połowie lat 80. XX wieku, starając się prześledzić główne linie współczesnego świata zawsze w kontekście celu i inspiracji „rozwoju narodów”, które wciąż są dalekie od wyczerpania. Proponuję zatem rozszerzyć wpływ tego przesłania poprzez przeniesienie go, wraz z jego możliwymi zastosowaniami, na obecny moment historyczny, który jest nie mniej dramatyczny niż dwadzieścia lat temu. Jak dobrze wiemy, czas utrzymuje stały i niezmienny rytm. Dzisiaj jednak mamy wrażenie, że mija ona coraz szybciej, zwłaszcza ze względu na mnożenie się i złożoność zjawisk, w których żyjemy. W konsekwencji konfiguracja świata w ciągu ostatnich dwudziestu lat, zachowując pewne fundamentalne stałe, uległa znaczącym zmianom i przedstawia zupełnie nowe aspekty. Obecny okres, w przeddzień trzeciego tysiąclecia chrześcijańskiego, charakteryzuje się powszechnym oczekiwaniem, raczej jak nowy „Adwent” 7, który do pewnego stopnia dotyka wszystkich. Daje możliwość dokładniejszego zbadania nauk encykliki i zobaczenia ich możliwych przyszłych zmian. Celem niniejszej refleksji jest podkreślenie, poprzez teologiczne badanie współczesnego świata, potrzeby pełniejszej i bardziej zniuansowanej koncepcji rozwoju, zgodnie z sugestiami zawartymi w encyklice. Jego celem jest również wskazanie pewnych sposobów wprowadzenia go w życie. II. ORYGINALNOŚĆ ENCYKLIKI POPULORUM PROGRESSIO 5. Gdy tylko się pojawił, dokument papieża Pawła VI przyciągnął uwagę opinii publicznej ze względu na swoją oryginalność. W sposób konkretny i z wielką jasnością można było zidentyfikować wyżej wymienione cechy ciągłości i odnowy w doktrynie społecznej Kościoła. Intencja ponownego odkrycia wielu aspektów tego nauczania poprzez uważne ponowne przeczytanie Encykliki będzie zatem stanowić główny wątek obecnych rozważań. Ale najpierw chciałbym powiedzieć kilka słów o dacie publikacji; roku 1967. Sam fakt, że Papież Paweł VI zdecydował się opublikować w tym roku encyklikę społeczną, zachęca nas do rozważenia tego dokumentu w związku z Soborem Watykańskim II, który zakończył się 8 grudnia 1965 r. 6. Powinniśmy zobaczyć w tym coś więcej niż prostą chronologiczną bliskość. Encyklika Populorum progressio przedstawia się w pewien sposób jako dokument, który stosuje nauki Soboru. Nie tylko nieustannie odwołuje się do tekstów Soboru8, ale także wypływa z tej samej troski Kościoła, która zainspirowała cały wysiłek Rady - a w szczególności Konstytucję duszpasterską Gaudium et spes - do koordynowania i rozwijania szeregu tematów jej nauczania społecznego. Możemy zatem stwierdzić, że encyklika Populorum progressio jest swego rodzaju odpowiedzią na apel Soboru, od którego zaczyna się Konstytucja Gaudium et Spes: „Radości i nadzieje, smutek i niepokój ludzi tego wieku, zwłaszcza tych, którzy są biedni lub w jakikolwiek sposób dotknięci, są to również radości i nadzieje, smutki i niepokoje wyznawców Chrystus. Rzeczywiście, nic prawdziwie ludzkiego nie potrafi wzbudzić echa w ich sercach. 9 Słowa te wyrażają podstawowy motyw inspirujący wielki dokument Soboru, który rozpoczyna się od zauważenia sytuacji ubóstwa i niedorozwoju, w jakiej żyją miliony ludzi. To ubóstwo i niedorozwój są, pod inną nazwą, dzisiejszymi „smutkami i niepokojami”, zwłaszcza tych, którzy są biedni. Przed tą rozległą panoramą bólu i cierpienia Sobór chciał zaproponować horyzonty radości i nadziei. Encyklika Pawła VI ma ten sam cel, w pełnej wierności natchnieniu Soboru. 7. Jest też temat encykliki, która zgodnie z wielką tradycją nauczania społecznego Kościoła ponownie podejmuje w sposób bezpośredni nowy wykład i bogatą syntezę, którą Sobór stworzył, zwłaszcza w Konstytucji Gaudium et spes. Jeśli chodzi o treść i tematy, które jeszcze raz podnosi encyklika, należy podkreślić następujące kwestie: świadomość obowiązku Kościoła jako „znawcy człowieczeństwa”, „analizowania znaków czasów i interpretowania ich w świetle Ewangelii” 10; świadomość równie głębokiej misji „służby”, misji odrębnej od funkcji państwa, nawet jeśli chodzi o konkretna sytuacja ludzi” 11; odniesienie do notorycznych nierówności w sytuacjach tych samych lud 12; potwierdzenie nauczania Soboru, wierne echo wieków - dawna tradycja Kościoła dotycząca „uniwersalnego przeznaczenia dóbr” 13; uznanie kultury i cywilizacji technologicznej, które przyczyniają się do wyzwolenia człowieka, 14 bez uznania swoich granic 15; wreszcie na szczególny temat rozwoju, który jest właśnie tematem encykliki, naleganie na „najpoważniejszy obowiązek” spoczywający na kraje bardziej rozwinięte „, aby pomóc krajom rozwijającym się. 16 Ta sama idea rozwoju, którą proponuje encyklika, wypływa bezpośrednio z podejścia, jakie Konstytucja duszpasterska przyjmuje do tego problemu. Te i inne wyraźne odniesienia do Konstytucji Duszpasterskiej prowadzą do wniosku, że encyklika przedstawia się jako zastosowanie nauczania Soboru w sprawach społecznych do specyficznego problemu rozwoju i niedorozwoju narodów. 8. Ta krótka analiza pomaga nam lepiej docenić oryginalność encykliki, którą można określić w trzech punktach. Pierwszym z nich jest dokument wydany przez najwyższy autorytet Kościoła katolickiego i skierowany zarówno do samego Kościoła, jak i do „wszystkich ludzi dobrej woli” 18 dotyczący kwestii, która na pierwszy rzut oka ma charakter wyłącznie ekonomiczny i społeczny: rozwój narodów. Termin „rozwój” pochodzi ze słownictwa nauk społecznych i ekonomicznych. Z tego punktu widzenia encyklika Populorum progressio podąża bezpośrednio do linii encykliki Rerum novarum, która dotyczy „kondycji robotników. 19 Rozważając powierzchownie, oba tematy mogłyby wydawać się obce uzasadnionej trosce Kościoła postrzeganego jako instytucję religijną — i „rozwojowi” nawet bardziej niż „kondycji robotników”. „ W kontynuacji z encykliką Leona XIII należy uznać, że dokument Pawła VI ma tę zasługę, że podkreśla etyczny i kulturowy charakter problemów związanych z rozwojem, a także zasadność i konieczność interwencji Kościoła w tej dziedzinie. Ponadto nauka społeczna Kościoła po raz kolejny pokazała swój charakter jako zastosowanie słowa Bożego do życia ludzi i życia społecznego, a także do związanych z nimi rzeczywistości ziemskich, oferując „zasady refleksji”, „kryteria sądu” i „wytyczne działania”. 20 Tutaj, w dokumencie Pawła VI, znajdują się te trzy elementy z przeważnie praktyczną orientacją, to znaczy skierowaną na postępowanie moralne. W konsekwencji, gdy Kościół troszczy się o „rozwój narodów”, nie może być oskarżany o wychodzenie poza swoje specyficzne pole kompetencji, a tym bardziej poza mandat otrzymany od Pana. 9. Drugi punkt oryginalności Populorum progressio pokazuje szeroki zakres perspektyw otwartych na to, co powszechnie nazywa się „kwestią społeczną”. „ Encyklika Mater et Magistra papieża Jana XXIII weszła już w tę szerszą perspektywę, 21 a Sobór powtórzył to samo w Konstytucji Gaudium et spes. 22 Jednak nauczanie społeczne Kościoła nie osiągnęło jeszcze takiej jasności stwierdzenia, że kwestia społeczna nabrała wymiaru ogólnoświatowego, a to stwierdzenie i towarzysząca jej analiza nie zostały jeszcze przekształcone w „dyrektywę działania”.” tak jak zrobił Paweł VI w swojej encyklice. Takie wyraźne zajęcie stanowiska oferuje ogromne bogactwo treści, na które należy zwrócić uwagę. Przede wszystkim należy wyeliminować ewentualne nieporozumienia. Uznanie, że „kwestia społeczna” nabrała wymiaru światowego, wcale nie oznacza, że straciła ona swoją wrażliwość lub znaczenie krajowe i lokalne. Przeciwnie, oznacza to, że problemy w przedsiębiorstwach przemysłowych lub ruchach robotniczych i związkowych w danym kraju lub regionie nie należy traktować jako pojedynczych przypadków bez związku. Wręcz przeciwnie, są one coraz bardziej zależne od wpływu czynników wykraczających poza granice regionalne i krajowe. Niestety, z ekonomicznego punktu widzenia kraje rozwijające się są znacznie liczniejsze niż te rozwinięte; tłumy ludzi, którym brakuje dóbr i usług oferowanych przez rozwój, są znacznie liczniejsze niż te, które je posiadają. Stoimy zatem przed poważnym problemem nierównego podziału środków utrzymania pierwotnie przeznaczonych dla wszystkich, a tym samym nierównego podziału świadczeń z nich wynikających. A dzieje się to nie z winy ludzi potrzebujących, a tym bardziej z powodu pewnego rodzaju nieuchronności zależnej od warunków naturalnych lub okoliczności jako całości. Encyklika Pawła VI, deklarując, że kwestia społeczna nabrała wymiaru światowego, wskazuje przede wszystkim na fakt moralny, który ma swój fundament w obiektywnej analizie rzeczywistości. Według słów samej encykliki „każdy musi być świadomy” tego faktu 24 właśnie dlatego, że dotyczy on bezpośrednio sumienia, które jest źródłem decyzji moralnych. W tym kontekście oryginalność encykliki polega nie tyle na potwierdzeniu, o charakterze historycznym, uniwersalności kwestii społecznej, ile raczej na moralnej ocenie tej rzeczywistości. Dlatego przywódcy polityczni i obywatele krajów bogatych uważanych za jednostki, zwłaszcza jeśli są chrześcijanami, mają moralny obowiązek, w zależności od stopnia odpowiedzialności każdego z nich, brać pod uwagę przy osobistych decyzjach i decyzjach rządu ten związek powszechności, tę współzależność, jaka istnieje między ich postępowaniem a ubóstwem i niedorozwojem tylu milionów ludzi. Encyklika Papieża Pawła tłumaczy bardziej zwięźle obowiązek moralny jako „obowiązek solidarności” 25; i stwierdzenie to, mimo że wiele sytuacji zmieniło się na świecie, ma dziś taką samą moc i ważność, jak wtedy, gdy zostało napisane. Z drugiej strony, nie odchodząc od linii tej moralnej wizji, oryginalność encykliki polega również na podstawowym spostrzeżeniu, że sama koncepcja rozwoju, jeśli rozważana jest w perspektywie powszechnej współzależności, zmienia się w sposób szczególny. Prawdziwy rozwój nie może polegać na zwykłym gromadzeniu bogactwa i na większej dostępności dóbr i usług, jeśli osiąga się to kosztem rozwoju mas i bez należytego uwzględnienia wymiarów społecznych, kulturowych i duchowych istoty ludzkiej. 10. W trzecim punkcie, encyklika stanowi bardzo oryginalny wkład w doktrynę społeczną Kościoła w jego całości i do samej koncepcji rozwoju. Ta oryginalność jest rozpoznawalna w zdaniu końcowym akapitu dokumentu, które można uznać za jego podsumowanie, a także jego historyczną etykietę: „Rozwój jest nową nazwą pokoju. „27 W rzeczywistości, jeśli kwestia społeczna nabrała wymiaru światowego, dzieje się tak dlatego, że zapotrzebowanie na sprawiedliwość może zostać zaspokojone tylko na tym poziomie. Ignorowanie tego żądania mogłoby pobudzić wśród ofiar niesprawiedliwości pokusę reagowania przemocą, jak to się dzieje u początków wielu wojen. Narody wykluczone z sprawiedliwego podziału dóbr pierwotnie przeznaczonych dla wszystkich mogły zadać sobie pytanie: dlaczego nie odpowiedzieć przemocą na tych, którzy najpierw traktują nas przemocą? A jeśli sytuacja zostanie zbadana w świetle podziału świata na bloki ideologiczne, podziału istniejącego już w 1967 r. - oraz w świetle późniejszych konsekwencji i zależności gospodarczych i politycznych, niebezpieczeństwo jest postrzegane jako znacznie większe. Pierwsze rozważanie uderzającej treści historycznego wyrażenia encykliki może być uzupełnione o drugie rozważanie, do którego nawiązuje sam dokument 28: jak można usprawiedliwić fakt, że ogromne sumy pieniędzy, które mogłyby i powinny być wykorzystane na zwiększenie rozwoju narodów, są zamiast tego wykorzystywane do wzbogacania jednostek lub grup lub przypisane do zwiększania zapasów broni, zarówno w krajach rozwiniętych, jak i w krajach rozwijających się. priorytety? Jest to jeszcze poważniejsze, biorąc pod uwagę trudności, które często utrudniają bezpośredni transfer kapitału przeznaczonego na pomoc potrzebującym krajom. Jeśli „rozwój jest nową nazwą pokoju”, wojna i przygotowania wojskowe są głównym wrogiem integralnego rozwoju narodów. W świetle tego wyrażenia papieża Pawła VI jesteśmy zatem zachęcani do ponownego przeanalizowania koncepcji rozwoju. Nie ogranicza się to oczywiście jedynie do zaspokajania potrzeb materialnych poprzez wzrost dóbr, ignorując cierpienia wielu i czyniąc egoizm jednostek i narodów główną motywacją. Jak wyraźnie przypomina List św. Jakuba: „Co powoduje wojny, a co powoduje walki między wami? Czy to nie twoje pasje toczą wojnę w twoich członkach? Wy pragniecie, a nie macie” (J 4, 1-2). Przeciwnie, w innym świecie, rządzonym troską o dobro wspólne całej ludzkości lub troską o „duchowy i ludzki rozwój wszystkich” zamiast dążenia do indywidualnego zysku, pokój byłby możliwy w wyniku „doskonalszej sprawiedliwości między ludźmi. „29 Również ten nowy element encykliki ma trwałą i współczesną wartość, biorąc pod uwagę współczesną postawę, która jest tak wrażliwa na ścisły związek między poszanowaniem sprawiedliwości a ustanowieniem prawdziwego pokoju. III. PRZEGLĄD WSPÓŁCZESNEGO ŚWIATA 11. W swoich czasach fundamentalna nauka encykliki Populorum progressio zyskała wielkie uznanie za swój nowatorski charakter. Nie można powiedzieć, że kontekst społeczny, w którym żyjemy dzisiaj, jest całkowicie identyczny z kontekstem sprzed dwudziestu lat. Dlatego pragnę teraz przeprowadzić krótki przegląd niektórych cech współczesnego świata, aby jeszcze raz rozwinąć nauczanie encykliki Pawła VI z punktu widzenia „rozwoju narodów”. „ 12. Pierwszym faktem, na który należy zwrócić uwagę, jest to, że nadzieje na rozwój, w tym czasie tak żywe, wydają się dziś bardzo dalekie od realizacji. Pod tym względem encyklika nie miała złudzeń. Jego język, ciężki, a czasem dramatyczny, ograniczał się do podkreślenia powagi sytuacji i do podniesienia sumienia wszelkiego pilnego obowiązku przyczynienia się do jej rozwiązania. W tamtych latach panował pewien optymizm co do możliwości przezwyciężenia, bez nadmiernych wysiłków, zacofania gospodarczego biedniejszych narodów, zapewnienia im infrastruktury i pomocy w procesie industrializacji. W tym kontekście historycznym, ponad wysiłkami każdego kraju, Organizacja Narodów Zjednoczonych promowała kolejne dwie dekady rozwoju.30 W rzeczywistości niektóre środki, dwustronne i wielostronne, zostały podjęte w celu pomocy wielu narodom, z których niektóre były już od pewnego czasu niezależne, a inne - większość - były państwami właśnie narodzonymi z procesu dekolonizacji. Ze swojej strony Kościół czuł obowiązek pogłębienia zrozumienia problemów, jakie stwarza nowa sytuacja, w nadziei, że poprze te wysiłki swoją religijną i ludzką inspiracją, aby dać im „duszę” i skuteczny impuls. 13. Nie można powiedzieć, że te różne inicjatywy religijne, ludzkie, ekonomiczne i techniczne poszły na marne, gdyż udało im się osiągnąć pewne rezultaty. Ale ogólnie biorąc pod uwagę różne czynniki, nie można zaprzeczyć, że obecna sytuacja świata, z punktu widzenia rozwoju, daje raczej negatywne wrażenie. Z tego powodu chciałbym zwrócić uwagę na szereg ogólnych wskaźników, nie wykluczając innych konkretnych. Nie wchodząc w analizę liczb i statystyk, wystarczy spojrzeć bezpośrednio z rzeczywistością niezliczonej rzeszy ludzi - dzieci, dorosłych i osób starszych - innymi słowy, prawdziwych i wyjątkowych osób ludzkich, które cierpią pod niedopuszczalnym ciężarem ubóstwa. Jest wiele milionów, którzy są pozbawieni nadziei ze względu na fakt, że w wielu częściach świata ich sytuacja wyraźnie się pogorszyła. Przed tymi tragediami całkowitej niegodziwości i potrzeby, w których żyje tak wielu naszych braci i sióstr, to sam Pan Jezus przychodzi, aby nas przesłuchać (por. Mt 25, 31-46). 14. Pierwszą negatywną obserwacją, jaką należy dokonać, jest trwałość, a często powiększanie się przepaści między obszarami tak zwanej rozwiniętej Północy a rozwijającym się Południem. Ta terminologia geograficzna ma jedynie charakter orientacyjny, ponieważ nie można ignorować faktu, że granice bogactwa i ubóstwa przecinają się w samych społeczeństwach, zarówno rozwiniętych, jak i rozwijających się. Tak jak w krajach bogatych istnieją nierówności społeczne aż do poziomu ubóstwa, tak równolegle w krajach słabiej rozwiniętych często dostrzega się przejawy egoizmu i obnażania się bogactwem, co jest równie niepokojące, jak skandaliczne. Bogactwo dóbr i usług dostępnych w niektórych częściach świata, zwłaszcza na rozwiniętej północy, na południu towarzyszy niedopuszczalne opóźnienie i właśnie w tym geopolitycznym obszarze żyje główna część ludzkości. Patrząc na wszystkie różne sektory - produkcję i dystrybucję środków spożywczych, higienę, zdrowie i mieszkania, dostępność wody pitnej, warunki pracy (zwłaszcza kobiet), oczekiwaną długość życia i inne wskaźniki ekonomiczno-społeczne - ogólny obraz jest rozczarowujący, zarówno rozważany sam w sobie, jak i w odniesieniu do odpowiednich danych z krajów bardziej rozwiniętych. Słowo „luka” powraca spontanicznie do głowy. Być może nie jest to odpowiednie słowo wskazujące prawdziwą rzeczywistość, ponieważ może sprawiać wrażenie zjawiska stacjonarnego. Tak nie jest. Tempo postępu w krajach rozwiniętych i rozwijających się w ostatnich latach różniło się, co służy poszerzaniu odległości. W ten sposób kraje rozwijające się, zwłaszcza najbiedniejsze z nich, znajdują się w sytuacji bardzo poważnego opóźnienia. Musimy również dodać różnice kulturowe i systemy wartości między różnymi grupami ludności, różnice, które nie zawsze pasują do stopnia rozwoju gospodarczego, ale które pomagają tworzyć odległości. Są to elementy i aspekty, które sprawiają, że kwestia społeczna jest znacznie bardziej złożona, właśnie dlatego, że ta kwestia nabrała uniwersalnego wymiaru. Kiedy obserwujemy różne części świata oddzielone tą poszerzającą się luką i zauważamy, że każda z tych części wydaje się podążać własną ścieżką ze swoimi własnymi osiągnięciami, możemy zrozumieć obecne użycie, które mówi o różnych światach w naszym jednym świecie: Pierwszy Świat, Drugi Świat, Trzeci Świat, a czasem Czwarty Świat 31 Takie wyrażenia, które oczywiście nie twierdzą, że wyczerpują klasyfikację wszystkich krajów, są znaczące: są oznaką powszechne poczucie, że jedność świata, czyli jedność rasy ludzkiej, jest poważna skompromitowany. Taka frazeologia, poza swoją mniej lub bardziej obiektywną wartością, niewątpliwie kryje treść moralną, wobec której Kościół, będący „sakramentem, znakiem i narzędziem... jedności całego rodzaju ludzkiego” 32, nie może pozostać obojętny. 15. Jednak przedstawiony obraz byłby niekompletny, gdyby nie można dodać do „wskaźników ekonomicznych i społecznych” niedorozwoju innych wskaźników, które są równie negatywne, a nawet jeszcze bardziej niepokojące, począwszy od poziomu kulturowego. Są to analfabetyzm, trudność lub niemożność uzyskania wyższego wykształcenia, niezdolność do udziału w budowaniu własnego narodu, różne formy wyzysku i ucisk ekonomiczny, społeczny, polityczny, a nawet religijny wobec jednostki i jej praw, dyskryminacja wszelkiego rodzaju, zwłaszcza wyjątkowo odrażająca forma oparta na różnicy rasowej. Jeśli niektóre z tych plag zostaną zauważone z żalem na obszarach bardziej rozwiniętej Północy, są one niewątpliwie częstsze, trwalsze i trudniejsze do wykorzenienia w krajach rozwijających się i mniej zaawansowanych. Należy zauważyć, że w dzisiejszym świecie, między innymi, prawo do inicjatywy gospodarczej jest często tłumione. Jest to jednak prawo ważne nie tylko dla jednostki, ale także dla dobra wspólnego. Doświadczenie pokazuje nam, że odmowa tego prawa lub jego ograniczenie w imię rzekomej „równości” wszystkich w społeczeństwie zmniejsza lub w praktyce całkowicie niszczy ducha inicjatywy, czyli twórczą podmiotowość obywatela. W konsekwencji powstaje nie tyle prawdziwa równość, co „wyrównanie się w dół”. W miejscu twórczej inicjatywy pojawia się bierność, zależność i podporządkowanie się biurokratycznemu aparatowi, który jako jedyny organ „porządkujący” i „decyzyjny” - jeśli nie „właściciel” - całej całości dóbr i środków produkcji stawia wszystkich w pozycji niemal absolutnej zależności, która jest podobna do tradycyjnej zależności robotnicza-proletariusza w kapitalizmie. Prowokuje to poczucie frustracji lub desperacji i predysponuje ludzi do rezygnacji z życia narodowego, zmuszając wielu do emigracji, a także faworyzując formę „psychologicznej” emigracji. Taka sytuacja ma swoje konsekwencje także z punktu widzenia „praw poszczególnych narodów”. W rzeczywistości często zdarza się, że naród jest pozbawiony swojej subiektywności, to znaczy „suwerenności”, która jest jego prawem, w jego ekonomicznym, polityczno-społecznym i w pewnym sensie kulturowym znaczeniu, ponieważ we wspólnocie narodowej wszystkie te wymiary życia są ze sobą powiązane. Należy również przypomnieć, że żadna grupa społeczna, na przykład partia polityczna, nie ma prawa uzurpować roli jedynego przywódcy, ponieważ powoduje to zniszczenie prawdziwej subiektywności społeczeństwa i poszczególnych obywateli, jak to ma miejsce w każdej formie totalitaryzmu. W tej sytuacji jednostka i ludzie stają się „przedmiotami”, pomimo wszelkich sprzecznych deklaracji i ustnych zapewnień. Powinniśmy dodać, że w dzisiejszym świecie istnieje wiele innych form ubóstwa. Czyż nie ma pewnych niedostatków lub niedostatków, które zasługują na to imię? Czy odmowa lub ograniczanie praw człowieka — takich jak np. prawo do wolności religijnej, prawo do udziału w budowaniu społeczeństwa, swoboda organizowania się i tworzenia związków zawodowych czy podejmowania inicjatyw w sprawach gospodarczych — nie zubożają one osoby ludzkiej tak bardzo, jak pozbawienie dóbr materialnych? I czy rozwój, który nie uwzględnia pełnego potwierdzenia tych praw, rzeczywiście rozwija się na poziomie ludzkim? Krótko mówiąc, współczesny niedorozwój jest nie tylko gospodarczy, ale także kulturowy, polityczny i po prostu ludzki, jak wskazywała dwadzieścia lat temu encyklika Populorum progressio. Dlatego w tym momencie musimy zadać sobie pytanie, czy dzisiejsza smutna rzeczywistość nie może być, przynajmniej częściowo, wynikiem zbyt wąskiej idei rozwoju, czyli głównie ekonomicznej. 16. Należy zauważyć, że pomimo godnych pochwały wysiłków podjętych w ostatnich dwóch dekadach przez kraje bardziej rozwinięte lub rozwijające się oraz organizacje międzynarodowe w celu znalezienia wyjścia z sytuacji lub przynajmniej zaradzenia niektórym jej objawom, warunki znacznie się pogorszyły. Odpowiedzialność za to pogorszenie wynika z różnych przyczyn. Wśród nich godne uwagi są niewątpliwie poważne przypadki zaniechania ze strony samych krajów rozwijających się, a zwłaszcza tych, którzy posiadają władzę gospodarczą i polityczną. Nie możemy też udawać, że nie widzimy odpowiedzialności narodów rozwiniętych, które nie zawsze, przynajmniej w należytej mierze, czuły obowiązek pomagania krajom oddzielonym od zamożnego świata, do którego należą. Ponadto należy potępić istnienie mechanizmów ekonomicznych, finansowych i społecznych, które, choć są manipulowane przez ludzi, często działają niemal automatycznie, uwydatniając w ten sposób sytuację bogactwa dla niektórych i ubóstwo dla innych. Mechanizmy te, które są manewrowane bezpośrednio lub pośrednio przez kraje bardziej rozwinięte, przez samo ich funkcjonowanie sprzyjają interesom ludzi manipulujących nimi, a ostatecznie duszą lub warunkują gospodarki krajów słabiej rozwiniętych. Później mechanizmy te będą musiały zostać poddane starannej analizie w aspekcie etyczno-moralnym. Populorum Progressio przewidywało już możliwość, że w takich systemach bogactwo bogatych wzrośnie, a ubóstwo ubogich pozostanie. 33 Dowodem tej prognozy jest pojawienie się tak zwanego Czwartego Świata. 17. Jakkolwiek społeczeństwo na całym świecie wykazuje oznaki fragmentacji, wyrażone w konwencjonalnych nazwach Pierwszy, Drugi, Trzeci, a nawet Czwarty Świat, ich współzależność pozostaje bliska. Kiedy ta współzależność jest oddzielona od wymagań etycznych, ma katastrofalne konsekwencje dla najsłabszych. Rzeczywiście, w wyniku swego rodzaju wewnętrznej dynamiki i pod wpływem mechanizmów, które można nazwać jedynie perwersyjnymi, ta współzależność wywołuje negatywne skutki nawet w krajach bogatych. To właśnie w tych krajach spotyka się, choć na mniejszą skalę, bardziej specyficzne przejawy rozwoju. Powinno więc być oczywiste, że rozwój albo staje się wspólny dla każdej części świata, albo przechodzi proces regresji nawet w strefach naznaczonych ciągłym postępem. To mówi nam wiele o naturze autentycznego rozwoju: albo wszystkie narody świata biorą udział, albo nie będzie to prawdziwy rozwój. Wśród szczególnych oznak niedorozwoju, które coraz częściej dotykają również kraje rozwinięte, są w szczególności dwa, które ujawniają tragiczną sytuację. Pierwszym z nich jest kryzys mieszkaniowy. Podczas tego Międzynarodowego Roku Domu, mniej ogłoszonego przez Organizację Narodów Zjednoczonych, uwaga skupia się na milionach ludzi pozbawionych odpowiedniego mieszkania lub w ogóle nie posiadających mieszkań, aby obudzić sumienie wszystkich i znaleźć rozwiązanie tego poważnego problemu z jego negatywnymi konsekwencjami dla jednostki, rodziny i społeczeństwa. Brak mieszkań jest doświadczany powszechnie i jest w dużej mierze spowodowany rosnącym zjawiskiem urbanizacji. 35 Nawet najbardziej rozwinięte ludy przedstawiają smutny spektakl jednostek i rodzin dosłownie walczących o przetrwanie, bez dachu nad głową lub z dachem tak niewystarczającym, że w ogóle nie stanowi żadnego dachu. Brak mieszkań, sam w sobie niezwykle poważny problem, powinien być postrzegany jako znak i podsumowanie całego szeregu niedociągnięć: ekonomicznych, społecznych, kulturowych lub po prostu ludzkich. Biorąc pod uwagę zakres problemu, nie powinniśmy potrzebować przekonywania, jak daleko jesteśmy od autentycznego rozwoju narodów. 18. Innym wskaźnikiem wspólnym dla zdecydowanej większości krajów jest zjawisko bezrobocia i niedozatrudnienia. Wszyscy dostrzegają rzeczywistość i rosnącą powagę tego problemu w krajach uprzemysłowionych. 36 Chociaż jest to alarmujące w krajach rozwijających się, przy wysokim tempie wzrostu populacji i dużej liczbie młodych ludzi, w krajach o wysokim rozwoju gospodarczym źródła pracy wydają się kurczyć, a zatem możliwości zatrudnienia raczej się zmniejszają niż rosną. Również to zjawisko, z szeregiem negatywnych konsekwencji dla jednostek i dla społeczeństwa, począwszy od upokorzenia po utratę szacunku dla siebie, jaki powinien mieć każdy mężczyzna i kobieta, skłania nas do poważnego kwestionowania rodzaju rozwoju, który nastąpił w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Słowa encykliki Laborem Exercens są tutaj niezwykle właściwe: „Należy podkreślić, że elementem konstytutywnym tego postępu, a także najodpowiedniejszym sposobem weryfikacji go w duchu sprawiedliwości i pokoju, który Kościół głosi i za który nie przestaje się modlić... jest nieustanna ponowna ocena dzieła człowieka, zarówno w aspekcie jego obiektywnej ostateczności, jak i godności podmiotu. wszelkiej pracy, to znaczy człowieku. „Z drugiej strony „nie może nas nie uderzać niepokojący fakt o ogromnych rozmiarach: fakt, że... jest ogromna liczba bezrobotnych... fakt, który bez wątpienia pokazuje, że zarówno w poszczególnych społecznościach politycznych, jak i w ich relacjach na poziomie kontynentalnym i światowym jest coś nie tak z organizacją pracy i zatrudnienia, właśnie w najbardziej krytycznych i najważniejszych społecznie punktach. „37 To drugie zjawisko, podobnie jak poprzednie, ponieważ ma charakter uniwersalny i ma tendencję do rozprzestrzeniania się, jest bardzo wymownym negatywnym znakiem państwa i jakości rozwoju narodów, które widzimy dzisiaj. 19. Trzecie zjawisko, podobnie charakterystyczne dla ostatniego okresu, choć nie wszędzie spotyka się z nim, bez wątpienia wskazuje na współzależność między krajami rozwiniętymi i słabiej rozwiniętymi. Jest to kwestia długu międzynarodowego, w odniesieniu do którego Papieska Komisja Iustitia et Pax wydała dokument. W tym momencie nie można ignorować ścisłego związku między problemem tego rodzaju - którego rosnąca powaga była już przewidziana w Populorum progressio 39 - a kwestią rozwoju narodów. Powodem, który skłonił narody rozwijające się do przyjęcia oferty obficie dostępnego kapitału, była nadzieja na możliwość zainwestowania go w projekty rozwojowe. Tak więc dostępność kapitału i fakt przyjęcia go jako pożyczki można uznać za wkład w rozwój, coś pożądanego i uzasadnionego samego w sobie, choć być może nierozważnego i czasami pochopnego. Okoliczności uległy zmianie, zarówno w krajach dłużników, jak i na międzynarodowym rynku finansowym; instrument wybrany w celu wniesienia wkładu w rozwój przekształcił się w mechanizm przynoszący efekt przeciwny do zamierzonego. Dzieje się tak dlatego, że narody dłużników, aby zaspokoić swój dług, są zobowiązane do eksportu kapitału potrzebnego do poprawy lub przynajmniej utrzymania poziomu życia. Dzieje się tak również dlatego, że z tego samego powodu nie są w stanie uzyskać nowego i równie istotnego finansowania. Dzięki temu mechanizmowi środki przeznaczone dla rozwoju narodów zamieniły się w hamulec rozwoju, a w niektórych przypadkach nawet pogorszyły niedorozwój. Jak stwierdza niedawny dokument Papieskiej Komisji Iustitia et Pax 40, te uwagi powinny skłonić nas do refleksji nad etycznym charakterem współzależności narodów. I w podobny sposób powinny skłonić nas do refleksji nad wymogami i warunkami, równie inspirowanymi zasadami etycznymi, współpracy na rzecz rozwoju. 20. Jeśli w tym momencie przyjrzymy się przyczynom tego poważnego opóźnienia w procesie rozwoju, opóźnienia, które nastąpiło wbrew wskazówkom encykliki Populorum progressio, która wzbudziła tak wielkie nadzieje, zwracamy szczególną uwagę na polityczne przyczyny dzisiejszej sytuacji. W obliczu kombinacji czynników, które są niewątpliwie złożone, nie możemy mieć nadziei na przeprowadzenie kompleksowej analizy. Nie możemy jednak ignorować uderzającego faktu dotyczącego obrazu politycznego od czasów II wojny światowej, który ma znaczący wpływ na rozwój narodów naprzód. Mam na myśli istnienie dwóch przeciwstawnych bloków, powszechnie znanych jako Wschód i Zachód. Powód tego opisu nie jest czysto polityczny, ale także, jak to się mówi, geopolityczny. Każdy z dwóch bloków ma tendencję do asymilacji lub gromadzenia wokół siebie innych krajów lub grup krajów, w różnym stopniu przynależności lub uczestnictwa. Opozycja jest przede wszystkim polityczna, ponieważ każdy blok utożsamia się z systemem organizowania społeczeństwa i sprawowania władzy, który przedstawia się jako alternatywa dla drugiego. Z kolei opozycja polityczna wywodzi się z głębszej opozycji, która ma charakter ideologiczny. Na Zachodzie istnieje system historycznie inspirowany zasadami liberalnego kapitalizmu, który rozwinął się wraz z industrializacją w ubiegłym wieku. Na Wschodzie istnieje system inspirowany marksistowskim kolektywizmem, który wywodzi się z interpretacji kondycji klas proletariackich dokonanej w świetle szczególnej lektury historii. Każda z tych dwóch ideologii, opierając się na dwóch bardzo odmiennych wizjach człowieka oraz jego wolności i roli społecznej, proponuje i nadal promuje na poziomie ekonomicznym antytetyczne formy organizacji pracy i struktur własności, zwłaszcza w odniesieniu do tzw. środków produkcji. Było nieuniknione, że rozwijając antagonistyczne systemy i ośrodki władzy, każde z własnymi formami propagandy i indoktrynacji, opozycja ideologiczna przekształciła się w rosnącą opozycję wojskową i dała początek dwóm blokom sił zbrojnych, każdy podejrzliwy i obawiający się dominacji drugiego. Stosunki międzynarodowe z kolei nie mogły nie odczuwać skutków tej „logiki bloków” i odpowiednich „sfer wpływów”. Napięcie między tymi dwoma blokami, które zaczęło się pod koniec II wojny światowej, dominowało przez całe następne czterdzieści lat. Czasami przybierała formę „zimnej wojny”, czasami „wojen przez zastępstwo”, poprzez manipulowanie lokalnymi konfliktami, a czasami utrzymywała umysły ludzi w napięciu i udręce z powodu groźby otwartej i totalnej wojny. Chociaż obecnie niebezpieczeństwo to wydaje się ustępować, ale nie zniknęło całkowicie, i mimo że osiągnięto wstępne porozumienie w sprawie zniszczenia jednego rodzaju broni jądrowej, istnienie i sprzeciw bloków nadal są faktem rzeczywistym i niepokojącym, który wciąż barwi obraz świata. 21. Ma to szczególnie negatywny wpływ na stosunki międzynarodowe, które dotyczą krajów rozwijających się. Jak wiemy, napięcie między Wschodem a Zachodem nie jest samo w sobie sprzeciwem między dwoma różnymi poziomami rozwoju, ale raczej między dwoma koncepcjami rozwoju jednostek i narodów, obie koncepcje są niedoskonałe i wymagają radykalnej korekty. Sprzeciw ten zostaje przeniesiony na same kraje rozwijające się, a tym samym przyczynia się do poszerzenia przepaści istniejącej już na poziomie gospodarczym między Północą a Południem, która wynika z odległości między dwoma światami: bardziej rozwiniętym i mniej rozwiniętym. Jest to jeden z powodów, dla których doktryna społeczna Kościoła przyjmuje krytyczną postawę zarówno wobec liberalnego kapitalizmu, jak i kolektywizmu marksistowskiego. Z punktu widzenia rozwoju rodzi się bowiem pytanie: w jaki sposób i w jakim stopniu te dwa systemy są zdolne do zmian i aktualizacji, które sprzyjają lub wspierają prawdziwy i integralny rozwój jednostek i narodów we współczesnym społeczeństwie? W rzeczywistości te zmiany i aktualizacje są pilne i niezbędne dla przyczyny wspólnego rozwoju dla wszystkich. Kraje, które niedawno osiągnęły niepodległość i które próbują ustanowić własną tożsamość kulturową i polityczną oraz potrzebują skutecznej i bezstronnej pomocy ze strony wszystkich bogatszych i bardziej rozwiniętych krajów, są zaangażowane, a czasem przytłoczone przez konflikty ideologiczne, które nieuchronnie powodują wewnętrzne podziały, w niektórych przypadkach wywołujące pełną wojnę domową. Dzieje się tak również dlatego, że inwestycje i pomoc na rzecz rozwoju są często odwracane od ich właściwego celu i wykorzystywane do podtrzymywania konfliktów, poza i w sprzeczności z interesami krajów, które powinny z nich skorzystać. Wiele z tych krajów staje się coraz bardziej świadomych niebezpieczeństwa padania ofiarą pewnej formy neokolonializmu i próbuje od niego uciec. To właśnie ta świadomość, mimo trudności, niepewności i niekiedy sprzeczności, dała początek Międzynarodowemu Ruchowi Narodów Nieprzywiązanych, który w swoim pozytywnym aspekcie pragnie w sposób skuteczny potwierdzić prawo każdego narodu do własnej tożsamości, niezależności i bezpieczeństwa, a także prawo do udziału, na zasadzie równości i solidarności, w dobrach przeznaczonych dla wszystkich. 22. W świetle tych rozważań łatwo dojdziemy do wyraźniejszego obrazu ostatnich dwudziestu lat i lepszego zrozumienia konfliktów na półkuli północnej, a mianowicie między Wschodem a Zachodem, jako ważnej przyczyny opóźnienia lub stagnacji Południa. Kraje rozwijające się, zamiast stać się autonomicznymi narodami zainteresowanymi własnym postępem w kierunku sprawiedliwego dzielenia się towarami i usługami przeznaczonymi dla wszystkich, stają się częściami maszyny, zębatkami na gigantycznym kole. Dotyczy to często również komunikacji społecznej, która, prowadzona przez ośrodki głównie na półkuli północnej, nie zawsze należycie uwzględnia priorytety i problemy takich krajów lub szanują ich strukturę kulturową. Często narzucają zniekształconą wizję życia i człowieka, a tym samym nie odpowiadają wymaganiom prawdziwego rozwoju. Każdy z dwóch bloków kryje na swój sposób tendencję do imperializmu, jak to się zwykle nazywa, lub do form nowokolonializmu: łatwej pokusy, której często ulegają, jak naucza historia, w tym historia najnowsza. To właśnie ta nienormalna sytuacja, będąca wynikiem wojny i niedopuszczalnie przesadnej troski o bezpieczeństwo, przygnębia impuls do zjednoczonej współpracy wszystkich dla wspólnego dobra ludzkości, ze szkodą zwłaszcza dla pokojowych narodów, którym przeszkadza im prawo dostępu do dóbr przeznaczonych dla wszystkich. W ten sposób obecny podział świata stanowi bezpośrednią przeszkodę dla rzeczywistej transformacji warunków niedorozwoju w krajach rozwijających się i mniej rozwiniętych. Jednak narody nie zawsze poddają się swojemu losowi. Co więcej, same potrzeby gospodarki stłumionej wydatkami wojskowymi, biurokracją i niewłaściwą nieskutecznością wydają się teraz sprzyjać procesom, które mogą złagodzić istniejącą opozycję i ułatwić rozpoczęcie owocnego dialogu i prawdziwej współpracy na rzecz pokoju. 23. Stwierdzenie w encyklice Populorum progressio, że środki i inwestycje przeznaczone na produkcję broni powinny być wykorzystane na złagodzenie nędzy zubożałych narodów 41 sprawia, że bardziej pilny jest apel o przezwyciężenie sprzeciwu między tymi dwoma blokami. Dziś rzeczywistość jest taka, że zasoby te są wykorzystywane, aby umożliwić każdemu z dwóch bloków wyprzedzenie drugiego, a tym samym zagwarantowanie własnego bezpieczeństwa. Narody, które historycznie, gospodarczo i politycznie mają możliwość odgrywania roli przywódczej, są uniemożliwione przez to zasadniczo błędne zniekształcenie w odpowiedni sposób wypełnianie swojego obowiązku solidarności z korzyścią dla narodów dążących do pełnego rozwoju. Warto wspomnieć - i to nie przesada - rola przywódcza wśród narodów może być uzasadniona jedynie możliwością i chęcią szeroko i hojnego wkładu w dobro wspólne. Gdyby naród mniej lub bardziej celowo uległ pokusie zamknięcia się w sobie i nie wypełniał obowiązków wynikających z jego wyższej pozycji we wspólnocie narodów, poważnie nie spełniłby swojego wyraźnego obowiązku etycznego. Jest to oczywiste w okolicznościach historii, w których wierzący dostrzegają usposobienie Bożej Opatrzności, gotowi wykorzystać narody do realizacji swoich planów, aby „próżnić zamysły narodów” (por. Ps 33 [32], 10). Kiedy Zachód sprawia wrażenie porzucenia się formom rosnącej i samolubnej izolacji, a Wschód z kolei wydaje się ignorować z wątpliwych powodów swój obowiązek współpracy w zadaniu złagodzenia ludzkiej nędzy, wówczas stoimy przeciwko nie tylko zdradzie uzasadnionych oczekiwań ludzkości - zdradzie, która jest zwiastunem nieprzewidywalnych konsekwencji - ale także prawdziwej rezygnacji z moralnego obowiązku. 24. Jeśli produkcja broni jest poważnym zaburzeniem w dzisiejszym świecie w odniesieniu do prawdziwych potrzeb ludzkich i wykorzystania środków zdolnych do zaspokojenia tych potrzeb, winny jest również handel bronią. Rzeczywiście, w odniesieniu do tego ostatniego należy dodać, że osąd moralny jest jeszcze surowszy. Jak wszyscy wiemy, jest to handel bez granic zdolny do przekraczania nawet barier bloków. Wie, jak przezwyciężyć podział między Wschodem a Zachodem, a przede wszystkim między Północą a Południem, do tego stopnia - a to poważniejsze - wciskania się w różne odcinki, które tworzą półkulę południową. W ten sposób mamy do czynienia z dziwnym zjawiskiem: podczas gdy pomoc gospodarcza i plany rozwoju spotykają się z przeszkodą niepokonanych barier ideologicznych oraz barier taryfowych i handlowych, ramiona jakiegokolwiek pochodzenia krążą z niemal całkowitą wolnością po całym świecie I jak wskazuje niedawny dokument Papieskiej Komisji Iustitia et Pax dotyczący długu międzynarodowego, 42 wszyscy wiedzą, że w niektórych przypadkach kapitał pożyczony przez świat rozwinięty został wykorzystany do zakupu broń. Jeśli do tego wszystkiego dodamy ogromne i powszechnie uznane niebezpieczeństwo, jakie stwarza broń atomowa gromadzona na niesamowitą skalę, logiczny wniosek wydaje się następujący: w dzisiejszym świecie, w tym w świecie ekonomii, panuje obraz przeznaczony do szybszego prowadzenia nas ku śmierci, a nie troska o prawdziwy rozwój, który doprowadziłby wszystkich ku „bardziej ludzkiemu” życiu, jak przewiduje encyklika Populorum progressio 43. Konsekwencje tego stanu rzeczy można dostrzec w ropiejącej się rany, która charakteryzuje i ujawnia nierównowagę i konflikty współczesnego świata: miliony uchodźców, których wojna, klęski żywiołowe, wszelkiego rodzaju prześladowania i dyskryminacja pozbawiły domu, zatrudnienia, rodziny i ojczyzny. Tragedia tych tłumów znajduje odzwierciedlenie w beznadziejnych twarzach mężczyzn, kobiet i dzieci, którzy nie mogą już znaleźć domu w podzielonym i niegościnnym świecie. Nie możemy też zamykać oczu na kolejną bolesną ranę w dzisiejszym świecie: zjawisko terroryzmu, rozumiane jako zamiar bezkrytycznego zabijania ludzi i niszczenia mienia oraz stworzenia klimatu terroru i niepewności, często obejmującego branie zakładników. Nawet jeśli jakaś ideologia lub chęć stworzenia lepszego społeczeństwa jest uznawana za motywację do tego nieludzkiego zachowania, akty terroryzmu nigdy nie są uzasadnione. Tym bardziej, gdy, jak to się dzieje dzisiaj, takie decyzje i działania, które czasami prowadzą do prawdziwych masakr i do porwania niewinnych ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z konfliktami, twierdzą, że mają propagandowy cel wspierania sprawy. Jeszcze gorzej jest, gdy są one celem samym w sobie, tak że morderstwo jest popełniane tylko dla zabijania. W obliczu takiego przerażenia i cierpienia słowa, które wypowiedziałem kilka lat temu, są nadal prawdziwe i pragnę je powtórzyć: „Chrześcijaństwo zabrania szukania rozwiązań... drogami nienawiści, mordowaniem bezbronnych ludzi, metodami terroryzmu. „44 25. W tym miejscu trzeba powiedzieć coś na temat problemu demograficznego i sposobu, w jaki się o nim mówi dzisiaj, zgodnie z tym, co powiedział Paweł VI w swojej encyklice 45 i to, co sam szczegółowo opisałem w adhortacji apostolskiej Familiaris consortio 46. Nie można zaprzeczyć istnieniu, zwłaszcza na półkuli południowej, problemu demograficznego, który stwarza trudności w rozwoju. Trzeba od razu dodać, że na półkuli północnej charakter tego problemu jest odwrócony: tutaj powodem do niepokoju jest spadek wskaźnika urodzeń, co ma wpływ na starzenie się populacji, niezdolnej nawet do odnowienia biologicznego. Samo w sobie jest to zjawisko, które może utrudniać rozwój. Tak jak błędne jest twierdzenie, że takie trudności wynikają wyłącznie z rozwoju grafiki demonstracyjnej, nie udowodniono również, że cały rozwój grafiki demonstracyjnej jest niezgodny z uporządkowanym rozwojem. Z drugiej strony bardzo niepokojące jest obserwowanie rządów w wielu krajach prowadzących systematyczne kampanie przeciwko narodzinom, sprzeczne nie tylko z tożsamością kulturową i religijną samych krajów, ale także sprzeczne z naturą prawdziwego rozwoju. Często zdarza się, że kampanie te są wynikiem presji i finansowania pochodzącego z zagranicy, a w niektórych przypadkach są one warunkiem przyznania pomocy i pomocy finansowej i gospodarczej. W każdym razie istnieje absolutny brak poszanowania wolności wyboru zaangażowanych stron, mężczyzn i