encyclical
Lumen Fidei
POBIERZ PDF ENCYKLIKA LUMEN FIDEI NAJWYŻSZEGO PAPIEŻA FRANCISZKA DO BISKUPÓW KAPŁANÓW I DIAKONÓW OSÓB KONSEKROWANYCH I ŚWIECKICH O WIERZE 1. Światło wiary: w ten sposób tradycja Kościoła mówi o wielkim darze, który przyniósł Jezus. W Ewangelii Jana Chrystus mówi o sobie: „Przyszedłem na świat jako światło, aby kto we Mnie wierzy, nie pozostał w ciemności” (J 12, 46). Święty Paweł posługuje się tym samym obrazem: „Bóg, który powiedział: „Niech światło świeci z ciemności”, zaświecił w naszych se
POBIERZ PDF
ENCYKLIKA LUMEN FIDEI NAJWYŻSZEGO PAPIEŻA FRANCISZKA DO BISKUPÓW KAPŁANÓW I DIAKONÓW OSÓB KONSEKROWANYCH I ŚWIECKICH O WIERZE
1. Światło wiary: w ten sposób tradycja Kościoła mówi o wielkim darze, który przyniósł Jezus. W Ewangelii Jana Chrystus mówi o sobie: „Przyszedłem na świat jako światło, aby kto we Mnie wierzy, nie pozostał w ciemności” (J 12, 46). Święty Paweł posługuje się tym samym obrazem: „Bóg, który powiedział: „Niech światło świeci z ciemności”, zaświecił w naszych sercach” (2 Kor 4, 6). Pogański świat, głodny światła, widział wzrost kultu boga słońca, Sol Invictus, przywoływany każdego dnia o wschodzie słońca. Jednak chociaż słońce narodziło się każdego ranka na nowo, wyraźnie nie było w stanie rzucić światła na całą ludzką egzystencję. Słońce nie oświetla całej rzeczywistości; jego promienie nie mogą przeniknąć do cienia śmierci, miejsca, w którym ludzkie oczy są zamknięte na jego światło. „Nikt — pisze święty Justyn Męczennik — nigdy nie był gotowy umrzeć za swoją wiarę w słońce”. [1] Świadomi ogromnego horyzontu, który otworzyła przed nimi ich wiara, chrześcijanie przywoływali Jezusa jako prawdziwe słońce, „którego promienie dają życie”. [2] Do Marty, płaczącej nad śmiercią swojego brata Łazarza, Jezus powiedział: „Czy nie powiedziałem wam, że gdybyście wierzyli, ujrzysz chwałę Boże? „(J 11:40). Ci, którzy wierzą, widzą; widzą światłem, które oświetla całą ich drogę, ponieważ pochodzi ona od zmartwychwstałego Chrystusa, gwiazdy porannej, która nigdy nie zachodzi.
Iluzoryczne światło?
2. Jednak mówiąc o świetle wiary, prawie możemy usłyszeć zastrzeżenia wielu naszych współczesnych. W nowoczesności światło to mogło być uważane za wystarczające dla starych społeczeństw, ale uważano, że nie ma sensu w nowych czasach, dla ludzkości, która osiągnęła dorosłość, dumna ze swojej racjonalności i pragnąca odkrywać przyszłość w nowy sposób. Wiara ukazała się więc niektórym jako iluzoryczne światło, uniemożliwiające ludzkości odważne wyruszenie w poszukiwanie wiedzy. Młody Nietzsche zachęcał swoją siostrę Elżbietę do podejmowania ryzyka, kroczenia „nowymi ścieżkami... z całą niepewnością tego, kto musi znaleźć swoją własną drogę”, dodając, że „tutaj rozchodzą się ścieżki ludzkości: jeśli chcesz spokoju duszy i szczęścia, to wierz, ale jeśli chcesz być naśladowcą prawdy, szukaj”. Od tego punktu wyjścia Nietzsche miał rozwinąć swoją krytykę chrześcijaństwa za pomniejszanie pełnego sensu ludzkiej egzystencji i pozbawianie życia nowości i przygody. Wiara byłaby więc iluzją światła, iluzją, która blokuje drogę wyzwolonej ludzkości do jej przyszłości.
3. W tym procesie wiara zaczęła się kojarzyć z ciemnością. Byli tacy, którzy próbowali ocalić wiarę, robiąc jej miejsce obok światła rozumu. Taki pokój otwierałby się wszędzie tam, gdzie światło rozumu nie mogło przeniknąć, wszędzie tam, gdzie pewność nie była już możliwa. Wiara była zatem rozumiana albo jako skok w ciemności, który należy podjąć przy braku światła, napędzany przez ślepe emocje, albo jako światło subiektywne, zdolne być może rozgrzewać serce i przynieść osobiste pocieszenie, ale nie coś, co można by zaproponować innym jako obiektywne i wspólne światło wskazujące drogę. Powoli, ale pewnie, stało się oczywiste, że światło autonomicznego rozumu nie wystarczy, aby oświetlić przyszłość; ostatecznie przyszłość pozostaje mroczna i pełna lęku przed nieznanym. W rezultacie ludzkość wyrzekła się poszukiwania wielkiego światła, samej Prawdy, aby zadowolić się mniejszymi światłami, które oświetlały ulotną chwilę, ale okazują się niezdolne do wskazania drogi. Jednak w braku światła wszystko staje się zdezorientowane; nie można odróżnić dobra od zła, ani drogi do naszego celu od innych dróg, które prowadzą nas w niekończące się kręgi, nigdzie nie idąc.
Światło do odzyskania
4. Jest urg
Trzeba więc znowu zobaczyć, że wiara jest światłem, ponieważ gdy płomień wiary umiera, wszystkie inne światła zaczynają się gasnąć. Światło wiary jest wyjątkowe, ponieważ jest w stanie oświetlić każdy aspekt ludzkiej egzystencji. Światło tak potężne nie może pochodzić od nas samych, ale z bardziej pierwotnego źródła: jednym słowem, musi pochodzić od Boga. Wiara rodzi się ze spotkania z żywym Bogiem, który nas wzywa i objawia swoją miłość, miłość, która nas poprzedza i na której możemy polegać na bezpieczeństwie i budowaniu naszego życia. Przemienieni tą miłością zdobywamy świeżą wizję, nowe oczy do zobaczenia; zdajemy sobie sprawę, że zawiera ona wielką obietnicę spełnienia i że otwiera się przed nami wizja przyszłości. Wiara, przyjęta od Boga jako nadprzyrodzony dar, staje się światłem naszej drogi, kierując naszą drogą w czasie. Z jednej strony jest światłem pochodzącym z przeszłości, światłem fundamentalnej pamięci życia Jezusa, które objawiło Jego całkowicie godną zaufania miłość, miłość zdolną triumfować nad śmiercią. Jednak skoro Chrystus zmartwychwstał i wyciąga nas poza śmierć, wiara jest także światłem pochodzącym z przyszłości i otwierającym przed nami rozległe horyzonty, które prowadzą nas poza nasze odosobnione ja ku szerokości komunii. Dostrzegamy, że wiara nie mieszka w cieniu i mroku; jest światłem dla naszych ciemności. Dante w Boskiej Komedii, po wyznaniu wiary św. Piotrowi, opisuje to światło jako „iskrę, która następnie staje się płonącym płomieniem i jak niebiańska gwiazda we mnie błyska”. [4] To światło wiary chciałbym teraz rozważyć, aby mogło rosnąć i oświecić teraźniejszość, stając się gwiazdą rozjaśniającą horyzont naszej podróży w czasach, gdy ludzkość szczególnie potrzebuje światła.
5. Chrystus, w przeddzień swojej męki, zapewnił Piotra: „Modliłem się za was, aby wasza wiara nie upadła” (Łk 22, 32). Następnie kazał mu umacniać swoich braci i siostry w tej samej wierze. Świadomy obowiązku powierzonego Następcy Piotra, Benedykt XVI ogłosił obecny Rok Wiary, czas łaski, który pomaga nam poczuć wielką radość wiary i odnowić nasze zdumienie nad rozległymi horyzontami, które otwiera wiara, aby wyznać tę wiarę w jej jedność i integralność, wierną pamięci Pana i wspieraną przez Jego obecność i działanie Ducha Świętego. Przekonanie zrodzone z wiary, która przynosi wielkość i spełnienie do życia, wiary skoncentrowanej na Chrystusie i mocy Jego łaski, inspirowało misję pierwszych chrześcijan. W aktach męczenników czytamy następujący dialog między rzymskim prefektem Rusticusem a chrześcijaninem imieniem Hierax: „Gdzie są twoi rodzice?” — zapytał sędzia męczennika. Odpowiedział: „Naszym prawdziwym ojcem jest Chrystus, a nasza Matka jest wiarą w Niego”. [5] Dla tych pierwszych chrześcijan wiara, jako spotkanie z Bogiem żywym objawionym w Chrystusie, była rzeczywiście „matką”, ponieważ doprowadziła ich do światła i zrodziła w nich życie Boże, nowe doświadczenie i świetliwą wizję egzystencji, o której byli gotowi dawać publicznie świadectwo do końca.
6. Rok Wiary został zainaugurowany w pięćdziesiątą rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II. To samo w sobie wyraźnie wskazuje na to, że Sobór Watykański II był soborem wiary [6], ponieważ prosił nas o przywrócenie prymatu Boga w Chrystusie do centrum naszego życia, zarówno jako Kościoła, jak i jako jednostki. Kościół nigdy nie przyjmuje wiary za pewnik, ale wie, że ten dar Boży musi być karmiony i wzmacniany, aby mógł nadal prowadzić swoją drogę pielgrzymkową. Sobór Watykański II pozwolił światłu wiary oświetlić nasze ludzkie doświadczenie od wewnątrz, towarzysząc mężczyznom i kobietom naszych czasów w ich podróży. Wyraźnie pokazał, jak wiara wzbogaca życie we wszystkich jego wymiarach.
7. Te rozważania dotyczące wiary — w ciągłości ze wszystkim, co Magisterium Kościoła wypowiedziało na temat tej cnoty teologicznej [7] — mają na celu uzupełnienie tego, co Benedykt XVI napisał w swojej encyklice o miłości i nadziei. On sam prawie ukończył pierwszy projekt encykliki o wierze. Jestem mu za to głęboko wdzięczny i jako jego brat w Chrystusie podjąłem się jego wspaniałej pracy i dodałem kilka własnych wkładów. Następca Piotra wczoraj, dziś i jutro jest zawsze wezwany do umacniania swoich braci i sióstr w bezcennym skarbie tej wiary, którą Bóg dał jako światło dla drogi ludzkości.
W darze Bożym
Wiara, nadprzyrodzona cnota, zdajemy sobie sprawę, że ofiarowano nam wielką miłość, wypowiedziano nam dobre słowo i że kiedy przyjmujemy to słowo, Jezus Chrystus Słowo stało się ciałem, Duch Święty przemienia nas, oświetla naszą drogę do przyszłości i pozwala nam radośnie iść tą drogą na skrzydłach nadziei. W ten sposób wspaniale przeplatane wiara, nadzieja i miłość są siłą napędową życia chrześcijańskiego w kierunku pełnej komunii z Bogiem. Ale jak to jest, ta droga, którą wiara otwiera przed nami? Skąd pochodzi to potężne światło, które rozjaśnia podróż udanego i owocnego życia?
ROZDZIAŁ PIERWSZY
UWIERZYLIŚMY W MIŁOŚĆ (por. 1 J 4, 16)
Abraham, nasz ojciec w wierze
8. Wiara otwiera przed nami drogę i towarzyszy naszym krokom w czasie. Dlatego, jeśli chcemy zrozumieć, czym jest wiara, musimy podążać drogą, którą ona wybrała, ścieżką wykroczoną przez wierzących, o czym świadczy najpierw Stary Testament. Tutaj wyjątkowe miejsce należy do Abrahama, naszego ojca w wierze. W jego życiu dzieje się coś niepokojącego: Bóg przemawia do niego; objawia się jako Bóg, który mówi i wzywa swoje imię. Wiara jest związana ze słuchaniem. Abraham nie widzi Boga, ale słyszy jego głos. Wiara nabiera więc aspektu osobistego. Bóg nie jest bogiem określonego miejsca ani bóstwem związanym z określonym świętym czasem, ale Bogiem osoby, Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba, zdolnym do interakcji z człowiekiem i zawarcia z nim przymierza. Wiara jest naszą odpowiedzią na słowo, które angażuje nas osobiście, na „Ty”, który wzywa nas po imieniu.
9. Słowo wypowiedziane do Abrahama zawiera zarówno wezwanie, jak i obietnicę. Po pierwsze, jest to wezwanie do opuszczenia własnej ziemi, wezwanie do nowego życia, początek exodusu, który kieruje go w nieprzewidzianą przyszłość. Widok, jaki wiara dałaby Abrahamowi, zawsze wiąże się z potrzebą zrobienia tego kroku naprzód: wiara „widzi” w takim stopniu, w jakim podróżuje, do tego stopnia, w jakim decyduje się wejść w horyzonty otwierane przez Słowo Boże. Słowo to zawiera również obietnicę: Twoje potomstwo będzie wielkie, będziesz ojcem wielkiego narodu (por. Rdz 13, 16; 15, 5; 22, 17). W odpowiedzi na słowo, które je poprzedziło, wiara Abrahama zawsze byłaby aktem pamięci. Jednak pamięć ta nie jest utrwalona na przeszłych wydarzeniach, ale jako pamięć obietnicy staje się zdolna do otwarcia przyszłości, rzucając światło na ścieżkę, którą należy podjąć. Widzimy, jak wiara, jako pamięć o przyszłości, memoria futuri, jest w ten sposób ściśle związana z nadzieją.
10. Abraham jest proszony, aby powierzył się temu słowu. Wiara rozumie, że coś tak pozornie ulotnego i przelotnego jak słowo, gdy wypowiada wierny Bóg, staje się absolutnie pewne i niezachwiane, gwarantując ciągłość naszej podróży przez historię. Wiara przyjmuje to słowo jako solidną skałę, na której możemy budować, prostą drogę, po której możemy podróżować. W Biblii wiarę wyraża hebrajskie słowo „emûn? h, pochodzący od czasownika „am? n, którego korzeń oznacza „podtrzymywać”. Termin „emûn? h może oznaczać zarówno wierność Boga, jak i wiarę człowieka. Człowiek wiary nabiera siły, oddając się w ręce Boga, który jest wierny. Grając na tym podwójnym znaczeniu słowa — występującym również w odpowiednich terminach w języku greckim (pistós) i łacinie (fidelis), święty Cyryl Jerozolimski chwalił godność chrześcijanina, który przyjmuje imię Boże: „Wierny jest człowiek, gdy wierzy w Boga i w swoje obietnice; Bóg jest wierny, gdy daje człowiekowi to, co obiecał”.
11. Ostatni element
Historia Abrahama jest ważna dla zrozumienia jego wiary. Słowo Boże, choć przynosi nowość i zaskoczenie, wcale nie jest obce doświadczeniu Abrahama. W głosie, który do niego przemawia, patriarcha rozpoznaje głębokie wezwanie, które zawsze było obecne w rdzeniu jego istnienia. Bóg wiąże swoją obietnicę z tym aspektem życia ludzkiego, który zawsze wydawał się najbardziej „pełen obietnic”, mianowicie z rodzicielstwem, rodzeniem nowego życia: „Sara, twoja żona, urodzi ci syna, a ty nazywasz go Izaakiem” (Rdz 17, 19). Bóg, który prosi Abrahama o całkowitą ufność, objawia się jako źródło wszelkiego życia. Wiara jest zatem związana z ojcostwem Boga, które rodzi całe stworzenie; Bóg, który powołuje Abrahama, jest Stwórcą, tym, który „wzywa do istnienia rzeczy, które nie istnieją” (Rz 4, 17), Ten, który „wybrał nas przed założeniem świata... i przeznaczł nas do adopcji jako swoje dzieci” (Ef 1, 4-5). Dla Abrahama wiara w Boga rzuca światło na głębię jego istnienia, pozwala mu uznać źródło dobroci u źródła wszystkich rzeczy i uświadomić sobie, że jego życie nie jest wytworem niebycia lub przypadku, ale owocem osobistego powołania i osobistej miłości. Tajemniczy Bóg, który go powołał, nie jest bóstwem obcym, ale Bogiem, który jest źródłem i podstawą wszystkiego, co jest. Wielki test wiary Abrahama, ofiara jego syna Izaaka, pokazałaby, w jakim stopniu ta pierwotna miłość jest w stanie zapewnić życie nawet po śmierci. Słowo, które mogło wskrzesić syna do tego, kto był „tak dobry jak umarły”, w „bezpłodności” łona Sary (por. Rz 4, 19), może również wytrzymać Jego obietnicę przyszłości poza wszelkim zagrożeniem i niebezpieczeństwem (por. Hbr 11, 19; Rz 4, 21).
Wiara Izraela
12. Historia ludu Izraela w Księdze Wyjścia następuje w następstwie wiary Abrahama. Wiara znowu rodzi się z pierwotnego daru: Izrael ufa Bogu, który obiecuje uwolnić swój lud od nędzy. Wiara staje się wezwaniem do długiej podróży prowadzącej do kultu Pana na Synaju i dziedziczenia ziemi obiecanej. Miłość Boża jest postrzegana jako miłość ojca, który nosi swoje dziecko po drodze (por. Dt 1, 31). Izraelskie wyznanie wiary nabiera kształtu jako opis czynów Bożych w uwolnieniu jego ludu i działaniu jako przewodnik (por. Dt 26, 5-11), relacja przekazywana z pokolenia na pokolenie. Światło Boże świeci dla Izraela poprzez pamięć o potężnych czynach Pana, przywoływanych i celebrowanych w kulcie i przekazywanych z rodziców na dzieci. Widzimy tutaj, jak światło wiary wiąże się z konkretnymi historiami życia, z wdzięcznym wspominaniem o potężnych czynach Bożych i stopniowym wypełnianiem Jego obietnic. Architektura gotycka dała to wyraźny wyraz: w wielkich katedrach światło zstępuje z nieba, przechodząc przez okna przedstawiające historię zbawienia. Światło Boże przychodzi do nas poprzez relację z Jego samoobjawienia i w ten sposób staje się zdolne do oświecenia naszego upływu czasu, przypominając sobie Jego dary i pokazując, w jaki sposób spełnia swoje obietnice.
13. Historia Izraela al
To pokazuje nam pokusę niewiary, której lud uległ więcej niż raz. Tutaj okazuje się, że przeciwieństwem wiary jest bałwochwalstwo. Podczas gdy Mojżesz przemawia do Boga na Synaju, ludzie nie mogą znieść tajemnicy ukrycia Boga, nie mogą znieść czasu oczekiwania, aby zobaczyć Jego oblicze. Wiara z samej swej natury wymaga wyrzeczenia się natychmiastowego posiadania, jakie wydaje się oferować wzrok; jest wezwaniem do zwrócenia się do źródła światła, przy jednoczesnym poszanowaniu tajemnicy oblicza, które ujawni się osobiście w swoim własnym czasie. Martin Buber przytoczył kiedyś definicję bałwochwalstwa zaproponowaną przez rabina z Kock: „bałwochwalstwo to „kiedy twarz zwraca się do twarzy, która nie jest twarzą”. [10] Zamiast wiary w Boga wydaje się lepiej czcić bożka, w którego twarz możemy spojrzeć bezpośrednio i którego pochodzenie znamy, ponieważ jest to dzieło naszych własnych rąk. Przed bożkiem nie ma ryzyka, że zostaniemy powołani do porzucenia naszego bezpieczeństwa, ponieważ bożki „mają usta, ale nie mogą mówić” (Ps 115, 5). Boże istnieją, zaczynamy postrzegać, jako pretekst do postawienia się w centrum rzeczywistości i oddawania czci dziełu własnych rąk. Gdy człowiek stracił podstawową orientację, która jednoczy jego istnienie, rozpada się na wielość swoich pragnień; odmawiając oczekiwania na czas obietnicy, jego historia życia rozpada się na niezliczone, niezwiązane z sobą momenty. Bałwochwalstwo jest więc zawsze politeizmem, bezcelowym przejściem od jednego pana do drugiego. Bałwochwalstwo nie oferuje podróży, ale mnóstwo ścieżek prowadzących donikąd i tworzących rozległy labirynt. Ci, którzy zdecydują się nie ufać Bogu, muszą usłyszeć głos niezliczonych bożków wołających: „Zaufaj Mnie! Wiara, związana z nawróceniem, jest przeciwieństwem bałwochwalstwa; zrywa się z bożkami, aby zwrócić się do Boga żywego w osobistym spotkaniu. Wiara oznacza powierzenie się miłosiernej miłości, która zawsze przyjmuje i przebacza, która podtrzymuje i kieruje naszym życiem, i która pokazuje swoją moc dzięki swojej zdolności do prostowania krzywych linii naszej historii. Wiara polega na gotowości, by pozwolić się nieustannie przemieniać i odnawiać przez wezwanie Boże. Tutaj leży paradoks: nieustannie zwracając się ku Panu, odkrywamy pewną drogę, która wyzwala nas od rozpadu narzuconego nam przez bożków.
14. W wierze Izraela spotykamy się także z postacią Mojżesza, pośrednika. Lud może nie widzieć oblicza Boga; to Mojżesz przemawia do PANA na górze, a potem opowiada innym o woli Pana. Dzięki tej obecności pośrednika pośród siebie Izrael uczy się podróżować razem w jedności. Akt wiary jednostki znajduje swoje miejsce we wspólnocie, we wspólnym „my” ludu, który w wierze jest jak jedna osoba — „mój pierworodny syn”, jak Bóg określiłby cały Izrael (por. Wj 4, 22). Tutaj pośrednictwo nie jest przeszkodą, ale otwarciem: poprzez nasze spotkanie z innymi nasze spojrzenie wznosi się ku prawdzie większej od nas samych. Rousseau ubolewał kiedyś, że nie może widzieć Boga dla siebie: „Ilu ludzi stoi między Bogiem a mną! „[11]... „Czy to naprawdę takie proste i naturalne, że Bóg szukałby Mojżesza, aby porozmawiać z Jeanem Jacquesem Rousseau? [12] W oparciu o indywidualistyczną i wąską koncepcję wiedzy nie można docenić znaczenia pośrednictwa, tej zdolności do uczestniczenia w wizji drugiego, tej wspólnej wiedzy, która jest wiedzą właściwą miłości. Wiara jest wolnym darem Boga, który wzywa do pokory i odwagi do zaufania i powierzenia; pozwala nam dostrzec świetlaną ścieżkę prowadzącą do spotkania Boga i ludzkości: historię zbawienia.
Pełnia wiary chrześcijańskiej
15. „Abra
Cham się radował, że zobaczy mój dzień; zobaczył go i cieszył się” (J 8, 56). Według tych słów Jezusa wiara Abrahama wskazywała na niego; w pewnym sensie przewidywała jego tajemnicę. Zrozumiał to więc święty Augustyn, gdy stwierdził, że patriarchowie zostali zbawieni przez wiarę, nie wiarę w Chrystusa, który przyszedł, ale w Chrystusa, który jeszcze miał przyjść, wiara dążąca ku przyszłości Jezusa. [13] Wiara chrześcijańska skupia się na Chrystusie; jest to wyznanie, że Jezus jest Panem i że Bóg wskrzesił Go z martwych (por. Rz 10, 9). Wszystkie wątki Starego Testamentu zbiegają się w Chrystusie; staje się on ostatecznym „Tak” wszystkim obietnicom, ostateczną podstawą naszego „amen” dla Boga (por. 2 Kor 1, 20). Historia Jezusa jest całkowitym przejawem wiarygodności Boga. Jeśli Izrael nadal wspominał wielkie Boże akty miłości, które stanowiły rdzeń jego wyznania wiary i poszerzyły jego spojrzenie w wierze, życie Jezusa ukazuje się teraz jako miejsce ostatecznej interwencji Boga, najwyższej manifestacji Jego miłości do nas. Słowo, które Bóg mówi do nas w Jezusie, nie jest tylko jednym słowem wśród wielu, ale Jego wiecznym Słowem (por. Hbr 1, 1-2). Bóg nie może dać większej gwarancji swojej miłości, jak przypomina nam św. Paweł (por. Rz 8, 31-39). Wiara chrześcijańska jest więc wiarą w doskonałą miłość, w jej decydującą moc, w jej zdolność do przemiany świata i rozwijania jego historii. „Znamy i wierzymy w miłość, jaką Bóg ma do nas” (1 J 4, 16). W miłości Boga objawionej w Jezusie wiara dostrzega fundament, na którym spoczywa cała rzeczywistość i jej ostateczne przeznaczenie.
16. Najwyraźniejszym dowodem wiarygodności miłości Chrystusa jest jego śmierć dla nas. Jeśli oddanie życia za przyjaciół jest największym dowodem miłości (por. J 15, 13), Jezus ofiarował swoje życie za wszystkich, nawet za swoich wrogów, aby przemienić ich serca. To wyjaśnia, dlaczego ewangelicy mogli postrzegać godzinę ukrzyżowania Chrystusa jako kulminację spojrzenia wiary; w tej godzinie rozjaśniła się głębia i szerokość Bożej miłości. Wtedy św. Jan złożył swoje uroczyste świadectwo, gdy wraz z Matką Jezusa patrzył na przebitego (por. J 19, 37): „Ten, który to widział, dał świadectwo, abyście i wy uwierzyli. Jego świadectwo jest prawdziwe i wie, że mówi prawdę” (J 19, 35). W książce Idiota Dostojewskiego książę Myszkin widzi obraz Hansa Holbeina Młodszego przedstawiający Chrystusa martwego w grobie i mówi: „Patrzenie na ten obraz może spowodować utratę wiary”. [14] Obraz jest makabrycznym obrazem niszczącego wpływu śmierci na ciało Chrystusa. Jednak właśnie w kontemplacji śmierci Jezusa wiara staje się silniejsza i otrzymuje olśniewające światło; wtedy objawia się jako wiara w niezłomną miłość Chrystusa do nas, miłość zdolną do obejmowania śmierci, aby przynieść nam zbawienie. W tę miłość, która nie odwróciła się przed śmiercią, aby pokazać swoją głębię, jest czymś, w co mogę uwierzyć; całkowity dar Chrystusa przezwycięża wszelkie podejrzenia i pozwala mi całkowicie Mu się powierzyć.
17. Śmierć Chrystusa ujawnia
całkowitą wiarygodność Bożej miłości przede wszystkim w świetle Jego zmartwychwstania. Jako zmartwychwstały Chrystus jest świadkiem godnym zaufania, zasługującym na wiarę (por. Ap 1, 5; Hbr 2,17) i solidnym wsparciem dla naszej wiary. „Jeśli Chrystus nie został zmartwychwstały, wasza wiara jest daremna”, mówi św. Paweł (1 Kor 15,17). Gdyby miłość Ojca nie spowodowała, że Jezus powstał z martwych, gdyby nie był w stanie przywrócić Jego ciała do życia, nie byłaby ona całkowicie wiarygodną miłością, zdolną oświecić także mrok śmierci. Kiedy św. Paweł opisuje swoje nowe życie w Chrystusie, mówi o „wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i dał siebie za mnie” (Ga 2, 20). Oczywiście ta „wiara w Syna Bożego” oznacza wiarę Pawła w Jezusa, ale zakłada również, że sam Jezus jest godny wiary, opierając się nie tylko na tym, że umiłował nas aż do śmierci, ale także na swoim boskim synowstwie. Właśnie dlatego, że Jezus jest Synem, ponieważ jest całkowicie ugruntowany w Ojcu, był w stanie pokonać śmierć i sprawić, by jaśniła pełnia życia. Nasza kultura straciła poczucie namacalnej obecności i aktywności Boga w naszym świecie. Uważamy, że Boga można znaleźć w głębi świata, na innym poziomie rzeczywistości, z dala od naszych codziennych relacji. Gdyby jednak tak było, gdyby Bóg nie mógł działać na świecie, Jego miłość nie byłaby naprawdę potężna, prawdziwie prawdziwa, a zatem nawet prawdziwa, miłość zdolna do dostarczenia obiecanej przez nią błogości. Nie miałoby znaczenia, czy w niego wierzymy, czy nie. Przeciwnie, chrześcijanie wyznają swoją wiarę w namacalną i potężną miłość Boga, która naprawdę działa w historii i określa jej ostateczne przeznaczenie: miłość, którą można spotkać, miłość w pełni objawioną w męce Chrystusa, śmierci i zmartwychwstaniu.
18. Ta pełnia, którą Jezus wnosi do wiary, ma inny decydujący aspekt. W wierze Chrystus nie jest po prostu tym, w kogo wierzymy, najwyższym przejawem Bożej miłości; jest także tym, z którym jesteśmy zjednoczeni właśnie po to, by wierzyć. Wiara nie tylko patrzy na Jezusa, ale widzi rzeczy tak, jak sam Jezus je widzi, na własne oczy: jest uczestnictwem w Jego sposobie widzenia. W wielu dziedzinach naszego życia ufamy innym, którzy wiedzą więcej niż my. Ufamy architektowi, który buduje nasz dom, farmaceuty, który daje nam lekarstwa na uzdrowienie, prawnikowi, który broni nas w sądzie. Potrzebujemy również kogoś godnego zaufania i kompetentnego, jeśli chodzi o Boga. Jezus, Syn Boży, jest Tym, który daje nam znać Boga (por. J 1, 18). Życie Chrystusa, Jego sposób poznania Ojca i życia w pełnej i stałej relacji z Nim otwiera nowe i zachęcające perspektywy dla ludzkiego doświadczenia. Święty Jan podkreśla znaczenie osobistej relacji z Jezusem dla naszej wiary, używając różnych form czasownika „wierzyć”. Oprócz „wiary”, że to, co mówi nam Jezus, jest prawdą, Jan mówi również o „wierze” w Jezusa i „wierze w” Jezusa. „Wierzymy” Jezusowi, kiedy przyjmujemy Jego słowo, Jego świadectwo, ponieważ jest prawdomówny. „Wierzymy” w Jezusa, gdy osobiście przyjmujemy Go w naszym życiu i idziemy do Niego, przywiązując się do Niego w miłości i podążając Jego śladami po drodze.
Aby umożliwić nam poznanie, przyjęcie i podążanie za Nim, Syn Boży przyjął nasze ciało. W ten sposób ujrzał Ojca po ludzku, w otoczeniu podróży rozwijającej się w czasie. Wiara chrześcijańska jest wiarą w wcielenie Słowa i Jego cielesne zmartwychwstanie; jest wiarą w Boga, który jest nam tak blisko, że wszedł do naszej ludzkiej historii. Nasza wiara w Syna Bożego, który stał się człowiekiem w Jezusie z Nazaretu, nie oddziela nas od rzeczywistości, pozwala nam uchwycić najgłębsze znaczenie rzeczywistości i dostrzec, jak bardzo Bóg kocha ten świat i nieustannie kieruje go ku sobie. To prowadzi nas, jako chrześcijan, do życia na tym świecie z coraz większym zaangażowaniem i intensywnością.
Zbawienie przez wiarę
19. Na podstawie o
W związku z tym dzieleniem się Jezusowym sposobem widzenia rzeczy, św. Paweł zostawił nam opis życia wiary. Przyjmując dar wiary, wierzący stają się nowym stworzeniem, otrzymują nową istotę; jako dzieci Boże są teraz „synami w Synu”. Wyrażenie „Abba, Ojcze”, tak charakterystyczne dla własnego doświadczenia Jezusa, staje się teraz rdzeniem doświadczenia chrześcijańskiego (por. Rz 8, 15). Życie wiary, jako synowska egzystencja, jest uznaniem pierwotnego i radykalnego daru, który podtrzymuje nasze życie. Widzimy to wyraźnie w pytaniu św. Pawła do Koryntian: „Co macie, czego nie otrzymaliście? „(1 Kor 4, 7). To było w samym sercu debaty Pawła z faryzeuszami: kwestia, czy zbawienie osiąga się przez wiarę, czy przez uczynki Prawa. Paweł odrzuca postawę tych, którzy uważaliby się za usprawiedliwionych przed Bogiem na podstawie własnych uczynków. Tacy ludzie, nawet jeśli przestrzegają przykazań i czynią dobre uczynki, skupiają się na sobie; nie zdają sobie sprawy, że dobroć pochodzi od Boga. Ci, którzy żyją w ten sposób, którzy chcą być źródłem własnej sprawiedliwości, odkrywają, że ta ostatnia wkrótce się wyczerpuje i że nie są w stanie nawet przestrzegać prawa. Zostają zamknięci w sobie i odizolowani od Pana i od innych; ich życie staje się daremne, a ich uczynki jałowe, jak drzewo z dala od wody. Św. Augustyn mówi nam w swój zwykły zwięzły i uderzający sposób: „Ab eo qui fecit te, noli deficere nec ad te”: „Nie odwracajcie się od Tego, który was stworzył, nawet po to, by zwrócić się ku sobie”. [15] Kiedy myślę, że odwracając się od Boga odnajdę siebie, moje życie zaczyna się rozpadać (por. Łk 15, 11-24). Początkiem zbawienia jest otwarcie się na coś poprzedzającego nas samych, na pierwotny dar, który potwierdza życie i podtrzymuje je w istnieniu. Tylko dzięki otwarciu i uznaniu tego daru możemy się przemienić, doświadczyć zbawienia i przynosić dobre owoce. Zbawienie przez wiarę oznacza uznanie prymatu daru Bożego. Jak to ujął św. Paweł: „Dzięki łasce zostaliście zbawieni przez wiarę, a to nie jest wasze działanie, to jest dar Boży” (Ef 2,8).
20. Nowy sposób widzenia wiary jest skoncentrowany na Chrystusie. Wiara w Chrystusa przynosi zbawienie, ponieważ w Nim nasze życie staje się radykalnie otwarte na miłość, która nas poprzedza, miłość, która przemienia nas od wewnątrz, działając w nas i przez nas. Widać to wyraźnie w egzegezie św. Pawła dotyczącej tekstu z Powtórzonego Prawa, egzegezy zgodnej z sercem orędzia Starego Testamentu. Mojżesz mówi ludziom, że przykazanie Boże nie jest ani zbyt wysokie, ani zbyt odległe. Nie ma potrzeby mówić: „Kto pójdzie dla nas do nieba i przyniesie nam je? „lub „Kto przejdzie przez morze dla nas i przyniesie nam je? „(Dt 30:11-14). Paweł interpretuje tę bliskość słowa Bożego w kategoriach obecności Chrystusa w chrześcijaninie. „Nie mów w swoim sercu: Kto wstąpi do nieba?” (to znaczy, aby zburzyć Chrystusa) lub „Kto zstąpi do otchłani?” (to znaczy, aby wyprowadzić Chrystusa z martwych)” (Rz 10, 6-7). Chrystus zstąpił na ziemię i zmartwychwstał; przez swoje wcielenie i zmartwychwstanie Syn Boży objął całe ludzkie życie i historię, a teraz mieszka w naszych sercach przez Ducha Świętego. Wiara wie, że Bóg zbliżył się do nas, że Chrystus został nam dany jako wielki dar, który przemienia nas wewnętrznie, mieszka w nas i tym samym obdarza nas światłem, które oświetla początek i koniec życia.
21. Dostrzegamy więc różnicę, jaką dla nas tworzy wiara. Ci, którzy wierzą, są przemienieni przez miłość, na którą otworzyli swe serca w wierze. Poprzez ich otwartość na tę ofertę pierwotnej miłości, ich życie jest powiększane i rozszerzane. „Nie ja już żyję, ale Chrystus żyje we mnie” (Ga 2, 20). „Niech Chrystus mieszka w waszych sercach przez wiarę” (Ef 3,17). Samoświadomość wierzącego rozszerza się teraz z powodu obecności drugiego; teraz żyje w tym drugim, a zatem w miłości życie nabiera zupełnie nowej szerokości. Tutaj widzimy Ducha Świętego w działaniu. Chrześcijanin może widzieć oczami Jezusa i dzielić się swoim umysłem, jego synowskim usposobieniem, ponieważ uczestniczy w Jego miłości, którą jest Duch. W miłości Jezusa otrzymujemy w pewien sposób Jego wizję. Bez przystosowania się do Niego w miłości, bez obecności Ducha, nie można wyznać Go za Pana (por. 1 Kor 12, 3).
Kościelna forma wiary
22. W ten sposób życie t
Wierzący staje się egzystencją kościelną, życiem przeżywanym w Kościele. Kiedy św. Paweł mówi chrześcijanom Rzymu, że wszyscy, którzy wierzą w Chrystusa, tworzą jedno ciało, zachęca ich, aby się tym nie chwalili; raczej każdy musi myśleć o sobie „zgodnie z miarą wiary, którą Bóg przyznał” (Rz 12, 3). Ci, którzy wierzą, widzą siebie w świetle wiary, którą wyznają: Chrystus jest lustrem, w którym w pełni urzeczywistniają swój własny obraz. I tak jak Chrystus gromadzi do siebie wszystkich wierzących i czyni ich swoim ciałem, tak chrześcijanin zaczyna postrzegać siebie jako członka tego ciała, w istotnej relacji ze wszystkimi innymi wierzącymi. Obraz ciała nie oznacza, że wierzący jest po prostu częścią anonimowej całości, zwykłym zębatem w wielkiej maszynie, lecz wydobywa żywotną jedność Chrystusa z wierzącymi i wierzących między sobą (por. Rz 12, 4-5). Chrześcijanie są „jednym” (por. Ga 3, 28), ale w sposób, który nie sprawia, że tracą swoją indywidualność; służąc innym, przychodzą do siebie w najwyższym stopniu. To wyjaśnia, dlaczego poza tym ciałem, poza tą jednością Kościoła w Chrystusie, poza tym Kościołem, który — jak mówi Romano Guardini — „jest nosicielem w historii pełnego spojrzenia Chrystusa na świat” [16] — wiara traci swoją „miarę”, nie znajduje już równowagi, przestrzeni potrzebnej do utrzymania się. Wiara jest koniecznie kościelna; wyznawana jest z wnętrza ciała Chrystusa jako konkretna wspólnota wierzących. To właśnie na tym tle kościelnym wiara otwiera indywidualnego chrześcijanina na wszystkich innych. Słowo Chrystusa, raz usłyszane, dzięki swej wewnętrznej mocy działającej w sercu chrześcijanina, staje się odpowiedzią, słowem wypowiedzianym, wyznaniem wiary. Jak mówi św. Paweł: „wierzy się sercem... i wyznaje ustami” (Rz 10, 10). Wiara nie jest sprawą prywatną, ideą całkowicie indywidualistyczną czy osobistą opinią: pochodzi ze słuchania i ma znaleźć wyraz w słowach i być głoszona. Bo jak mają uwierzyć w Tego, o którym nigdy nie słyszeli? A jak mają słyszeć bez kaznodziei? „(Rzym 10:14). Wiara staje się czynna w chrześcijaninie na podstawie otrzymanego daru, miłości, która przyciąga nasze serca do Chrystusa (por. Ga 5, 6) i pozwala nam stać się częścią wielkiej pielgrzymki Kościoła przez historię aż do końca świata. Dla tych, którzy zostali w ten sposób przemienieni, otwiera się nowy sposób widzenia, wiara staje się światłem dla ich oczu.
ROZDZIAŁ DRUGI
JEŚLI NIE UWIERZYCIE, NIE ZROZUMIECIE (por. Iz 7, 9)
Wiara i prawda
23. Chyba
Wierzycie, nie zrozumiecie (por. Iz 7, 9). Grecka wersja Biblii hebrajskiej, tłumaczenie Septuaginty wyprodukowane w Aleksandrii, podaje powyższe odwzorowanie słów wypowiedzianych przez proroka Izajasza królowi Achazowi. W ten sposób kwestia poznania prawdy stała się centralna dla wiary. Jednak tekst hebrajski brzmi inaczej; prorok mówi do króla: „Jeśli nie uwierzysz, nie zostaniesz ugruntowany”. Tutaj jest gra słów, oparta na dwóch formach czasownika „am? n: „uwierzysz” (ta'amînû) i „zostaniesz ustanowiony” (t? '? m? nowy). Przerażony potęgą wrogów król szuka bezpieczeństwa, jakie może zaoferować sojusz z wielkim imperium asyryjskim. Prorok mówi mu zamiast tego, aby całkowicie zaufał solidnej i niezłomnej skale, która jest Bogiem Izraela. Ponieważ Bóg jest godny zaufania, rozsądne jest wierzyć w Niego, mocno trzymać się Jego słowa. Jest On tym samym Bogiem, którego Izajasz nazwie później, dwa razy w jednym wersecie, Bogiem, który jest Amen, „Bogiem prawdy” (por. Iz 65, 16), trwałym fundamentem wierności przymierzu. Mogłoby się wydawać, że grecka wersja Biblii, tłumacząc „bądź ustalony” jako „rozumieć”, głęboko zmieniła znaczenie tekstu, odchodząc od biblijnego pojęcia zaufania do Boga w kierunku greckiego pojęcia intelektualnego zrozumienia. Jednak tłumaczenie to, choć z pewnością odzwierciedla dialog z kulturą hellenistyczną, nie jest obce leżącemu u podstaw tekstu hebrajskiego. Twarda podstawa, którą Izajasz obiecuje królowi, jest rzeczywiście oparta na zrozumieniu Bożego działania i jedności, jaką daje ludzkiemu życiu i historii swego ludu. Prorok wzywa króla i nas, abyśmy zrozumieli drogi Pana, widząc w wierności Boga mądry plan rządzący wiekami. Św. Augustyn podjął tę syntezę idei „zrozumienia” i „bycia ugruntowanym” w swoich Wyznaniach, kiedy mówił o prawdzie, na której można polegać, aby stać mocno: „Wtedy zostanę wrzucony i umocniony w formie waszej prawdy” .17 Z kontekstu wiemy, że Augustyn chciał pokazać, że ta prawda Boża jest godna zaufania, jak wyjaśnia Biblia, jego wierną obecnością w całej historii Jego zdolność do trzymania razem czasów i wieków oraz gromadzenia w jedno rozproszonych pasm naszego życia [18].
24. Czytając w tym świetle, prorocki tekst prowadzi do jednego wniosku: potrzebujemy wiedzy, potrzebujemy prawdy, ponieważ bez nich nie możemy stać mocno, nie możemy iść naprzód. Wiara bez prawdy nie zbawia, nie daje pewnej podstawy. Pozostaje piękną historią, projekcją naszej głębokiej tęsknoty za szczęściem, czymś, co może nas zadowolić do tego stopnia, że jesteśmy gotowi oszukać siebie. Albo to, albo sprowadza się do wzniosłego uczucia, które przynosi pocieszenie i radość, ale pozostaje ofiarą kaprysów naszego ducha i zmieniających się pór roku, niezdolnym do utrzymania stałej podróży przez życie. Gdyby taka była wiara, król Achaz miałby rację, by nie stawiał swojego życia i bezpieczeństwa swojego królestwa na uczuciach. Ale właśnie ze względu na swój nieodłączny związek z prawdą, wiara jest w stanie zaoferować nowe światło, lepsze od obliczeń króla, ponieważ widzi dalej w dal i bierze pod uwagę rękę Boga, która pozostaje wierna swojemu przymierzu i obietnicom.
25. Dzisiaj więcej
Trzeba nam przypomnieć o tej więzi między wiarą a prawdą, biorąc pod uwagę kryzys prawdy w naszych czasach. We współczesnej kulturze często uważamy, że jedyną prawdziwą prawdą jest technologia: prawda jest tym, co udaje nam się budować i mierzyć za pomocą naszej wiedzy naukowej, prawda jest tym, co działa, a co czyni życie łatwiejszym i wygodniejszym. W dzisiejszych czasach wydaje się to jedyną prawdą, która jest pewna, jedyną prawdą, którą można dzielić, jedyną prawdą, która może służyć jako podstawa do dyskusji lub do wspólnych przedsięwzięć. Jednak na drugim końcu skali jesteśmy gotowi pozwolić na subiektywne prawdy jednostki, które polegają na wierności jego najgłębszym przekonaniom, ale są to prawdy ważne tylko dla tej jednostki i nie mogą być przedstawiane innym w celu służenia dobru wspólnemu. Ale sama Prawda, prawda, która w sposób kompleksowy wyjaśniałaby nasze życie jako jednostki i w społeczeństwie, jest postrzegana z podejrzliwością. Z pewnością tego rodzaju prawda — słyszymy — jest tym, co twierdziły wielkie ruchy totalitarne ubiegłego wieku, prawda, która narzuciła swój własny światopogląd, aby zniszczyć rzeczywiste życie jednostek. Ostatecznie pozostaje nam relatywizm, w którym kwestia prawdy uniwersalnej — a ostatecznie oznacza to kwestię Boga — przestaje być istotna. Z tego punktu widzenia logiczna byłaby próba zerwania więzi między religią a prawdą, ponieważ wydaje się, że leży ona u podstaw fanatyzmu, który okazuje się opresyjny dla każdego, kto nie podziela tych samych przekonań. W związku z tym możemy jednak mówić o masowej amnezji we współczesnym świecie. Kwestia prawdy jest tak naprawdę kwestią pamięci, głębokiej pamięci, ponieważ zajmuje się czymś poprzedzającym nas i może udać się zjednoczyć nas w sposób, który wykracza poza naszą małostkową i ograniczoną indywidualną świadomość. Chodzi o pochodzenie wszystkiego, co jest, w czyim świetle możemy dostrzec cel, a tym samym znaczenie naszej wspólnej drogi.
Znajomość prawdy i miłości
26. Czy w takim przypadku wiara chrześcijańska może służyć dobru wspólnemu w odniesieniu do właściwego sposobu rozumienia prawdy? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy zastanowić się nad rodzajem wiedzy związanej z wiarą. Tutaj może nam pomóc powiedzenie św. Pawła: „Człowiek wierzy sercem” (Rz 10, 10). W Biblii serce jest rdzeniem osoby ludzkiej, gdzie przecinają się wszystkie jego różne wymiary: ciało i duch, wewnętrzność i otwartość na świat i innych, intelekt, wola i uczuciowość. Jeśli serce jest w stanie utrzymać wszystkie te wymiary razem, to dlatego, że właśnie tam stajemy się otwarci na prawdę i miłość, pozwalamy im dotknąć nas i głęboko nas przemienić. Wiara przemienia całą osobę dokładnie do tego stopnia, że staje się otwarta na miłość. Poprzez to połączenie wiary i miłości dostrzegamy rodzaj wiedzy, jaką pociąga za sobą wiara, jej moc przekonywania i zdolność oświecania naszych kroków. Wiara wie, ponieważ jest związana z miłością, ponieważ miłość sama przynosi oświecenie. Zrozumienie wiary rodzi się, gdy otrzymujemy ogromną miłość Boga, która przemienia nas wewnętrznie i pozwala spojrzeć na rzeczywistość nowymi oczami.
27. Wyjaśnienie związku między wiarą a pewnością przedstawione przez filozofa Ludwiga Wittgensteina jest dobrze znane. Dla Wittgensteina wiarę można porównać do doświadczenia zakochania: jest to coś subiektywnego, czego nie można zaproponować jako prawdy ważnej dla wszystkich. [19] Rzeczywiście, większość ludzi w dzisiejszych czasach nie uważałaby miłości za związaną w jakikolwiek sposób z prawdą. Miłość jest postrzegana jako doświadczenie związane ze światem ulotnych emocji, a nie już z prawdą.
Ale czy jest to odpowiedni opis miłości? Miłości nie można sprowadzić do efemerycznych emocji. To prawda, że angażuje naszą uczuciowość, ale aby otworzyć ją na ukochanego, a tym samym rozpalić szlak prowadzący od egocentryzmu ku innej osobie, aby zbudować trwałą relację; miłość ma na celu zjednoczenie z ukochaną. Tutaj zaczynamy dostrzegać, jak miłość wymaga prawdy. Tylko w takim stopniu, w jakim miłość opiera się na prawdzie, może przetrwać w czasie, może przekroczyć mijający moment i być wystarczająco solidna, aby podtrzymać wspólną podróż. Jeśli miłość nie jest związana z prawdą, staje się ofiarą zmiennych emocji i nie może wytrzymać próby czasu. Z drugiej strony prawdziwa miłość jednoczy wszystkie elementy naszej osoby i staje się nowym światłem wskazującym drogę do wielkiego i spełnionego życia. Bez prawdy miłość nie jest w stanie nawiązać trwałej więzi; nie może wyzwolić naszego odizolowanego ego ani odkupić go od ulotnej chwili, aby stworzyć życie i przynieść owoce.
Jeśli miłość ne
Prawda również potrzebuje miłości, prawda potrzebuje także miłości. Miłość i prawda są nierozłączne. Bez miłości prawda staje się zimna, bezosobowa i opresyjna dla codziennego życia ludzi. Prawda, której szukamy, prawda, która nadaje sens naszej wędrówce przez życie, oświeca nas, gdy dotyka nas miłość. Ten, kto kocha, zdaje sobie sprawę, że miłość jest doświadczeniem prawdy, że otwiera nasze oczy, aby spojrzeć na rzeczywistość w nowy sposób, w jedności z ukochaną. W tym sensie św. Grzegorz Wielki mógłby napisać, że miłość „amor ipse notitia est” sama w sobie jest rodzajem wiedzy posiadanej przez własną logikę. [20] Jest to relacyjny sposób patrzenia na świat, który następnie staje się formą wspólnej wiedzy, wizji oczami drugiego i wspólną wizją wszystkiego, co istnieje. Wilhelm z Saint-Thierry, w średniowieczu, podąża za tą tradycją, komentując werset Pieśni pieśni, w którym kochanek mówi ukochanemu: „Twoje oczy są gołębiami” (Pieśń 1,15). [21] Dwa oczy, jak mówi William, są rozumem i miłością wypełnionymi wiarą, które następnie stają się jednym w wznoszeniu się do kontemplacji Boga, kiedy nasze rozumienie staje się „zrozumieniem oświeconej miłości” [22].
28. To odkrycie miłości jako źródła wiedzy, które jest częścią pierwotnego doświadczenia każdego mężczyzny i kobiety, znajduje autorytatywny wyraz w biblijnym rozumieniu wiary. Rozkoszując się miłością, dzięki której Bóg ich wybrał i uczynił ludem, Izrael zrozumiał ogólną jedność Boskiego planu. Wiedza wiary, ponieważ rodzi się z miłości przymierza Boga, jest wiedzą, która rozświetla ścieżkę historii. Dlatego w Biblii prawda i wierność idą w parze: prawdziwy Bóg jest Bogiem wierności, który dotrzymuje swoich obietnic i umożliwia z czasem głębsze zrozumienie Jego planu. Przez doświadczenie proroków, w bólu wygnania i w nadziei na ostateczny powrót do świętego miasta, Izrael dostrzegł, że ta boska „prawda” wykracza poza granice jego własnej historii, obejmując całą historię świata, począwszy od stworzenia. Wiedza wiary rzuca światło nie tylko na przeznaczenie jednego konkretnego narodu, ale na całą historię stworzonego świata, od jego początków do jego zakończenia.
Wiara jako słuch i wzrok
29. Właśnie dlatego, że wiedza wiary jest związana z przymierzem z wiernym Bogiem, który wchodzi w relację miłości z człowiekiem i mówi mu swoje słowo, Biblia przedstawia je jako formę słuchu; wiąże się ze zmysłem słuchu. Święty Paweł używał formuły, która stała się klasyczna: fides ex auditu, „wiara pochodzi ze słuchu” (Rz 10:17). Wiedza związana ze słowem jest zawsze wiedzą osobistą; rozpoznaje głos tego, kto mówi, otwiera się na tę osobę w wolności i podąża za nią w posłuszeństwie. Paweł mógłby w ten sposób mówić o „posłuszeństwie wiary” (por. Rz 1, 5; 16, 26). [23] Wiara jest również wiedzą związaną z upływem czasu, gdyż słowa wymagają czasu, aby wymawiać słowa i jest wiedzą przyswajaną tylko na drodze uczniowości. Doświadczenie słuchu może w ten sposób pomóc w wyraźniejszym ujawnieniu więzi między wiedzą a miłością.
Czasami, jeśli chodzi o poznanie prawdy, słuch był przeciwny wzrokowi; twierdzono, że nacisk na wzrok był charakterystyczny dla kultury greckiej. Jeśli światło umożliwia kontemplację całości, do której ludzkość zawsze dążyła, wydaje się, że nie pozostawia miejsca na wolność, ponieważ zstępuje z nieba bezpośrednio do oka, nie wzywając odpowiedzi. Wydaje się również, że wzywa do pewnego rodzaju statycznej kontemplacji, oddalonej od świata historii ze swoimi radościami i cierpieniami. Z tego punktu widzenia biblijne rozumienie wiedzy byłoby sprzeczne z rozumieniem greckim, ponieważ ten ostatni łączył wiedzę ze wzrokiem, próbując osiągnąć wszechstronne zrozumienie rzeczywistości.
Ta rzekoma antyteza nie odpowiada jednak biblijnemu odniesieniu. Stary Testament łączył oba rodzaje wiedzy, ponieważ słuchaniu słowa Bożego towarzyszy pragnienie zobaczenia Jego twarzy. W ten sposób położyła się podstawa dialogu z kulturą hellenistyczną, dialogu obecnego w samym sercu Pisma Świętego. Słyszenie kładzie nacisk na osobiste powołanie i posłuszeństwo oraz fakt, że prawda objawia się w czasie. Wzrok daje wizję całej podróży i pozwala na umieszczenie jej w całościowym planie Bożym; bez tej wizji pozostałyby nam tylko niepołączone części nieznanej całości.
30. The
Więź między widzeniem a słuchaniem w poznaniu wiary jest najwyraźniej widoczna w Ewangelii Jana. W czwartej Ewangelii wierzyć oznacza zarówno słuchanie, jak i widzieć. Słyszenie wiary wyłania się jako forma poznania właściwego miłości: jest to słuchanie osobiste, które rozpoznaje głos Dobrego Pasterza (por. J 10, 3-5); jest to słuchanie, które wzywa do uczniowości, jak to miało miejsce w przypadku pierwszych uczniów: „Słysząc, jak mówi to, poszli za Jezusem” (J 1, 37). Ale wiara jest również związana ze wzrokiem. Widzenie znaków, które Jezus uczynił, prowadzi czasami do wiary, jak w przypadku Żydów, którzy po zmartwychwstaniu Łazarza, „widząc to, co uczynił, uwierzyli w Niego” (J 11, 45). Innym razem wiara sama wiara prowadzi do głębszego widzenia: „Jeśli uwierzycie, ujrzycie chwałę Bożą” (J 11, 40). W końcu wiara i wzrok przecinają się: „Kto we Mnie wierzy, wierzy w Tego, który Mnie posłał. A kto Mnie widzi, widzi Tego, który Mnie posłał” (J 12, 44-45). Widzenie, połączone ze słuchaniem, staje się formą naśladowania Chrystusa, a wiara jawi się jako proces patrzenia, w którym nasze oczy przyzwyczajają się do zaglądania w głąb. Tak więc poranek wielkanocny przechodzi od Jana, który stojąc we wczesnych porannych ciemnościach przed pustym grobem, „widział i uwierzył” (J 20, 8), do Marii Magdaleny, która po ujrzeniu Jezusa (por. J 20, 14) i chcąc się do Niego przylgnąć, proszona jest o kontemplowanie Go, gdy wstępuje do Ojca, i wreszcie do pełnej spowiedzi przed uczniami: „Widziałem Pana! „(J 20,18).
Jak osiągnąć tę syntezę między słyszeniem a widzeniem? Staje się to możliwe dzięki osobie samego Chrystusa, którą można zobaczyć i usłyszeć. On jest Słowem, które stało się ciałem, którego chwałę widzieliśmy (por. J 1, 14). Światło wiary jest światłem oblicza, w którym widzimy Ojca. W czwartej Ewangelii prawdą, którą wiara osiąga, jest objawieniem Ojca w Synu, w Jego ciele i w jego ziemskich czynach, prawdą, którą można określić jako „życie wypełnione światłem” Jezusa. [24] Oznacza to, że wiedza wiary nie kieruje naszego spojrzenia na prawdę czysto wewnętrzną. Prawda, którą ujawnia nam wiara, jest prawdą skupioną na spotkaniu z Chrystusem, kontemplacji Jego życia i świadomości Jego obecności. Święty Tomasz z Akwinu mówi o oculata fides apostołów — wierze, która widzi! — w obecności ciała Zmartwychwstałego Pana. [25]” Na własne oczy ujrzeli zmartwychwstałego Jezusa i uwierzyli; jednym słowem potrafili zajrzeć do głębi tego, co widzieli, i wyznać swoją wiarę w Syna Bożego, siedzącego po prawicy Ojca.
31. Tylko w ten sposób, przyjmując ciało, dzieląc się człowieczeństwem, wiedza właściwa miłości mogła dojść do pełnego owocu. Światło miłości rodzi się, gdy nasze serca są dotknięte i otwieramy się na wewnętrzną obecność umiłowanego, który pozwala nam rozpoznać Jego tajemnicę. W ten sposób możemy zrozumieć, dlaczego św. Jan, wraz ze słuchaniem i widzeniem, może mówić o wierze jako o dotyku, jak mówi w swoim pierwszym liście: „To, co słyszeliśmy, co widzieliśmy naszymi oczami i dotknęliśmy rękami, odnośnie słowa życia” (1 J 1, 1). Przyjmując ciało i przychodząc pośród nas, Jezus nas dotknął, a poprzez sakramenty dotyka nas do dziś; przemieniając nasze serca, nieustannie pozwala nam uznać i uznać Go za Syna Bożego. W wierze możemy Go dotknąć i otrzymać moc Jego łaski. Święty Augustyn, komentując historię kobiety cierpiącej na krwotoki, która dotknęła Jezusa i została uzdrowiona (por. Łk 8, 45-46), mówi: „Dotykać Go sercem, to znaczy wierzyć”. [26] Tłum naciska na Jezusa, ale nie dociera do niego osobistym dotykiem wiary, która pojmuje tajemnicę, że jest Synem, który objawia Ojca. Dopiero gdy jesteśmy skonfigurowani do Jezusa, otrzymujemy oczy potrzebne, aby Go zobaczyć.
Dialog między wiarą a rozumem
32. Chrześcijański